fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Piotr Mitzner Limba
Do komunizmu Władysław Bieńkowski miał podejście zdroworozsądkowe. Mówił tak: - Jak zakładaliśmy partię w Warszawie za okupacji, to z początku nas nie dostrzegano. Ale jak pojawiły się na murach napisy „PPR chuje” to uznaliśmy, że społeczeństwo nas jednak zauważyło.
Piotr Mitzner Niańki Litwinki. Za wsią
Nieraz trafiałem do domów na skraju wsi lub jeszcze dalej odrzuconych, gdzieś pod las. W tych chatach mieszkali wiejscy inteligenci, uważani za dziwaków, prenumeratorzy pism naukowych, na podstawie których budowali swoje obrazy wszechświata, bezinteresowni politycy, kabalarki i najzwyklejsze czarownice.
Piotr Mitzner Krysia
Wiele nas łączy, mieliśmy wspólny język, zachwyty teatrem. Krysia świadomie przyjmowała w wierszach, a zwłaszcza w prozie, dziecięcą perspektywę. Dawaliśmy sobie metafory i nie wiem już które z nich wymyśliła ona, a które ja, jak „palce mi się śmieją”. Dopiero teraz, ktoś opowiedział mi o jej spacerach nago, po dachach domów przy Nowym Świecie. A moja skłonność do dachów — skąd? Może to ona po raz pierwszy zabrała mnie na dach?
Piotr Mitzner Moje Zakopane
Kilka wyjazdów w dzieciństwie, chyba rok po roku i już nie potrafię powiedzieć, co się kiedy zdarzyło. Na pewno pierwszy wyjazd był spowodowany tym, że wykryto u mnie gruźlicę. A potem już wszystko pędzi: Zakopane szykuje się do Narciarskich Mistrzostw Świata, stoję przed witryną sklepu, wpatrzony w bajecznie kolorowe pudełko farb akwarelowych (za drogie!), pierwszy pocałunek w toalecie z Wiesią N., patrzę jak spod kościoła na Krupówkach wyjeżdża kawalkada góralskiego wesela i na zakręcie panna młoda wypada z sań. Tydzień po przyjeździe okazuje się, że mam ospę i zostaję z mamą internowany na miesiąc w pokoju w Orliku. Na pocieszenie dostaję blaszane wagoniki kolejki linowej i oplatam sznurkami wszystkie meble. Przyjeżdża babcia i przywozi mi album "Iskusstwo Kitaja". Pierwsze spotkanie ze sztuką Wschodu i pierwsze korepetycje z rysunku, których udziela mi babcia malarka, realistka, dla której zgorszeniem był Picasso. Miałem więc rysować góry tak, jak są, a nie do góry nogami.