„Jakże może ktoś wiedzieć, z jakiego ojca się zrodził?” – pyta retorycznie Telemach w pierwszej księdze Odysei. Dla Daniela Mendelsohna jego własny ojciec też był zagadką. Uparł się, żeby uczestniczyć w prowadzonym przez syna seminarium dla studentów pierwszego roku filologii klasycznej, potem zaś dał się namówić na rejs śródziemnomorski śladami bohatera eposu. Daniel Mendelsohn, podobnie jak w eseju Trzy pierścienie, stworzył rzecz, która wymyka się klasyfikacji – osobisty, często bolesny pamiętnik rodzinny, połączony z próbą interpretacji arcydzieła Homera. Ubrał go w formę, w której nieustannie odwołuje się do stylu homeryckiego i stosowanej przez autora Odysei kompozycji pierścieniowej. Książka Mendelsohna to opowieść o tożsamości i rozpoznaniu. O tym, że każdy syn jest Telemachem, każdy ojciec Odyseuszem, a połączyć ich może jedynie wspólne doświadczenie – porównywalne z historią opowiedzianą w eposie.