fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Ewa Bieńkowska Archiwa pamięci
Nieduża książeczka o kremowej bieli, wytłoczone dyskretnie daty 2005–2020, czcionka zawsze przejrzysta, zdjęcia – nawet jeśli je znamy – za każdym razem chwytające za serce, wspaniale komponujące się na stronach… Cała droga Piotra Kłoczowskiego przygotowała go do pilotowania prac Instytutu Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską. Było to naturalne podjęcie zadań, które od dawno sobie stawiał, dalszy ciąg fascynacji książką niezwykłą i uhonorowaną przez niezwykłą szatę graficzną.
Maciej Miłkowski Psychoanaliza i archeologia
Są w ludzkim doświadczeniu elementy, do których nie chcemy się przyznawać. Impulsy agresywne i mordercze (Mykeny), ale też i równie dla nas przykre – bo oznaczające przyznanie się do słabości – popędy wysublimowane i wyrafinowane (Knossos). Te fragmenty naszej osobowości wolimy stłumić i wyprzeć, umieścić je w przestrzeni id i superego, nie wpuszczać ich na powierzchnię stale niepewnego siebie ego. Te elementy naszej cywilizacji wolimy umieścić w przestrzeni jakichś cywilizacji obcych nam i dawno przeminionych, nie wpuszczając ich w przestrzeń cywilizacji klasycznych, do których kontynuacji nadal się chętnie poczuwamy.
Świadectwa Xavier Farré „Adam Zagajewski w Hiszpanii”
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Było to w 2005 roku, przy okazji kongresu tłumaczy w Krakowie organizowanego przez Instytut Książki. W Hiszpanii ukazał się właśnie tomik "Ziemia ognista" i akurat w tym samym roku 2005 wydane zostało "Pragnienie" w moim przekładzie. Wcześniej nie miałem z nim żadnej styczności, co wynikało z zasady, że zwykle nie kontaktuję się z autorami, których tłumaczę, ale również z mojej nieśmiałości. Adam Zagajewski zawsze żartował nazywając nasze spotkania spotkaniami dwóch introwertyków.
Renata Gorczyńska Moja wierna nogo
Kiedyś tłumaczyłam obłożnie chorej matce, że „pacjent” to znaczy cierpliwy. Moje ćwiczenia z cierpliwości chyba nie mają końca. Koleżanka Polka w Ameryce nazywała mnie kiedyś pieszczotliwie powsinogą. Od trzech lat moje życie z mobilnego stało się stacjonarne. Znajomym wielkostopym kumom wcisnęłam dziesiątki par butów z mojej kolekcji. Zostawiłam sobie jedne: czerwone botinki na sporym obcasie. Oglądam je czasem i pucuję. Bo chodzić i w nich, i bez nich się nie da.
Marcin Sabiniewicz Oni wszyscy
Lata osiemdziesiąte minionego wieku dały swoim dzieciom doświadczenie kruchości języka (nowomowa), ustrojów politycznych (wewnętrzny rozkład PRL-u) czy wręcz świata (Czarnobyl). Co pozostaje? Próbuję na to odpowiedzieć w swoim wierszu.
Michał Szymański Tatiana Szymańska (1963-2022)
Nie potrafię przywołać pierwszego wspomnienia mamy. Była dla mnie nieustającą obecnością, strefą ciepła, która zjawia się pod powiekami w postaci lekko zaciemnionego pokoju, narożnika obstawionego poduszkami, przyjemnego oczekiwania na „Domowe przedszkole” i „Cudowną podróż” (to był nasz pierwszy film). A zaraz potem idziemy na spacer, przewracam się na asfalcie, mama mnie podnosi, pociesza i całuje zbite kolano, musimy iść dalej, jak zwykle gdzieś się spieszymy.
Anna Arno Idzie niebo
Zadziwiające, jak wielu autorów klasyki dziecięcej za dziećmi nie przepadało. Słynna jest opowieść o Brzechwie, który „bajki” zaczął pisać na wakacjach, aby uwieść przedszkolankę. Chciał być poetą lirycznym, jak jego kuzyn Leśmian. Twórczość dziecięcą lekceważył: to była to działalność uboczna, „literacka galanteria”.
Maciej Miłkowski Koncert Glassa
Nie potrafię pisać o muzyce. Czasem myślę też, że nawet nie potrafię jej porządnie słuchać. Właściwie nie słucham muzyki utworami – bo jeden utwór to dla mnie zarazem za mało i za dużo. [...] Jeśli więc próbuję zrobić coś, czego zrobić nie potrafię (napisać o muzyce!), to robię to tylko dlatego, że znalazłem utwór, którego potrafię słuchać jak należy – w całości, od lewej do prawej, raz dziennie, w zasadzie codziennie od ponad pół roku.
Agnieszka Papieska Słowacki w Libanie
O trwającej dziesięć miesięcy wyprawie Juliusza  Słowackiego na Wschód (1836–1837) – o sensacyjnie odnalezionym w Rosyjskiej Bibliotece Państwowej w Moskwie "Raptularzu wschodnim", prowadzonym przez poetę podczas podróży, o jego pobycie w Libanie i w klasztorze maronitów pod Bejrutem, gdzie napisał pierwszą wersję "Anhellego" – opowiada wystawa w Muzeum Literatury.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (15)
Pisarza - Jurija Andruchowycza z Ukrainy - złapałam w przerwie debaty panelowej „Literackie rozrachunki ze środkowoeuropejską mitologią”. Spotkanie było częścią Letniej Szkoły Wyszehradzkiej, która rozpoczynała swoją działalność w krakowskiej Willi Decjusza. Zdjęcie zrobiłam 29 lipca 2002.
Warto również przeczytać...