Teresa Worowska
Tajemnicza L.
Zawsze mi się wydawało, że Sándor Márai bez wątpienia kochając swoją żonę, przez całe dziesięciolecia jakby nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, z kim tak naprawdę żył i dopiero po śmierci Loli zrozumiał, kogo utracił. „Nie wiedziałem dotąd, że jest w tak całkowitej jedności ze mną, w pełnej wspólnocie ducha i ciała. Przeżyliśmy razem sześćdziesiąt dwa lata, była miłość, gniew, wszystko, co nieuchronnie wynika ze wspólnego życia, ale dotychczas nie wiedziałem, że tak bardzo się z nią zrosłem”. Po tych słowach lepiej rozumiemy, dlaczego sam zapakował notesy Loli do skrzyni okrętowej ze swoimi rękopisami, którą przygotował dla spadkobierców. W tych notesach odzwierciedla się człowiek i twórca ze wszystkimi niedostatkami, słabościami, cierpieniem i zmaganiami. Choć uważał, że życiem pisarza są jego dzieła, to w końcu pewnie zmienił zdanie. Jako pisarz przekazał czytelnikom pewien obraz siebie. Obraz pisarza. Ale człowiek prywatny najczęściej pozostawał w ukryciu. Dopiero dzięki notesom Loli otrzymujemy pełniejszy portret jego osoby. Nie tylko twórcy, ale również człowieka prywatnego. Obraz pełen niuansów, bogaty, barwny, stworzony przez kogoś, kto go bezwarunkowo kochał.