fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Paweł Bem „Bo ten zwycięża, który się śmieje”. Wygrana Tadeusza Hollendera
Dwie są lekcje pięknej poezji Tadeusza Hollendera. Po pierwsze – lekcja nieobojętności na zło. Znakomita część jego twórczości jest świadectwem tej postawy. Przy czym od pewnego czasu był to postulat nie tylko literacki – poeta apelował o czyn. [...] Drugą lekcją jest nauka śmiechu. Śmiech wszak – jako metoda oswajania tragedii – jest uniwersalny. Jest na każdy czas i na każde miejsce. Trzeba z niego jednak robić użytek poważny. Hollender wierzył, że śmiech ocala narody. I miał rację.
Paweł Bem Kamień i wąż. Przypis do wolnego słowa
Historie wolności są historiami przemocy wobec Innego. Umysłowość – i literatura od zarania – karmi się figurą Innego i ze smakiem żeruje na obcym. Trawestując sentencję Owidiusza na temat miłości, należałoby powiedzieć, że wolność, o ile nie ma przeszkód do zwalczenia, rodzi przesyt i nudzi, jak zbyt słodkie jadło. Oto i cała zagadka zniewolenia wolnością i nienawiści wobec Innego.
Paweł Bem Około
Polana była ładna. Nic specjalnego, ale ładna. Drzewa różne. Igły i liście. Jechało się trasą na Modlin. Miała prowadzić gdzie indziej. Nagle skręt w lewo, na obrzeże Kampinosu. To wzbudzało niepokój. Tu przecież nie było żadnego obozu. [...] Strzelali z karabinów maszynowych, dobijali pistoletem. Łącznie około tysiąca ośmiuset zabitych. „Około” – najokrutniejsze słowo w historii okupacji.
Paweł Bem Żydki i Żydówy. Filologia rodzinna
Pradziadem mojego dziada – po kądzieli, z linii sefardyjczyków – był Aron Heumann, rabin miasta Tarnowa. Pradziadem dziada po mieczu był Żyd aszkenazyjski, księgarz Teodor Silberstein z Grazu. Nie znam języków, które pomogłyby mi dowiedzieć się o nich więcej. Nie wiem, gdzie i kiedy zmarli. Szczęśliwie rodzinne drzewo genealogiczne rozrysowane przez mojego dziadka odnotowuje nazwiska ich żon i wszystkich potomków. Przy niektórych nazwiskach dziadek narysował czerwone swastyki i czerwone gwiazdy. Legenda oczywista, ale na dole zapisał kolejno: ofiary hitleryzmu i stalinizmu. To bardzo czerwone drzewo.
Paweł Bem „Ale”. Miłość w drodze 
Francis Dodd urodził się w 1874 roku w Walii jako syn pastora. Był malarzem, rysownikiem, akwaforcistą, zapamiętano go głównie jako portrecistę. Fachu uczył się w Glasgow. Jeszcze przed końcem wieku zdążył odbyć podróże po Francji, Włoszech i Hiszpanii. W 1904 osiadł w londyńskim Blackheath. Podczas I wojny światowej został mianowany „oficjalnym artystą wojennym”. Służąc na froncie zachodnim, stworzył wiele portretów upamiętniających ważnych wojskowych. Kultura armii. W 1917 roku wyszła nawet zgrabna książeczka: Generals of the British Navy. Portraits in Colours by Francis Dodd. A rok później analogiczna pozycja poświęcona admirałom. Nie wiem, co artysta przeżył podczas służby. Myślę, że wojna doświadczyła go okrutnie. Pozornie beznamiętne portrety kryły dławioną traumę. Mundury, odznaczenia, lampasy. Atrybuty czasu śmierci.