fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Świadectwa Józef Czapski „Fragmenty «Dziennika wojennego»”
Jeżeli nie wrócimy do kraju, jeżeli wróci w najlepszym razie jakaś dziesiąta część, to przecie to może oddziałać na najlepsze w Polsce jednostki. Śmierć każdego z nas więcej mówi, niż powrót człowieka z tymi samymi niewypalonymi cierpieniami, wielkimi czy drobnymi wadami postarzałego i umniejszonego. A przecie większość z nas tak wróci i jeszcze będzie chciała nadrobić czas stracony, więc jeszcze poużywać sobie pospiesznie przed śmiercią. A śmierć to nie jest oszukaństwo i cierpienie wielkie tej śmierci w oderwaniu, to też jest prawda i wzniosła prawda, której żadna ironia się nie ima, bo najmizerniejszy z nas – w chwili cierpienia, rozdarcia i samotnej śmierci w tajdze czy w stepie – może być wielki i mieć naprawdę wagę i być dla tych, co żyją, wiecznym przypomnieniem, podnietą, kolcem w sercu.
Świadectwa Marta Smolińska „Pamięć i cienie bliskich. Żółte instalacje Ewy Kuryluk”
Pamięć indywidualna Ewy Kuryluk zmedializowała się w cyklu żółtych instalacji. Artystka użyła w nim tkanin niczym skóry, na której zapisuje się czas, oraz fotograficznych wizerunków, tworząc z nich pełne wyrazu „kolaże”. Żółte tkaniny stają się więc „cielesnymi tablicami”, na których doświadczenia odciskają się jak na mitycznym woskowym podłożu, pozostawiając ślad. Paradoksalnie są one zasłonami, które jednocześnie zasłaniają i odsłaniają przeszłość, a także łączą ją z teraźniejszością.
Świadectwa Andrzej Friszke „Łukasz”
Łukasza Kądzielę poznałem zimą 1976 na 1977. Był to rok działalności Komitetu Obrony Robotników, poczerwcowych represji, zbiórek pieniędzy na uwięzionych i wyrzuconych z pracy robotników Radomia i Ursusa oraz listów podpisywanych w ich obronie. Studiowałem na drugim roku historii, Łukasz był na trzecim. Należał do liderów grupy, która w naszym Instytucie Historii Uniwersytetu Warszawskiego organizowała te działania. Zwracał uwagę wyglądem – prawie dwa metry wzrostu, czarna broda, okulary, silny głos.
Świadectwa Grażyna Borkowska „Listy małżeńskie”
Jarosław jest próżny jak dziecko i jak dziecko kapryśny. Wymaga ciągłego zainteresowania swoją osobą; czyni żonie zarzuty, że go źle wyekwipowała w podróż albo że zapakowała mu nieświeże kanapki. Narzeka na luki w korespondencji i kłopoty zdrowotne. Zrzędzi. Jednocześnie olśniewa fascynującymi sprawozdaniami z lektur, spotkań i koncertów. Jak nikt inny w literaturze polskiej potrafi oddać wartość muzyki i czar krajobrazu. Anna doznaje intensywnych przeżyć religijnych, odbywa skomplikowane rekolekcje u księdza Ziei, a jednocześnie jest nad podziw konkretna, praktyczna, zaznajomiona z obowiązkami gospodarskimi.
Świadectwa Xenia Dyakonova „Czapski w Gironie”
Podobnie jak wielu czytelników spoza Polski, o istnieniu Józefa Czapskiego dowiedziałam się dzięki Adamowi Zagajewskiemu. Najpierw, jego eseje i wiersze, a następnie rozmowy w Krakowie i Barcelonie pokazały mi fascynującego artystę i prawego człowieka. Adam mówił, że w osobie Czapskiego nastąpiło rzadkie połączenie wybitnej inteligencji i wielkiej dobroci.
Świadectwa Nagroda Konsula Honorowego Wielkiego Księstwa Luksemburga w Sopocie
4 IV 2022 roku w Gdyni odbyła się już po raz czwarty ceremonia wręczenia Nagrody Konsula Honorowego Wielkiego Księstwa Luksemburga w Sopocie dla najlepszej rozprawy doktorskiej poświęconej literaturze francuskojęzycznej, niemieckojęzycznej lub luksemburskojęzycznej, pod patronem Jego Ekscelencji Paula Schmita, Ambasadora Wielkiego Księstwa Luksemburga w Polsce. Przytaczamy laudację wygłoszoną podczas ceremonii przez prof. Marka Wilczyńskiego.
Świadectwa Julia Juryś „Jeszcze o «mamie Jasia»”
Zupełnie niewesołe są wiersze Hanny Grossowej. Pisała je zaraz po wojnie, w której Niemcy zamordowali jej męża Stanisława Wertheima i ojca Wacława Szumańskiego. Zamordowali wielu przyjaciół. Wojny tym się zajmują, żeby unicestwiać świat i jego mieszkańców. Wtedy ta dwudziestosześcioletnia wówczas kobieta, od 1943 wdowa, zaczyna pisać wiersze. Przejmujące, żałobne, pełne powściągliwych pytań, mądre.
Świadectwa Agnieszka Taborska „Wszystko się zaczęło od autofotografii”
Kiedy spędzałyśmy wspólne wakacje w Pont-Aven, Ewa porozpinała swoje prace w bretońskim pejzażu. Wyglądały tam tak samo u siebie, jak w paryskiej pracowni. Traktują przecież o nietrwałości krajobrazów, związków międzyludzkich, sytuacji wyglądających na stałe. Opowiadają o erotyce, pamięci, etapach życia i o Historii. Dzięki temu są widzom tak bliskie. Czuje się w nich szczerość i odwagę obnażenia zarówno „duszy” widocznej w uporczywym spojrzeniu, jak i nie próbującego uwodzić ciała.
Świadectwa Wanda Leopold „Nasz Giewont”
Przez nieosłonięte okno wtłaczał się do pokoju, wprost przed oczy masyw zwalisty, w którym czas zacierał drobne pokruszenia i kanty, zostawiając wielką leżącą bryłę powalonego cielska. Przez długi czas ten widok mroził przypomnieniem niedawnej grozy, ciążącym wciąż smutkiem rzeczy nieodwracalnych, majaczącym widmem z życia, które wciąż było w człowieku, choć czasem już nie wiadomo czy własne, czy cudze, jakby tylko przez kogoś dobrze znajomego opowiedziane i zilustrowane, tak już chwilami nieprawdopodobne i nierzeczywiste jak literacka fikcja, choć bardziej od wszelkiej możliwej literatury dojmujące. Kiedy wciąż trwały noce, w których koszmar senny przenosił nas w tamtą jawę i budziło rzeczywiste dławienie w gardle lub własny krzyk, kształt za oknem był prostym przedłużeniem snu, był komponującym się dopełnieniem, przeciągał ten moment, kiedy otwarte już oczy szukały sprawdzenia lub zaprzeczenia, sprawdzał jawą tamten sen z tamtej jawy, potwierdzał i dopiero palce wyczuwające gładkość prześcieradła czy odwrócenie wzroku, który napotykał wówczas któryś domowy sprzęt, odrywało zmysły, kazało im zaprzeczać snowi, komponować inną rzeczywistość.
Świadectwa Julia Juryś „Ogród nauk Wojciecha Karpińskiego”
Na pożegnanie ten człowiek osobny, który jeśli udzielał nauk (niepytany – nie udzielał), to samym swoim istnieniem, pracowitością, erudycją, nieskazitelną kindersztubą, dyskretną wielką dobrocią, zechciał palcem wskazać, jak jego zdaniem należy żyć. Jak można życie wykorzystać. Jaką cenę się za to płaci i jakie osiąga korzyści. Tak czytana, ostatnia książka Wojciecha Karpińskiego wydaje się jego dziełem najbardziej osobistym i najbardziej przejmującym.