HOME

Księga Przyjaciół

Przemysław Pawlak Najparadniejszy fryzjer XIX-wiecznej Warszawy
Jak to się stało, że pomady do włosów, którymi układano fryzury europejskich monarchów, wyfrunęły przez okna razem z fortepianem Fryderyka Chopina? Żeby odtworzyć tę historię, trzeba prześledzić losy jednego z najzdolniejszych polskich rzemieślników XIX stulecia. Klemens Kraciński [...] prawie co rok wyprawiał się do najprzedniejszych salonów fryzjerskich Europy, by podglądać i przeszczepiać na polski grunt tamtejsze zwyczaje, kupować żurnale, gromadzić próbki kremów, maści, proszków i płukanek, których skład następnie rozpracowywał, naśladował albo i ulepszał w Warszawie. Jako że do arystokracji zabrakło mu jednej litery w nazwisku, musiał ten dystans nadrabiać pracowitością i ambicją.
Świadectwa Beata Bolesławska-Lewandowska, Michał Ceglarek „Partytura. List. Wolność”
Zasadniczą domeną "Kultury" była myśl polityczna i historyczna, literatura oraz diagnoza spraw polskich i Europy Środkowo-Wschodniej. Muzyka pozostawała na dalszym planie, lecz właśnie dlatego pozwala zobaczyć mechanizm działania pisma w szczególnym zbliżeniu. Instytut Literacki nie prowadził działu muzycznego ani konsekwentnej polityki repertuarowej. Potrafił jednak rozpoznać sytuację, w której los artysty stawał się sprawą wolności kultury. Wówczas redakcja uruchamiała to, czym dysponowała najlepiej: obieg informacji, kontakty, wiarygodność, druk i długotrwałą pamięć archiwum.
Tomasz Kubikowski J. W. Goethe „Lata wędrówki Wilhelma Meistra” Rozdział II [początek]
Zszedł na stok opadający w głąb starannie zabudowanej, zewsząd otoczonej wzgórzami kotliny. Wzrok przyciągał tu wielki, na pół leżący w gruzach, na pół zachowany budynek klasztorny. – Oto Święty Józef – rzekł goniec. – Jaka szkoda pięknego kościoła! Proszę spojrzeć: jego kolumny i filary sterczą jeszcze znad zarośli i drzew, chociaż od wieluset lat są w ruinie. – Ale za to klasztor zachował się dobrze – odparł Wilhelm. – Tak – mówił tamten – mieszka w nim rządca dbały o gospodarstwo; zewsząd, jak okiem sięgnąć, zbiera czynsz i dziesięcinę. Rozmawiając, weszli otwartą bramą na rozległy dziedziniec, otoczony poważnymi, zadbanymi budynkami; zdawał się schronieniem spokojnej wspólnoty.
Robert Papieski Gdzie jest Wokulski?
Ponieważ horyzont rozumienia zakreślony jest przez linie demarkacyjne pytań, ośmielę się postawić jedno z nich, wstydliwie naiwne, prostoduszne: dlaczego prawdę o Łęckiej odkrył Wokulski dopiero wtedy, gdy ujrzał jej odbicie w szybie wagonu kolejowego? [...] Rzeczywistość zmysłowa stanowi dziedzinę bytów wtórnych, jest królestwem cieni, sferą odbić bytów idealnych. W dialogach Platońskich, z miłości do których chyba nigdy nie wyrosnę, metafora zwierciadła służy uwydatnieniu nierealności tego, co pozornie rzeczywiste i niezafałszowane. Poznanie prawdy to zatem skomplikowany proces rygorystycznego rozumowania, rozpoznawania w rzeczach jednostkowych sygnatur określonych idei, przypominania sobie wiedzy zdobytej jeszcze przed narodzinami, w sferze idei. Wokulski tyleż zastosował się do wskazówek Platona, co je obszedł. W jednej chwili samo przyszło doń to, co przedtem było przedmiotem jego pracowitych poszukiwań: prawda.
Jan Zieliński Spod powieki (Y)
"Wielkie tabu i drobne fałszerstwa" Józefa Mackiewicza. [...] Zbiór artykułów, często mających charakter polemiczny, z lat 1968-1985, poświęconych rozmaitym sprawom literackim i politycznym. Teksty pisane ze swadą, często dowcipne, zawsze zmuszające do myślenia. Drobnym przykładem może być zakończenie odpowiedzi na rozpisaną pod koniec roku 1973 ankietę londyńskich „Wiadomości” o przedwojennych „Wiadomościach Literackich”: „Załączam – na prośbę – obecną moją fotografię. Fotografii z czasów przedwojennych nie mam. Ale można by ją wyciąć z «Wiadomości Literackich» nr 9 (748) z 27 lutego 1938 roku, z recenzji Ksawerego Pruszyńskiego o mojej książce "Bunt rojstów". Prosiłbym tylko o niejaką uwagę, by nie pomylić przy wycinaniu. Gdyż tuż obok, prawie że w parze ze mną na tej samej stronicy, fotografia Wandy Wasilewskiej z okazji jej "Ziemi w jarzmie"”. Doprawdy, trudno o lepszą ilustrację trzech najważniejszych zalet „Wiadomości Literackich”, którymi, zdaniem Mackiewicza, były: poziom, liberalizm i tolerancja.
Piotr Mitzner Nienapisany esej
Uniwersytety prowadzą zajęcia (płatne) ze sztuki pisania, choć zdecydowanie bardziej by się przydały zajęcia ze sztuki czytania (dotowane). Niewątpliwie wykładowcą takiego kierunku powinien zostać Paweł Bem. [...] 7 września w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej odbyła się rozmowa o właśnie wydanej przez Instytut Badań Literackich PAN pasjonującej księdze Bema o przekładzie "Ziemi jałowej” T. S. Eliota przez Czesława Miłosza. Wiemy, że Miłosz przetłumaczył poemat Eliota w Warszawie, w 1944 roku. A jeśli wcześniej? Ale po kolei. Od lata 1943 mój ojciec, Zbigniew Mitzner, zgromadziwszy prywatne fundusze, zaczął podpisywać umowy w imieniu mającego powstać po wojnie wydawnictwa „Wisła”. Miłosz przekazał ojcu prawa do wydania "Listów” (pisanych wspólnie z Jerzym Andrzejewskim), „Świata (poema naiwne)", a 14 sierpnia 1943 roku podpisali umowę na „Eseje”. Z Miłoszem ojciec poznał się w Wilnie i obaj należeli do podziemnej organizacji socjalistycznej „Wolność”.
Grażyna Obrąpalska 11 września i Jonathan Franzen
Wtorek, 11 września 2001, był nieskazitelnie piękny. Bezchmurny, wysokie niebieskie niebo, ciągle jeszcze daleko do jesieni. Dwa dni wcześniej, w niedzielę, 9 września, poprosiłam Jacka, mojego męża, o kupno "The Corrections" Jonathana Franzena. Powieść ukazała się zaledwie przed kilkoma dniami - 1 września. Jacek wrócił z opasłą księgą. Był piękny wrześniowy dzień. Księgarnia Borders znajdowała się w World Trade Center. We wtorek księgarnia przestała istnieć, popiół z książek zmieszał się z ludzkim. Wielkie krematorium dyszało jeszcze przez niemal dwa tygodnie.
Dariusz Czaja Piesek z Conegliano
Iwaszkiewicz nie pisze o Włoszech, pisze o sobie. Albo, może precyzyjniej: pisze o Włoszech, mając cały czas siebie na uwadze, gęsta materia podróży odsyła go wciąż do własnego wnętrza, do własnej, ukraińskiej, i nie tylko, pamięci. Ludzie, obrazy, pejzaże, architektura stają się często pretekstami do wędrówek po własnych wspomnieniach, po niegdysiejszych olśnieniach i doraźnych asocjacjach. Mamy więc przed sobą nie tyle podróż rozumianą jako kolaż miejsc godnych odwiedzenia, ale raczej: podróż jako głęboką anamnezę. Podróż jako wywoływanie na ekranie umysłu zadawnionych klisz pamięci.
Teresa Worowska Tajemnicza L.
Zawsze mi się wydawało, że Sándor Márai bez wątpienia kochając swoją żonę, przez całe dziesięciolecia jakby nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, z kim tak naprawdę żył i dopiero po śmierci Loli zrozumiał, kogo utracił. „Nie wiedziałem dotąd, że jest w tak całkowitej jedności ze mną, w pełnej wspólnocie ducha i ciała. Przeżyliśmy razem sześćdziesiąt dwa lata, była miłość, gniew, wszystko, co nieuchronnie wynika ze wspólnego życia, ale dotychczas nie wiedziałem, że tak bardzo się z nią zrosłem”. Po tych słowach lepiej rozumiemy, dlaczego sam zapakował notesy Loli do skrzyni okrętowej ze swoimi rękopisami, którą przygotował dla spadkobierców. W tych notesach odzwierciedla się człowiek i twórca ze wszystkimi niedostatkami, słabościami, cierpieniem i zmaganiami. Choć uważał, że życiem pisarza są jego dzieła, to w końcu pewnie zmienił zdanie. Jako pisarz przekazał czytelnikom pewien obraz siebie. Obraz pisarza. Ale człowiek prywatny najczęściej pozostawał w ukryciu. Dopiero dzięki notesom Loli otrzymujemy pełniejszy portret jego osoby. Nie tylko twórcy, ale również człowieka prywatnego. Obraz pełen niuansów, bogaty, barwny, stworzony przez kogoś, kto go bezwarunkowo kochał.
Agnieszka Papieska Centrum dowodzenia: Maisons-Laffitte
„Odczuwam jak i Pan ogromną potrzebę otrzymywania listów. Sądzę, że to jest najpiękniejszy pisarski, ludzki aspekt epistolografii: ta właśnie pomoc, jaką można dać i jaką można otrzymać, wymieniając listy z ludźmi bliskimi” – napisał Gustaw Herling-Grudziński do Jerzego Giedroycia już w drugim wysłanym do niego liście, 26 XI 1944 roku, rozpoczynając korespondencję, która trwać będzie przez ponad pół wieku.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek