fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Marcin Sabiniewicz Nazywanie świata
W Zaułku Literackim nie ma już nabijanej ćwiekami bramy, którą student Miłosz mijał, idąc do wynajmowanego przez siebie pokoju – gdzie w niepojęty dla nas sposób w jakąś wyższą całość splotły się młodzieńcze miłości, drewno na opał przynoszone przez starą litewską służącą i dźwięk zimowych dzwonów nad Wilnem. Nie ma już bramy, ale to nic nie szkodzi, pomyślałem, dopóki słowa Miłosza tkwią w nas, w naszej skórze, pamięci, ustach jak ćwieki – te słowa, które znosiły pilnie strzeżone granice dawnych demoludów, pozwalały w jednej sekundzie przebyć przestrzeń z Wrocławia do Wilna i dalej, do Litwy etnicznej, z urodzenia w której Miłosz był tak dumny.
Marcin Sabiniewicz Brodski bliski i daleki
Takiego głosu, takiego „ja” poetyckiego polska (ani rosyjska) poezja wcześniej nie znały. Władczy, niekiedy arogancki czy wręcz bluźnierczy, pełen niewyczerpanej energii, posługujący się ironią jako narzędziem ekspansji, Brodski pisał (i zachowywał się) tak, jakby był ucieleśnionym imperium. Z upodobaniem cytował Mandelsztama: „Natura – to też Rzym, w nim rys jej rzeczywisty”. Słowa obrabiał, jakby były z kamieni, kładzionych na dłużej niż będzie istniał znany nam świat, bo tak chyba trzeba rozumieć linijki o literach na kartce papieru, które będą „na białym czernieć, dopóki białe istnieje i potem”. Nie dążył do zerwania z tradycją – jego pokolenie dość się naoglądało skutków niemal całkowitego zniszczenia przeszłości w Związku Radzieckim – ale do nawiązania rozmowy z poprzednikami – czy byli nimi Dzierżawin, czy John Donne. Kiedy recytował, a właściwie wykrzykiwał przyjacielowi, stojąc w kolejce w Leningradzie, świeżo napisaną "Wielką Elegię dla Johna Donne’a", wiersz, w którym znalazł własny, nowy ton, a więc ponownie odkrył świat, który odtąd nigdy nie miał być taki sam, był Rimbaudem à rebours.
Marcin Sabiniewicz Szukając Wilna
Zatrzymaliśmy się w Wilnie przy jednej z wąskich, pochyłych uliczek w centrum miasta. Kontury budynków w ciemności zacierały się, co w niczym mi nie przeszkadzało. Znałem Wilno, mieszkałem w nim na długo, zanim po raz pierwszy tam przyjechałem. Jawiło się w blasku jakiejś niemożliwej do osiągnięcia na ziemi czystości w poezji Miłosza. Poniemieckie miasteczka – Ziębice, Ząbkowice Śląskie – znane mi od dzieciństwa upodobniały się do niego. Niech tu będzie wyraźnie powiedziane: to, co wewnętrznie przeżyte, ma prymat nad zewnętrznymi wydarzeniami. Rzeczywistość nie jest czymś danym, ale celem, do którego się dąży, nieuchwytnym i zagadkowym. A jeżeli można przewidywać przyszłość – bo istnieje gdzieś, poza zasięgiem naszych decyzji i ich konsekwencji – to można też widzieć przeszłość, istniejącą w jakimś niewyobrażalnym dla nas teraz. Co tłumaczyłoby głosy na pochyłej uliczce, które dobiegły mnie zaraz po przyjeździe.
Marcin Sabiniewicz Oni wszyscy
Lata osiemdziesiąte minionego wieku dały swoim dzieciom doświadczenie kruchości języka (nowomowa), ustrojów politycznych (wewnętrzny rozkład PRL-u) czy wręcz świata (Czarnobyl). Co pozostaje? Próbuję na to odpowiedzieć w swoim wierszu.
Marcin Sabiniewicz Zapisy nieobecności
Zapisuję te uwagi na marginesie "Trzech tłumaczek" Krzysztofa Umińskiego – książki będącej listem miłosnym skierowanym do Joanny Guze, Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej i Marii Skibniewskiej. Umiński wydobywa je z cienia tłumaczonych przez nie autorów – cienia, który świadomie wybrały. Oprócz talentu i pracowitości to właśnie Umiński ceni w swoich bohaterkach – skromność, bezinteresowną miłość do literatury. Powściągliwość. Dyskrecję. Wiarę w sztukę, która nie potrzebuje poklasku, żeby istnieć.
Marcin Sabiniewicz Szałamow dzisiaj
Szałamow pisze po śmierci swoich marzeń i planów, swoich uczuć, XIX-wiecznego humanitaryzmu. Żebyż to jednak była jedna śmierć! Ale umieraniu na Kołymie nie ma końca, śmierć czujnie wypatruje nowych oznak upartego życia, żeby je zawłaszczyć. [...] Nic w obozie nie jest takie, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Chęć życia prowadzi do śmierci – własnej, duchowej, i innych, których trzeba bić, pozbawiać jedzenia, żeby się samemu ratować. Najlepsi, najodważniejsi rozumieją to szybko i wyciągają wnioski.
Marcin Sabiniewicz Do Adama Zagajewskiego
Adam Zagajewski zostawił nam poezję zakorzenioną w tajemnicy. Kto doświadcza jego wierszy, musi być gotowy na przygody jak ta..