HOME

Księga Przyjaciół

Tomasz Kubikowski Dolina
Po II wojnie światowej, przybyły na wyspę w swojej inicjacyjnej pisarskiej podróży Patrick Leigh Fermor zapisze legendę o trędowatych, którzy w krytycznych dniach zbiegli z pobliskiego leprozorium i ukryli się w zalegających ulice skazanego grodu tłumach. Fermor był autorem rzeczowym. Dał obraz Martyniki treściwy, kolorowy, zwięzły. Mieszczą się w nim tradycje dumnej kreolskiej „plantokracji” i dumna nowa czarna inteligencja, i typy jak przybyły z Europy inżynier, przeklinający drzewa chlebowe za to, że dają bez wysiłku żywić się murzyńskim leniom. Jest pamięć rządów Vichy, ale też i rzadko spotykana integracja i stopienie ras, ideologia négritude i nabierające rozpędu rządy Aimé Césaire’a. Jest wypierająca z rynku rum, trzeźwa jankeska Coca-Cola. Zarosłe ślady Józefiny z jej cesarską karierą i niewolnikami. Choć najwidoczniej zajmuje go społeczeństwo, Fermor chłonie też i opisuje przyrodę: rytm pasatów, nagłe orzeźwiające deszcze, nocne połowy homarów na płyciznach – czarny strup miasta Saint-Pierre wspomni mimochodem, jak coś niewygodnego na obrzeżu, które przecież wyludniło się po katastrofie. Życie wyspy przeniosło się na jej południe, mnoży się tam i kwitnie do dzisiaj.
Marek Węcowski Homer i archeologia, czyli nowa wojna trojańska
Epoka heroiczna egejskiej archeologii. Na poważnie otworzył ją w końcu XVIII wieku ostatni przed rewolucją ambasador króla Francji przy dworze sułtańskim, książę August de Choiseul-Gouffier, z zamiłowania badacz starożytności. Ten sam, który jeszcze przed lordem Elginem wywiózł z Aten część fryzów Partenonu. Biorąc pod uwagę opisane przez Homera szczegóły topografii Troi zidentyfikował on dwa miejsca w Troadzie, które zdawały się spełniać homeryckie kryteria – wzgórza Pınarbaşı oraz Hisarlık. Na tę drugą kandydaturę postawił później wszystkie swoje oszczędności żyjący w otomańskiej Turcji pasjonat archeologii, Anglik Frank Calvert, wykupując tam ziemię, żeby przeprowadzić wykopaliska i odnaleźć Troję Homera. Kiedy skończyły mu się fundusze, zaczął szukać sponsora. Tak właśnie na swoje nieszczęście w 1868 roku przyciągnął na miejsce bogatego niemieckiego kupca Heinricha Schliemanna. Szybko okazało się, że archeologia trojańska nie zna litości, o lojalności nawet nie wspominając.
Agnieszka Papieska Pracowity włóczęga
Odwaga sądów i soczysta narracja cechują wszystko, co wyszło spod pióra Andrzeja Bobkowskiego, jednego z najbardziej oryginalnych pisarzy powojennej emigracji [...] Wśród uzdolnień Bobkowskiego na plan pierwszy wysuwa się talent do próżnowania. [...] XIX-wieczny Larousse podaje pod hasłem flâneur: „Jego oko szeroko otwarte, jego czujne ucho szuka czegoś zupełnie innego niż tłum. Słowo rzucone mimochodem objawia mu jeden z owych rysów charakteru niemożliwych do wymyślenia, które trzeba rejestrować na gorąco”.
Andrzej Stanisław Kowalczyk Un cabaret folâtre
„Un cabaret folâtre” nawiązuje do żartobliwego wierszyka Baudelaire’a pt. „Wesoła gospoda przy drodze z Brukseli do Uccle”, opublikowanego w roku 1866, rok przed śmiercią Baudelaire’a. Poeta upamiętnił rzeczywisty szynk Pod Nagrobkiem. Prawdziwy Charles Monselet był francuskim dziennikarzem i powieściopisarzem, smakoszem.
Piotr Mitzner Dzień pełen wrażeń
Z kroniki wypadków jednego dnia: prezydent zabrał orła prezydentowi drugiego państwa, z czego niektórzy się bardzo cieszą, a inni się zasmucili. Sam orzeł jeszcze nie zabrał głosu. Samochód Ambasady Niemiec wjechał w samochód Telewizji Republika. Do zdarzenia doszło w Warszawie, a jakże, na Rondzie Dmowskiego. W pewnych kręgach uznawane jest to za casus belli. A ja byłem w Teatrze Polskim, gdzie aktorzy, uchodźcy z Charkowa grali "Ukradzione szczęście" Iwana Franki.
Dariusz Czaja Skarga niekochanego
Interesuje mnie [...] sztuka jako wehikuł poznania. Pytam spokojnie, czy doświadczając wiersza, obrazu, muzyki, filmu, dowiadujemy się czegoś nowego o sobie i o świecie, czy pozostajemy tylko w zaklętym kręgu piękna (Kant) i przyjemności (ewolucjoniści). Pytam, co sztuka (zwłaszcza w swych największych dokonaniach) mówi o nas jako gatunku. Pytam, jak się ma w stosunku do „prawdy”, kategorii, która ponoć skonała na naszych oczach definitywnie. Pytam, bo nie wiem. O tym Michał Paweł Markowski ani słowa. Zamiast tego, znajdziemy w jego tekście ["Po co nam sztuka: Drugie dno podszewki", "Dwutygodnik" 2026 nr 438] jakiś oszalały atak na tych, którzy sztukę przeciwstawiają życiu.
Jan Zieliński Spod powieki (V)
Krystyna Zachwatowicz, zapytana o ulubione lektury Andrzeja Wajdy, opowiada przekornie o dwóch książkach, bardzo różnych, których atmosfery „nie potrafił zrozumieć”, dwóch, przez które nigdy nie mógł przebrnąć. Pierwsza to "Kubuś Puchatek". „Drugą taką lekturą było "W poszukiwaniu straconego czasu Prousta". [...] Namawiałam nawet Andrzeja, żeby zrobił film według ostatniego tomu. Ale on po prostu nie czuł Prousta. To nie był jego świat”. To wspomnienie przypomniało mi niedawne spotkanie z Mają Komorowską w Stawisku wokół "Panien z Wilka", w którym wątki proustowskie były wszak obecne, choć podskórnie, w kwestiach najtrudniejszych do pochwycenia, w imponderabiliach. A w małżeństwie Iwaszkiewiczów, podobnie jak u Wajdów, to ona, Anna, była w sprawach proustowskich stroną aktywniejszą, to ona tłumaczyła starannie wybrane i dobrane fragmenty "Jeana Santeuila" i "W poszukiwaniu…"
Świadectwa „O prawdzie w sztuce”. Z Agnieszką Holland rozmawia Adam Dudek
Robię filmy fabularne zupełnie świadomie i celowo odrzucam film dokumentalny jako formę ekspresji; nie nadaję się do tego, nie czułabym się w tym dobrze, mimo że bardzo lubię dobre filmy dokumentalne i uważam, że na ogół są dzisiaj ciekawsze niż dzieła fabularne. Robiąc filmy historyczne i filmy o prawdziwych postaciach, często artystach – a zrobiłam ich dość dużo – przechodzę przez taki proces, że najpierw zapoznaję się z całą możliwą dokumentacją; dokumentuję bardzo szczegółowo tę rzeczywistość, którą mam przedstawić, i tę postać, i jego biografię, i jego / jej losy, i kontekst, i epokę, i zdarzenia; w pewnym sensie staję się ekspertem w tej dziedzinie i wiem o tym bardzo dużo, tylko dlatego, żeby później, w pewnym sensie, móc to, nie tyle odrzucić, co odsunąć na bok. I kiedy już buduję tę postać, czy tę opowieść z elementów, które są na ogół faktograficznie prawdziwe, nie mam kłopotu z tym, żeby włączać do tego maksimum mojej wyobraźni, bo tak czy owak nie istnieje coś takiego jak wierna biografia. Po prostu zawsze pozostaje cała sfera życia człowieka, o której nic nie wiemy, nawet jeśli jest bardzo sławny i był wielokrotnie już opisywany przez różnych biografów czy świadków, czy bliskich. Nawet jeżeli mamy jego listy i pamiętniki, to tylko to, co on światu pokazał, a tego, co się w nim działo w środku, tego przecież nie wiemy. Są też całe obszary tajemnic, które nigdy nie wychodzą na światło dzienne, w każdym razie, jak dotąd.
Aleksander Fiut „Ziemia jałowa” czy „Nieużytek”?
Dzięki niestrudzonej pracowitości i godnej uznania inwencji Pawła Bema miłosziana wzbogaciły się o cenny nabytek. Nakładem Instytutu Badań Literackich PAN ukazała się książka "Nieużytek. Jałowa ziemia [1944] Czesława Miłosza. Rękopis i biografia przekładu" (Warszawa 2026). [...] Oto 1 sierpnia 1944 roku, niczego niepodejrzewający poeta wybrał się z żoną na popołudniową herbatę do Ireny i Tadeusza Krońskich, by przedyskutować z nimi swój przekład "Ziemi jałowej”, który właśnie ukończył, a nad którym pracował od końca 1943 roku. Trudno w tym miejscu nie przypomnieć łacińskiej maksymy: "habent sua fata libelli".
Adam Poprawa Mniejsze listy (6)
Opowiadanie Mrożka "Pamiętnik spekulanta” ukazało się w „Od A do Z”, dodatku tygodniowym krakowskiego „Dziennika Polskiego” [...]. Tekstu nie włączył autor do "Półpancerzy praktycznych", książki wydanej w tym samym roku. [...] Opowiedziana historia ma nader nikły związek z realiami społecznymi: przedmiotem spekulacji mają być książki, praktycznie wszystkich rodzajów, w tym sztandarowe dzieło socrealizmu "Pamiątka z Celulozy" Newerlego, która w 1952 miała trzy edycje! Wśród wykupywanych tytułów znalazła się też "Teka Stańczyka", czyli wydana w 1951 przez Ossolineum rozprawa Wyki "Teka Stańczyka na tle historii Galicji w latach 1849-1869" – pojawienia się tego tytułu w obszarze zainteresowań handlowych kuma Polikarpa jest żartem dla odbiorców wytrawniejszych.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek