fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Beata Bolesławska-Lewandowska „Forte-piano” Ewy Pobłockiej
"Forte-piano" to pod każdym względem pasjonująca lektura. Ewa Pobłocka zaprasza do swego świata, uchylając szeroko drzwi i za kulisy sal koncertowych, i do własnego życia. Pokazuje wartość muzyki, nie tracąc przy tym z oczu samego życia. Dzięki temu każdy czytelnik może czuć się jej opowieścią hojnie obdarowany.
Beata Bolesławska-Lewandowska Zygmunt Mycielski i dyrektor PGR
W 1959 roku Zygmunt Mycielski wybrał się do Wiśniowej z bratankiem, któremu chciał pokazać dawne rodzinne włości. W Wiśniowej znajdowała się wtedy siedziba miejscowego PGR. Byli „obszarnicy” nie ujawnili swojej tożsamości, jednak Zygmunt nie wytrzymał i po powrocie napisał list. Skierował go do nieznanego mu dyrektora PGR. Pretekstem stała się niepochlebna notatka o Mycielskich w prasie, jednak ważniejsza wydaje się tu mieszkanka emocji dotycząca stanu domu i obejścia. Zadowolenie i pochwała łączą się tu z iście gospodarskim napomnieniem…
Beata Bolesławska-Lewandowska Zygmunt Mycielski „List z Paryża”
Cóż stąd, że ktoś gra, a inny pisze, gdy to jest gdzie indziej? Trzeba by posłać żywy dźwięk, posłać całe inne życie, myślenie, choćby nuty. A tymczasem mogę posłać tylko żywioł słowa, który tu tak kochał Mallarmé i dzisiaj Valéry. I w ogóle, oni wszyscy tutaj. Tak bardzo, że lubią powtarzać: „wiersza nie pisze się ideą, ale słowami.” I to nie ma nic wspólnego z futurystyczną onomatopeją.
Beata Bolesławska-Lewandowska Pani Zosia
Dla pamięci o Zygmuncie Mycielskim Zofia Mycielska-Golik zrobiła niezwykle dużo. Uświadamiam sobie coraz wyraźniej, że gdyby nie jej determinacja, być może nie znalibyśmy dziś nawet jego dzienników. To ona bowiem najmocniej dążyła do tego, by je opublikować – co udało się dzięki życzliwości prezesa Iskier, Wiesława Uchańskiego. Po publikacji któregoś z pierwszych tomów to do niej napisał z podziękowaniem Czesław Miłosz – jego oprawiony w ramkę list wisiał u niej na ścianie jak jedna z najcenniejszych relikwii.
Beata Bolesławska-Lewandowska Roman Padlewski
Roman Padlewski był ważnym członkiem okupacyjnego życia stolicy. Nie tylko uczestniczył w koncertach jako kompozytor, skrzypek i dyrygent, ale brał też udział w pracach Tajnego Związku Muzyków, przygotowującego plany odbudowy życia muzycznego po wojnie. Tego już niestety nie doczekał, 6 sierpnia 1944 roku poszedł do powstania…
Beata Bolesławska-Lewandowska Obnażanie Szymanowskiego?
Na co liczyłam sięgając po najnowszą biografię kompozytora, napisaną przez Danutę Gwizdalankę? Doskonale znam zacięcie autorki do spychania wielkich twórców z postawionego im pomnika. Od dawna podziwiam jej łatwość pisania, szeroką wiedzę i wartki, potoczysty język. Ale i znam jej skłonność do stawiania kontrowersyjnych niekiedy tez, często chwytliwych, nie zawsze jednak precyzyjnie udokumentowanych. Od dawna też wiedziałam, że chce pokazać Szymanowskiego z innej niż dotąd strony, obalić mit. Czy jej się to udało i czy to w ogóle jest Szymanowskiemu potrzebne?
Beata Bolesławska-Lewandowska Kompozytor w Radiu Wolna Europa
Jako kompozytor Roman Palester stracił przez swą emigrację bardzo wiele. Z pozycji następcy Szymanowskiego przeszedł na pozycję twórcy nieobecnego, konsekwentnie wymazywanego z polskiego życia muzycznego i ze świadomości kolejnych pokoleń muzyków i melomanów. Strata to chyba tym boleśniejsza, że jego język muzyczny wpisywałby się nieźle w tendencje najmocniej obecne na festiwalach Warszawska Jesień. Głęboki liryzm jego silnie ekspresjonistycznych kompozycji stanowiłby znakomitą paralelę choćby dla dokonań Tadeusza Bairda, który często uznawany jest za jedynego przedstawiciela tych trendów w dorobku twórców tzw. „polskiej szkoły kompozytorskiej”.  
Beata Bolesławska-Lewandowska Panufnik i Mycielski: przyjaźń zapisana w listach
Gdyby nie listy nie wiedzielibyśmy o łączącej obu twórców więzi. W dziennikach Mycielskiego pojawia się oczywiście osoba Panufnika, próżno jednak szukać tam jakichś głębszych stwierdzeń dotyczących ich przyjaźni. Także Panufnik w swej autobiografii nie wymienia nazwiska Mycielskiego. Ich korespondencji jest jednak zapisem głębokiej przyjacielskiej relacji dwóch artystów, kompozytorów o podobnym spojrzeniu na świat i sztukę. Relacji szczerej i bezinteresownej, na której nigdy nie pojawiła się żadna głębsza rysa.