HOME

Księga Przyjaciół

Świadectwa „Koniec pewnego świata”. Z Teresą Worowską rozmawia Magdalena Garbacik-Balakowicz
Na początku "Znieważonych" Máraiego [...] czuje się jeszcze wiarę w samouzdrawiającą moc kultury europejskiej, ale ta wiara na dalszych stronicach powieści powoli zanika [...] Márai bardzo lubił chodzić do łaźni, przed wojną regularnie tam bywał. Pod koniec 1945 roku poszedł do niezburzonego kąpieliska Cesarskie Łaźnie. W krótkim opisie czytamy, jak tam wszystko jest po staremu, nic się nie zmieniło, łaziebni niczym celebransi doglądają odpowiednich ceremonii, a on przygotowuje sobie okulary, gazetę, papierosa. I pisze tak: „Zanurzam się w siarczanym wrzątku, palę, moczę się i czytam. I jakbym stracił osobowość: czuję się starszy o tysiąc lat i kilka wieków. Dokładnie tak samo kąpał się w parującej wodzie cieplicowych łaźni jakiś pisarz w epoce Marka Aureliusza czy raczej w czasach Karakalli, z tą samą świadomością, że podczas gdy on kąpie się i czyta, wokół niego zanika kultura”.
Świadectwa Piotr Jaworowski „Tak to pamiętam. O moim ojcu”
Graficy w Czytelniku się przyjaźnili, spotkania odbywały się w pracowni graficznej lub słynnej czytelnikowskiej kawiarni oraz oczywiście w mieszkaniach. Szef pracowni, Samuel Miklaszewski przychodził ze złowionymi szczupakami albo polędwicą z bazaru na Polnej; przyrządzał je u nas w domu. Wpadali znajomi na wódeczkę. Wszyscy w jakimś stopniu zostawiali za sobą trudną przeszłość. Nie pamiętam, żeby o niej rozmawiano. Nie twierdzę, że ojciec nie miał w sobie traumy, ale jej nie okazywał. Nie wspominał zesłania, nie uskarżał się, nie był zmęczony, ani rozdrażniony czy zły. Nie podnosił głosu. Nikomu niczego nie narzucał. Jerzy Jaworowski brał udział w wielu komisjach artystycznych. Miał autorytet, czekano „co Jawor powie”, pytano, co sądzi. Podkreślano, że był sprawiedliwy. Nie nosił w sobie zawiści, potrzeby pouczania. Bardzo spokojny, zawsze trochę nieobecny. Nie miał wrogów.
Świadectwa „O prawdzie w sztuce”. Z Krystianem Lupą rozmawia Adam Dudek
W pewnym momencie poczułem, że na powrót znalazłem się na drodze, na której byłem jako dziecko. Wcześniej, kiedy zdałem do liceum, wszedłem w życie nie moje, w życie, do którego się musiałem dostosować, a później, zdając na Akademię Sztuk Pięknych, powiedziano mi, że to wszystko, z czym przyszedłem, jest domorosłe, naiwne i prowincjonalne, i że tzw. wysoka sztuka to jest coś innego. I wtedy zostało mi pokazane: „O tutaj, to jest to w tej chwili”. Byliśmy na tej Akademii Sztuk Pięknych – nie wiem, dlaczego ci profesorowie nam na to pozwolili – hienami podpatrującymi te cudze wielkości światowej sztuki i stawaliśmy się totalnymi oszustami. Ja poczułem całkowite bankructwo, kończąc Akademię Sztuk Pięknych i właściwie musiałem się całkowicie wysypać, zostać wykopany ze szkoły filmowej, żeby stać się jakimś zwierzęciem skulonym w jakimś kącie, w poczuciu bezdomności, nieegzystencjalnej, ale duchowej, żeby w pewnej chwili zacząć jeszcze raz tę drogę i mieć świadomość, że muszę w sobie odrodzić coś, co straciłem. Zawsze jest to coś w poszukiwaniu czegoś straconego.
Świadectwa Bruno Kass „Zawsze będę uważał, że tu jest mój dom, nawet jeżeli nie będzie mnie już w Praniu”
Gałczyński to taki nasz dobry przyjaciel. Tak to zawsze postrzegałem, że jesteśmy we trójkę w Praniu i jest z nami Gałczyński, jest z nami wszędzie tutaj obecny jego dobry duch. Tata go nazywa anielskim chlebodawcą. Od początku był Gałczyński związany z naszym życiem w Praniu, ale dopiero potem, kiedy zacząłem dojrzewać, poznałem cały zamysł tych koncertów, zacząłem pomagać w muzeum, bywałem tutaj, jako przewodnik itp. [...] Zawsze ten Gałczyński tutaj był, nie traktuję go jako kolejny obiekt turystyczny, punkt do zwiedzania. Wiele osób tak do tego miejsca podchodzi, a niektórzy przychodzą po prostu popatrzeć na jezioro.
Świadectwa Zofia Dąbrowa „Ekologia pustki”
Pustka staje się przestrzenią otwartości, zaproszeniem do słuchania, niekiedy zaproszeniem do wspólnego milczenia, które może być innym rodzajem opowiadania - takim, które pozwala wybrzmieć temu, co subtelne i kruche. „Pustka ("die Leere") nie jest zwykłym brakiem. To, co puste, nie jest nicością, lecz sposobem, w jaki byt daje się doświadczać w swojej nieobecności”. Dla Heideggera nicość i pustka są warunkiem ujawnienia się bytu - jedynie tam, gdzie coś zanika, wietrzeje i rozmywa się, może pojawić się nowe znaczenie, nowy byt. Nie jest to więc, ortodoksyjne przeciwieństwo obecności, lecz jego tło, warunek, swoiste dopełnienie.
Świadectwa Henryk Citko „Kalendarium Zbigniewa Herberta”
Mimo dużej objętości "Kalendarium" nie pretenduje do przedstawienia wszystkich faktów z życia Herberta. Zapewne pozostaną niewiadomą szczegóły jego licznych podróży, szczegóły przyjaźni, których część kulis udało się odsłonić dzięki listom. Herbert w liście do prof. Aleksandra Fiuta określił siebie jako „poetę masek”. To określenie wydaje się adekwatne nie tylko w odniesieniu do jego poezji, ale także do życia – na początku lat siedemdziesiątych ukuł dewizę, którą wielokrotnie później powtarzał: „[…] człowiek nie jest tym, czym jest w istocie – a któż z nas wie, kim jest – tylko tym, czym chciałby być”, uważając ją za swoje „podstawowe odkrycie z dziedziny psychologii”. Nie będzie odkrywcze stwierdzenie, że podobnie jak inni twórcy w swoich utworach przez słowa chciał oddać takiego siebie, jaki chciałby być, a jaki w rzeczywistości nie zawsze był. Czytelnicy Herberta oraz opracowań dotyczących tej twórczości i jego życia mają wybór, jak chcą go postrzegać.
Świadectwa Agata Bielik-Robson „Apokalipsa wedle Józefa Rotha”
Płacząc nad stworzeniem, któremu niegdyś dana była zdolność odróżniania dobra i zła, ale które wiedzę tę utraciło, Roth nie widzi dlań żadnego wyjścia: żadnego nowego Exodusu, który wyprowadziłby świat z niewoli zaślepienia i głupoty i popchnął go na właściwe tory. [...] Apokalipsa Rotha nie kończy się finałem, który spala świat w siarce i ogniu, a jedynie się urywa. To nie świat opuszcza świadka, jak to ma miejsce u Jana, który obserwuje spektakl zagłady z pozycji zewnętrznej samozwańczego sprawiedliwego i na koniec zostaje zbawiony – to jedynie świadek opuszcza świat, który nie przestanie trwać w swoim obscenicznym złu. [...] To właśnie ta absolutna bezwyjściowa rozpacz czyni apokalipsę Rotha wyjątkową. Podobnie jak inny twórca opowieści o Antychryście, Nietzsche, pisze swoją książeczkę dla wszystkich i dla nikogo. Bo nie ma już oczu, które by widziały. I nie ma uszu, które by słyszały. Wielka ślepota pozornego widzenia i wielka głuchota pozornego słyszenia pochłonęła cały ludzki świat. Choć znaki zagłady wypisane są wołem na niebie, nikt nie reaguje na kosmiczne mane tekel fares.
Świadectwa Maria Prussak „Pochwała Piotra Mitznera”
Empatia Piotra Mitznera obejmuje wszelkiego rodzaju dokumenty teraźniejszości i przeszłości, nie tylko poetyckie. Często jest po prostu walką o pamięć. Badacz troskliwie przypomina dziedzictwo najbliższej rodziny – przygotował do druku trzy książki ojca, dwie książki swojej mamy (wiersze i wspomnienia), oraz zapiski przyrodniej siostry Krystyny. Efektem jego empatii jest nie tylko współpraca i przyjaźń ze Stowarzyszeniem Memoriał, ale także przypominanie tekstów Rosjan i zapomnianych twórców ważnych dla kultury polskiej. Piotr nie unika przestrzeni konfliktów, przeciwnie, uważa, że materiały wydobywane z archiwów wprowadzają wiedzę udokumentowaną i pozwalają przenieść rozmowę z poziomu publicystyki na poziom poważnych badań historycznych.
Świadectwa Gustaw Herling-Grudziński „Medytacja Morandiego”
Sterling ma niezwykłe wyczucie martwej natury, jeśli np. pisząc o Morandim używa zwrotów „atmosfera nierzeczywistości” i „podniosła medytacja”, to wie dobrze, co robi. Nie waha się również napisać o „przedmiotach jakby przytulonych do siebie w swej samotności”. Morandi był przykuty do swej rodzinnej Bolonii, to zdecydowało o jego przywiązaniu do wazonów, flakonów, wymyślnych niekiedy naczyń kuchennych, jak w mieszczańskim krajobrazie domowym Holendrów. Martwe natury zależą w dużym stopniu od swoich „ojczyzn”.
Świadectwa Iwona Smolka „Mieczysław Jastrun – w odsłonach Czasu”
Wiersze dyktowane czasem historii są najmocniejszym świadectwem lat, gdy „Trumną był piec krematorium”. Czytam je i nie rozumiem, jak mogły ulec zapomnieniu. Zadrwił chyba z nas, piszących o poezji, Duch Czasu. Odkryta została twórczość Paula Celana i jego „Fuga śmierci", ale dopiero dziś widzę, jak ten dół „kopany w powietrzu” trzy lata wcześniej pojawił się w bezradnym pytaniu Mieczysława Jastruna „Jak rzucić wieniec zielony / Na grób wykopany w powietrzu?”. Wiersze-świadectwa są pisane ze szczeliny między życiem a śmiercią, ze szczeliny między żywymi a zmarłymi, gdy trwa stan zawieszenia, gdy „To, co jest, i to, czego nie ma, jednako jest puste”. Ukrywający się Żyd wie, że każdy może go wydać i powtarza odwieczny lament.
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek