fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Robert Papieski Iwaszkiewicz w Skrzynkach
Kiedy jesienią 1918 roku wysiadł z pociągu na dworcu Wiedeńskim w Warszawie, kufer mieścił cały jego dobytek: bieliznę, rękopisy, nuty i książki. Lecz można na kufer i dom spojrzeć inaczej: chudy poeta taszczył w skrzyni ogromne, nieistniejące jeszcze Stawisko, bo kufer – niczym walizka sztukmistrza – mieścił w sobie wszystko, co było potrzebne do wyczarowania niezwykłego domostwa: kulturę wyniesioną z Kresów, instynkt gospodarski, geniusz pisarski. Mieścił zatem wszelkie mniejsze skrzynki i wielką skrzynię z napisem Stawisko.
Robert Papieski Ojciec
Gdy byłem u niego ostatni raz, siedział na łóżku i powoli zakładał skarpetki. Położyłem mu pieniądze z emerytury na stole, a on zapłakał i powiedział: "Dziękuję". To było gorsze niż nienawiść. Czyjaś niespodziewana skrucha jest nie do udźwignięcia. Podszedłem, położyłem mu rękę na ramieniu i rzekłem: "Nie martw się". Nikt nas nie uczy mówić do człowieka w przeddzień jego śmierci.
Robert Papieski Zapomniana nowela o zapomnianym poecie
Był jednym z czołowych pikadorczyków, nim dołączyli do nich Jarosław Iwaszkiewicz i Kazimierz Wierzyński. Współtworzył grupę Skamander, a na jego ślubie w 1922 roku z panną Awenarius drużbami byli Iwaszkiewicz i Stanisław Baliński, co poczytywali sobie za zaszczyt, bo asystowali wnukowi cara Aleksandra II. Iwaszkiewicz opisał tę ceremonię w powieści "Hilary, syn buchaltera", Baliński sportretował Karskich oraz ich posiadłość Chrzęsne w noweli grozy "Koniec rodziny Jasnych", ogłoszonej w 1923 roku w dwóch zeszytach „Skamandra” – majowo-czerwcowym i lipcowo-sierpniowo-wrześniowym.
Robert Papieski Leszek
Pod koniec sierpnia 1981 roku zobaczyłem na wystawie księgarni w Radzyminie "Zarys historii filozofii" Jana Legowicza, aż za sto sześćdziesiąt złotych. Wracam do domu i proszę Leszka o pieniądze. Gdy się dowiedział, na co chcę je wydać, puknął się w czoło i odwrócił plecami. Nie dawałem za wygraną. W końcu dla świętego spokoju rzucił banknoty na stół: "Masz, tylko nie zmarnuj". Ciągle mam w uszach, żeby nie zmarnować tych stu sześćdziesięciu złotych.
Robert Papieski Próba pastiszu
Sérénité oznacza wewnętrzne rozjaśnienie, uspokojenie – stan ducha osiągany z trudem, nawet w późnym wieku. W przypadku Iwaszkiewicza ów stan wpływa zarazem na sposób pisania, w gruncie rzeczy ów stan ducha jest „stanem” pisania – jakby pisała sama dusza, bez pośrednictwa ręki. Gdy się nad tym dokładniej zastanowić, jest to metoda pisarska moralnie podejrzana, bo największe ludzkie udręki, narodowe cierpienia i historyczne burze tracą swój dramatyzm, który roztapia się w pogodzie ducha autora, w jego stylu. Najbardziej wstrząsające występki stają się niepokojąco ładne, bo są ładnie, spokojnie opisane. Czy nie to właśnie miał za złe Iwaszkiewiczowi Józef Czapski, określając tę postawę jednym słowem: estetyzm? Ale co ma zrobić człowiek, który nie wierzy w możliwość naprawy świata i ludzi, który jest przekonany o daremności buntu wobec zła? Próbuje złapać zło w pajęczynę piękna, ufając, że zło wpięte w piękno, jeśli nie znika zupełnie, to traci na impecie.