fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Renata Gorczyńska Przenikanie światów
O drugiej w nocy, tyrając czwarty dzień nad tekstem o Miłoszu w Wilnie, nacisnęłam jakiś klawisz i oczom moim zmęczonym ukazał się biały ekran. Ki diabeł – pomyślałam.  I nuże rzuciłam się do odzyskiwania ośmiu stroniczek pisanych z pojedynczym odstępem.  Ikonka na pulpicie "Wilno śladami Miłosza" była pusta, jeśli nie liczyć "yu". Dość mało tego zostało.
Renata Gorczyńska Elegia na odejście
Był Adam filozofem i lirykiem w jednym. Także melomanem. Mierzył wysoko. W ostatnich latach stał się aktywny jako obrońca kradzionych nam praw obywatelskich. Z emocją czytałam jego kolejne książki. Umarł - ironią losu - w Międzynarodowym Dniu Poezji, w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny.
Renata Gorczyńska Emigrować do Wewnątrz
Palisz, śmiecisz, nie przejawiasz autodyscypliny. A u mnie jest sterylnie czysto, wszystko pozamiatane. Skoro się jednak upierasz, możesz złożyć papiery. Podanie z uzasadnieniem twojego wniosku, nie zapomnij o znaczkach skarbowych, wyciąg z banku o środkach finansowych niezbędnych do życia u mnie na emigracji, RTG z ostatniego miesiąca, dokument o szczepieniu na COVID, zaświadczenie o niekaralności, świadectwo moralności z twojej parafii...
Renata Gorczyńska Joanna Klepacka. Z podzięką za istnienie
Joanna była lekarzem z powołania i z przekonania. Dzień w dzień walczyła z największym dla medyków adwersarzem i niejednokrotnie wygrywała. Ruszała do przyjaciół i nieznajomych na każdy sygnał zwiastujący kłopoty zdrowotne. Potrafiła udać się z lekami i i pomocą finansową na drugi koniec Polski. Empatia, dyktowała Joannie potrzebę natychmiastowego rzucenia się na pomoc drugiej istocie – człowiekowi czy zwierzęciu. Ciągle przygarniała kolejne koty. Gdy wychodziła z karmą, zlatywało się pół Ochoty jej skrzydlatych przyjaciół. Najbardziej spośród nich lubiła wrony siwe za ich mądrość i długowieczność.
Renata Gorczyńska Jak zabijać czas. Niezbędnik dla każdego
Zabijanie czasu stanowi ulubione zajęcie ludzkości, przynajmniej w Europie, bo nie wyobrażam sobie, by Chińczycy w ogóle zrozumieli, o co chodzi. Zauważmy przy tym, że choćby się człowiek nie wiadomo, jak starał, to nie zabije czasu na dobre, on to robi w formie niedokonanej. Ponieważ odkryłam, że od dłuższego czasu z zapamiętaniem godnym lepszej sprawy zabijam czas, (jest to odkrycie na miarę tego, że mówię prozą), postanowiłam podzielić się skutecznymi metodami z gronem Przyjaciół.
Renata Gorczyńska Córka Kocurka
Dawno temu w Nowym Jorku wżeniłam się w dachówkarza, pardon w "European Tabby". Mój mąż, wtedy jeszcze niemąż, był świeżo rozwiedzionym mężczyzną z kotem. A raczej z KOTEM, bo był to zawodnik wagi ciężkiej. Był strasznie żarty, więc z pierwszym brzaskiem zbliżał się do łóżka i wbijał kły w okładkę książki czy pisma. Ten ohydny zgrzyt budził mnie z najgłębszego snu. Jeśli to nie skutkowało, siadał przy twarzy Andrzeja, ale nigdy przy mojej, i pazurem podciągał mu górną powiekę. Obnażone oko ludzkie napotykało świdrujące je żółte ślepia. Kotek, bo tak miał na imię, był bardzo zręcznym okulistą i nigdy nie uszkodził gałki ocznej. Gdy zmusił człowieka do wstania, pędził do kuchni po swoją porcję tuńczyka w sosie.
Renata Gorczyńska Psiość
Temat psów, kotów i innych domowników jest śliski, bo grozi popadnięciem w sentymentalizm. Sypanie anegdotkami też niewiele pomaga, bo głównie są one przedmiotem zachwytu opowiadającego. Wychowałam się na powiastkach o psach, więc wiem, o czym mówię. W kolejności lektur była to "Daszeńka" Karela Čapka, "Puc, Bursztyn i goście", "Powrót Lassie" w wersji filmowej, "W pustyni i w puszczy" z bohaterską Sabą. Odstępstwem od ckliwej literatury kynologicznej był "Biały kieł" Jacka Londona i oczywiście "Pies Baskerville’ów".
Renata Gorczyńska Nobel prawie w garści
Lata temu miałam niezwykle plastyczny sen: przyśniło mi się, że dostałam Nagrodę Nobla. Z dziedziny literatury, rzecz jasna. Przecież nie z fizyki. To jakoś złożyło się w czasie, gdy Miłosz odbierał swojego Nobla, a ja mu wtedy sekretarzowałam. Z pewną żenadą odbierając medal, dyplom (i czek), dziękowałam Komitetowi Noblowskiemu, że mnie uwzględnił, choć dotychczas nic jeszcze nie napisałam. Zduszonym głosem dodałam, że traktuję to jako przyznanie mi nagrody awansem i że się postaram na nią zasłużyć. C.b.d.o.