Życie staje się jedynie dodatkiem do turystyki i całego przemysłu podróżniczego, ale wyjaławiając sens wszelakich działań. Konsekwencją tych zachowań jest nagie doświadczenie, w którym turysta projektuje swoje doświadczenie dla innych i staje się menedżerem dążącym do stworzenia perfekcyjnego „ja”. To nagość, która przeistacza się w obsceniczność. Pornograficzna przyjemność ostatecznie pozostawiająca jedynie poczucie pustki okazuje się zatem ostatnim stadium całego ruchu jednostek, łączących się w chmary turystów. Roberto Calasso nazywa to stadium „wiekiem nieistotności”, ponieważ wszystko zarazem jest tak samo wyjątkowe, jak pozorowane, a indywidualne rozmywa się z tym, co zbiorowe; sens podróży zostaje utracony na rzecz pustki. Wszędzie, według słów Czesława Miłosza, jest nigdzie i nigdzie, wszędzie.
Książka Dariusza Czaji "Iluminacje. Sztuka jako forma poznania" to pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którym brakuje powiewu świeżości i głębszego spojrzenia na tematykę szeroko pojętej humanistyki, bez jałowego tłumaczenia zjawisk i obiektywizowania dzieł sztuki. Autor nie gra bowiem o stawki połowiczne, letnie odczytania tekstu i pozorne przedstawianie zjawisk. Czaja wierzy nie tylko w inteligencję swoich czytelników, ale ponadto ma świadomość, że potrafią oni zmierzyć się z tym, co trudne do opisania, nieznane i ciemne. Tworzy więc hybrydę eseju i tekstu naukowego, gdzie rozum i wyobraźnia, wiedza i kunszt, łączą się w jedno. Innej drogi bowiem nie ma, sztuka nie potrzebuje prostackiego wyjaśniania, ona wymaga zmierzenia się z nią (a nigdy nie jest to prosta sprawa). Podobnie humanistyka zresztą.
Wszystko jest, jak być powinno, tak już urządzony jest świat, twierdził Woland. To prawda wszystkich prawd, w życiu dostajesz to, co dostajesz, nigdy to, na co zasługujesz. Dzieje się tak dlatego, o czym pamiętają skacowani wędrowcy nad ranem, żeby człowiek nie popadł w pychę.
Jasne, zdarzają się dobre chwile: kiedy piłka zmierza do bramki albo poranny uśmiech dziecka, pijane słuchanie muzyki nocą, psi pysk na kolanach. Wiemy jednak, że rękopisy płoną i włosy siwieją. Gdzieś w bloku obok mieszka emerytowany taksiarz, który coraz częściej patrzy przez okno na samochody, przejeżdżające na pomarańczowym. Wzrok ma już nie ten, więc z każdym miesiącem wychyla się o milimetr dalej. Nic go nie zatrzyma, już nie pędzi siedemdziesiąt na godzinę, tylko niezauważony zbliża się do okna. Krok za krokiem milknie, chociaż dawniej w taryfie potrafił gadać godzinami.
Przyszłość nie jest możliwością, jeżeli przeszłość okazuje się tajemnicą. Społeczeństwo pozytywne, ignorując wszelakie formy negatywności, jest w takim razie narażone na chęć przetrwania za wszelką cenę. To cena braku odporności. Strach przed nicością poraża ludzi. [...] Dlatego tym ważniejsze wydają się na pozór nudne peregrynacje Sebalda, który nieśpiesznie przechadza się w swoich książkach plażami i ruinami, pomiędzy literami i nagrobkami, obrazami i wspomnieniami.
Wszystko ogranicza się do straty: bramek i chwil. I z nikim nie można się tym doświadczeniem podzielić, bo boiskowy smutek jest egoistyczny, dla każdego wyjątkowy, dla innych niezrozumiały. Bill Shankly mówił, że piłka to coś więcej od życia i śmierci, ale chyba nie do końca w to wierzył. Był czerwony, był Szkotem, razem z innymi zjeżdżał do kopalni, ryzykując życie, ale jako legendarny trener Liverpoolu widział ludzi przed i po meczu, wiedział zatem, że piłka to nic i wszystko zarazem.
Anglicy wymyślili piłkę, ale niechętnie podchodzili do zmian, więc ponad sto lat temu Jimmy Hogan nauczał nowoczesnego futbolu po drugiej stronie kanału La Manche. Niczym apostoł zaczął wędrować po Europie i nieść kilka prawd wiary: nie bieganie, a taktyka, nie sama gra, a jej rozumienie, utrzymywanie się przy piłce i krótkie podania. Herezja, która z czasem stała się ortodoksją – na Wyspach i Kontynentach. Ruch, podanie, zmiana pozycji, przyjęcie, podanie, ruch, zmiana pozycji. Austria, Węgry, Holandia, tam czynił swoje cuda, Wunderteam, Złota Jedenestka, Futbol Totalny.
Dla ubogiego chłopca z odległych Brodów nagle zaświeciło słońce, a los stał się łaskawy. Roth osiągnął sukces literacki i finansowy, miał piękną żonę i świetlaną przyszłość. Gazety wysyłały go na długie miesiące do Moskwy i Paryża, aby stamtąd słał felietony, książki jego zaś sprzedawały się wyjątkowo dobrze i powoli ich autor zapisywał się w historii literatury światowej. Jednak ludziom urodzonym pod czarno-żółtym słońcem dane jest wyłącznie – powołując się na Musila – poczucie ewentualności i niepewność. Nic nie jest stałe, nic nie jest trwałe, jak nietrwała była monarchia Franciszka Józefa i Galicja, jak wątpliwe jest ludzkie życie.
Anna Arno napisała wspaniałą biografię Paula Celana, ale ja nie o tym. W trudnym czasie wojny, dzięki rozdziałowi o Czerniowcach, który otwiera jej książkę, mogłem znowu poczuć zapach i klimat stolicy Bukowiny – miasta, które jest moim love story.
Od Żywca do Suchej Beskidzkiej trasa kolejowa ma 35 kilometrów. To z tych okolic pochodziła najpewniej Cukrowa Kowalczyk, która przez większość swojego życia przed czymś uciekała. W Stanach Zjednoczonych przyjęła pseudonim Sugar Kane. Tułała się po różnych orkiestrach, grając na ukulele, śpiewając i pijąc. Nie była pijaczką, mogła rzucić alkohol, kiedy chciała, ale nie chciała, szczególnie gdy było jej smutno. A smutno było jej często, bo od życia zawsze dostawała gorzki koniec lizaka.
Nie możemy sobie wyobrazić strachu zwierzęcia patrzącego w oczy myśliwego, ani ostatniego przedstawiciela plemienia, które zostało wymordowane, bo zajmowali ziemię, którą odkryli ludzie lepiej uzbrojeni. To jest właśnie wiedza wydzierana z ciemności, wiedza, od której głowa powinna eksplodować a człowieczeństwo zapaść się ze wstydu pod ziemię. Rachelo, Deboro, dla kogo ja to piszę i po co, skoro tego, co było i odeszło przywrócić nie można. Wyruszam w podróż, która zapowiadała się niewinnie, a w połowie drogi bliski już jestem pomieszania zmysłów.
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.