fbpx
HOME
Świadectwa

Aleksander Smolar „Książka mojego ojca”

To była jedna z najważniejszych książek mojego życia. Nie dlatego, że ma jakieś szczególne walory literackie – chociaż jest dobrze napisana. Jest dokumentem, świadectwem czasów Zagłady. Jest również świadectwem dzielności, bohaterstwa zbiorowego i bohaterstwa konkretnych ludzi, które mój ojciec pieczołowicie wydobywał z własnej i innych pamięci.

Książka ta była dla mnie ważna, bo dotyczy mojego ojca, który nie lubił mówić o swoich zasługach. W podziemiu mińskim nadano mu zresztą pseudonim „Skromny”. Unikał rzucania światła na siebie, swoją biografię, myśli i dokonania. To ze świadectw innych dowiadujemy się, że był w rzeczywistości inicjatorem i przywódcą ruchu oporu w getcie – on sam podkreśla raczej istnienie grupy kierowniczej, do której należał. Półgębkiem wspomina o rozmowach, które toczył na zewnątrz getta i o ich znaczeniu dla stworzenia ruchu oporu w Mińsku. Nie pisze o roli, jaką odegrał w formowaniu żydowskich oddziałów partyzanckich przez uciekinierów z getta mińskiego.

Był jednak inny, ważniejszy i bolesny powód mojego przywiązania do tej książki już od pierwszej lektury, gdy miałem kilkanaście lat. Jako dziecko i podrostek żyłem w atmosferze silnego antysemityzmu, wrogości i pogardy dla Żydów. Pogarda żywiła się starymi uprzedzeniami i stereotypami. Do tego doszedł szczególny obraz wojny i żydowskiego losu. Z dzieciństwa pamiętam obelgi: „Bohater spalonego getta”, „Poszedł Jojne na wojnę”, „Co to jest bojówka żydowska? Stoi grupa Żydów i się boi”. Przeciwieństwo obrazu heroicznych Polaków. W tej pogardzie były też ślady dehumanizującej Żydów propagandy niemieckiej – efekt był tym mocniejszy, że społeczeństwo polskie musiało się równocześnie zmierzyć z tajemnicą żydowskiego powrotu: nieobecni, jak się wydawało, wracali z ukrycia, przede wszystkim ze Wschodu. Szok wywoływała obecność Żydów na szczytach władzy komunistycznej.

Książka ojca pozwalała mi bronić się, bronić własnej samooceny, oceny moich najbliższych i ogólnie Żydów przed degradującym obrazem żydowskiej bezsilności, braku woli walki, wręcz żydowskiego tchórzostwa. Za tymi ocenami stało prawomocne pytanie: dlaczego Żydzi w skali masowej się nie bronili? Takie pytanie pojawia się u wybitnych autorów żydowskich, m.in. u filozofki Hannah Arendt czy historyka Zagłady Raula Hilberga. W książce Eichmann w Jerozolimie Hannah Arendt pisała o odpowiedzialności Judenratów, rad żydowskich w gettach. To jedno z najbardziej bulwersujących zdań tej książki: „Prawda jest taka, że gdyby Żydzi rzeczywiście byli niezorganizowani i pozbawieni przywódców, panowałby chaos i masa biedy, ale ogólna liczba ofiar nie mogłaby sięgnąć rozmiarów czterech i pół do sześciu milionów ludzi” (mój przekład z oryginału angielskiego: „The whole truth was that if the Jewish people had really been unorganized and leaderless, there would have been chaos and plenty of misery but the total number of victims would hardly have been between four and a half and six million people”).Wyrażała przekonanie, że połowa z nich mogłaby się uratować. Uznała zachowanie przywódców żydowskich w gettach za moralną porażkę.

Raul Hilberg w klasycznej książce Zagłada Żydów europejskich uznawał za „rzecz zasadniczą badanie roli Żydów w ich własnym zniszczeniu” („essential to analyze the role of the Jews in their own destruction”). Podkreślał, że przez wieki – kiedy byli wykluczani i prześladowani – żyjący w diasporze Żydzi uczyli się, że dla przetrwania ważne jest, jak pisze, „kojenie bólu poprzez uległość” (the „alleviation-compliance response”). Przywódcy w gettach, „uwięzieni w kaftanie własnej historii”, chcieli ratować Żydów, nie rozumiejąc rzeczywistości, w której się znaleźli.

Temat postawy Żydów w czasie wojny doczekał się wielkiej literatury, w zdecydowanej większości odrzucającej interpretacje Arendt i Hilberga. Liczne są świadectwa oporu Żydów, zbiorowego i indywidualnego, w gettach, lasach i w obozach zagłady. Marek Edelman, bohater powstania w getcie warszawskim, widział tyleż heroizmu w codziennych zmaganiach matek walczących o przetrwanie swoich dzieci, co w strzelaniu do wroga.

***

Getto w Mińsku zostało utworzone w lipcu 1941 roku, parę tygodni po inwazji niemieckiej na Związek Sowiecki, i ostatecznie zlikwidowane w październiku 1943 roku. Znalazło się w nim, w różnych momentach jego historii, do stu tysięcy Żydów z Mińska i okolic, ale i spoza granic Związku Sowieckiego. Było to czwarte największe getto utworzone przez Niemców w okupowanej Europie, po Warszawie, Lwowie i Łodzi, i zarazem jedyne getto położone na terenach zajętego przez Niemców Związku Sowieckiego. Ogromna większość ludności żydowskiej na terenach okupowanych tego kraju była natychmiast mordowana przez rozstrzelanie lub gazowana w specjalnie przystosowanych do tego celu ciężarówkach.

W momencie utworzenia getta w Mińsku w lipcu 1941 roku w przybliżeniu jedną czwartą zamkniętych w nim ludzi stanowili uciekinierzy z Polski. Na terenach Rzeczypospolitej okupowanych w wyniku paktu Ribbentrop–Mołotow przez wojska sowieckie przebywało wielu uchodźców żydowskich uciekających przed okupacją niemiecką. Wraz z wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej duża część tej ludności uciekała dalej na wschód. Do tej grupy należał też mój ojciec. Kiedy Niemcy zaatakowali Związek Sowiecki 22 czerwca 1941, ojciec uciekł pieszo z Białegostoku na wschód i dotarł do Mińska, który znał już ze swoich poprzednich pobytów w ZSRR w latach dwudziestych. W ten sposób trafił do getta.

Historia getta mińskiego nie jest szeroko znana. Władze sowieckie po wojnie nie były zainteresowane popularyzowaniem wiedzy na temat Zagłady i, szerzej, specyfiki hekatomby żydostwa europejskiego, w tym też sowieckiego. Przez wiele dziesięcioleci książka ojca była w Związku Sowieckim jedyną publikacją poświęconą żydowskiemu ruchowi oporu i żydowskiej partyzantce. Brak informacji, ale i zainteresowania na Zachodzie ruchem oporu Żydów w ZSRR w czasie zimnej wojny wynikał też z faktu, że żydowski ruch oporu zarówno w getcie mińskim, jak i w oddziałach partyzanckich był zdominowany przez komunistów, a zatem był związany z Moskwą. Dotyczy to również podziemia i większości oddziałów partyzanckich na terenach Białorusi.

W getcie znaleźli się nie tylko lokalni Żydzi białoruscy i nie tylko uchodźcy z Polski, ale również Żydzi deportowani z innych krajów, głównie z Niemiec, Austrii, Czechosłowacji. Utworzone dla nich wewnętrzne getto inni mieszkańcy getta nazywali Hamburgiem, ze względu na pochodzenie pierwszej, niemieckiej grupy, która została tam ulokowana. Każda z tych grup żydowskich – białoruska, polska i zachodnia – skazana była na ten sam los, ale różniły się one położeniem, sposobem myślenia i zachowaniem. Żydzi polscy wiedzieli znacznie więcej od sowieckich o zagrożeniach, jakie stwarza dla Żydów okupacja niemiecka. Żydzi sowieccy do początku wojny utrzymywani byli w niewiedzy na temat istoty nazizmu i planów względem Żydów. Stąd też pierwszym zadaniem, jakie postawi sobie ruch oporu w getcie, będzie budowanie systemu informacji z jednym podstawowym przekazem: „getto to śmierć”. Ucieczka z getta do okolicznych lasów staje się strategicznym celem podziemia.

Żydzi sowieccy byli przyzwyczajeni, że wszelkie inicjatywy przychodziły z góry w drodze nakazów; uważali, że niezależność oraz indywidualne pomysły organizacyjne mogą prowadzić do bardzo niebezpiecznych konsekwencji. Ojciec, komunista, ale przybysz z Polski, uważał za rzecz naturalną budowanie ruchu oporu od pierwszych chwil okupacji, gdy cała władza sowiecka uciekła na wschód wraz z postępem ofensywy niemieckiej. Rozmówcy ojca, w getcie i po „stronie aryjskiej”, nie wierzyli mu, gdy pytany o źródła jego inicjatyw organizacyjnych odpowiadał, iż nie miał żadnych instrukcji. Podejrzewano, że ukrywa nazwiska mocodawców z powodu głębokiej konspiracji oraz swoich związków z Kominternem i pracą w podziemiu komunistycznym w Polsce. Akceptacja inicjatyw ojca wynikała z dającego poczucie bezpieczeństwa przekonania, że reprezentuje on „górę” i ma akceptację Moskwy.

Chociaż Żydzi sowieccy obawiali się niezależnej inicjatywy, mieli jednak szereg atutów ułatwiających konspirację w warunkach niemieckiej okupacji. Władze sowieckie zniszczyły wprawdzie instytucje żydowskie, włącznie z synagogami, placówkami kultury i szkołami, nie była to jednak polityka wymierzona wyłącznie w Żydów. Ustrój nie prowadził polityki rasistowskiej i nie sięgnął po dyskryminację narodową. Otworzyło to Żydom drogę do awansu społecznego, a w konsekwencji przyspieszonej asymilacji i integracji. Niski poziom nacjonalizmu i nikłe objawy antysemityzmu wśród Białorusinów pozwalały ludziom zamkniętym w getcie na kontakt z miejscową ludnością, a także integrację działań w getcie z szerszymi strukturami ruchu oporu w Mińsku. Znajomość ludzi i terenu sprzyjała nawiązywaniu współpracy z oddziałami partyzanckimi w otaczających Mińsk puszczach. Położenie geograficzne Mińska – bliskie lasy i mokradła – oraz stosunkowo dobre relacje z miejscową ludnością umożliwiły z kolei wybór radykalnie odmiennej strategii oporu niż w getcie warszawskim czy białostockim. Celem działań nie było powstanie, tylko wyjście z getta do lasu i organizowanie oddziałów partyzanckich. Szacuje się, że wyprowadzono w ten sposób około dziesięciu tysięcy ludzi, z czego końca wojny doczekało około pięciu tysięcy młodych i starych, mężczyzn i kobiet, także dzieci.

Jedna z recenzentek książki ojca we Francji uznała ją za „pomnik z papieru”. Ojciec składa hołd tym, którzy cierpieli, zostali zgładzeni, ale przede wszystkim tym, którzy angażowali się w różne formy oporu. Opisuje zachowania heroiczne czy po prostu odważne wielu ludzi, w tym dzieci, które wyprowadzały grupy Żydów z getta do lasu lub działaczy podziemia na spotkania konspiracyjne po drugiej stronie zasiek z drutu kolczastego. Uwiecznia imiona i nazwiska, wydobywa z zapomnienia ludzi, którzy w godzinie próby okazywali siłę charakteru, odwagę, inicjatywę. Książka jest świadectwem osobistym, relacjonuje własne doświadczenia, ale sięga też do innych świadectw i dokumentów.

Złożyć hołd poległym, wydobyć ich z zapomnienia. Taki był jeden z najważniejszych celów całego życia ojca po wojnie. Już jako bardzo stary, na wpół sparaliżowany człowiek, chciał napisać jeszcze jedną książkę: o przyjaciołach, którzy zginęli w następujących po sobie czystkach sowieckich począwszy od lat trzydziestych aż po kampanię antyżydowską przeciwko „kosmopolitom” rozpętaną po 1948 roku, kiedy zlikwidowana została cała czołówka kultury żydowskiej w ZSRR wraz z większością członków Żydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego, z którym ojciec był związany. Siły i czasu mu na to zabrakło.

Po emigracji do Izraela nie związał się z żadną z dwóch działających tam partii komunistycznych ani z żadną inną partią. Jego prawdziwe emocje pozostały w przeszłości, w Polsce i Rosji. Gdy Claude Lanzmann, reżyser filmu Shoah, rozmawiał z nim w Tel Awiwie (nagranie znajduje się w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie), zapytał go, czy w dalszym ciągu uważa, że to Rosja sowiecka znalazła w latach dwudziestych najlepsze rozwiązanie dla kwestii żydowskiej, odpowiedział, że teraz wierzy, iż to żydowskie państwo narodowe – czyli Izrael – stanowi takie rozwiązanie. Bardzo daleko odszedł od swoich dawnych antysyjonistycznych przekonań.

Książka ojca obejmuje lata wojny. Prawie niczego nie dowiadujemy się o jego wcześniejszym i późniejszym życiu. Dlatego przywołam tutaj kilka najważniejszych informacji z jego życiorysu.

Hersz Smolar urodził się w biednej rodzinie żydowskiej w Zambrowie w 1905 roku. Ukończył cztery klasy szkoły podstawowej, po czym rozpoczął pracę w warsztatach rzemieślniczych. Szybko zaangażował się w politykę. Współtworzył lewicowo-syjonistyczny Związek Młodzieży Socjalistycznej. W 1920 roku, w wieku piętnastu lat, po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną wszedł w skład miejscowego Komitetu Rewolucyjnego jako przedstawiciel młodzieży. Po odbiciu miasta przez wojsko polskie, poszukiwany przez policję uciekł do Warszawy, a następnie, z grupą innych entuzjastów nowego ustroju, przeszedł granicę sowiecką. W ZSRR spędził wiele lat, pracując w fabryce, a także w redakcjach. Zajmował różne stanowiska w partii bolszewickiej, do której został przyjęty, i w jej komsomolskiej przybudówce. Studiował też w Moskwie na wydziale żydowskim Komunistycznego Uniwersytetu Narodów Zachodu – uczelni, która w istocie szkoliła kadry komunistyczne dla krajów sąsiednich, ze szczególnym uwzględnieniem Polski. W 1928 roku został nielegalnie wysłany do Polski i tam działał w ramach Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Lata do wybuchu wojny dzielił między konspirację a dwukrotnie odsiadywane kary więzienia (w sumie sześć lat). Uwolniony przez wybuch wojny, znalazł dla siebie miejsce w sowieckim wówczas Białymstoku, gdzie redagował gazetę w języku jidysz, „Der Bialystoker Sztern” (Gwiazda Białegostoku). Wraz z wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej w czerwcu 1941 roku uciekł pieszo na wschód. Dotarł do okupowanego już przez Niemców Mińska. Trafił do getta. O tym okresie pisze szczegółowo w niniejszej książce, dlatego pomijam tutaj informacje o działalności konspiracyjnej w getcie oraz latach partyzantki. Po wojnie, w ZSRR, współpracował z Żydowskim Komitetem Antyfaszystowskim i pisywał do gazet żydowskich. Władze Kominformu planowały wysłać go do ówczesnej Palestyny. Chciał jednak wraz z żoną – którą poznał w Białymstoku – jechać do Polski. Dzięki interwencji władz PPR z Warszawy został wezwany do kraju. W 1946 wrócił do Polski. Matka wraz ze mną i moim młodszym bratem dołączyliśmy do niego rok później. Powrót do Polski uchronił ojca przed losem licznych intelektualistów i pisarzy żydowskich w ramach czystki wymierzonej w środowisko „kosmopolitów”.

W Polsce ojciec zajmował wysokie stanowiska w instytucjach żydowskich i walczył z ciągle w nich obecnymi do 1948 roku wrogami ideowymi, przede wszystkim syjonistami. Działał na rzecz pozostania Żydów w Polsce, ale też o autonomię społeczną, kulturalną i językową polskich Żydów. Był prezesem Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce; stracił to stanowisko w 1961 roku za próbę obrony autonomii TSKŻ. Redagował „Fołks-Sztyme” (Głos Ludu), jedyną gazetę żydowską w świecie komunistycznym. Został z niej – i z partii – wyrzucony w 1968 roku. I jedno, i drugie za ideologiczną niepoprawność: stosunek do Izraela i do wojny sześciodniowej w 1967 roku; i oczywiście również za to, że był Żydem. W 1970 roku wyjechał z Polski. Długie lata pracował w Bibliotece Narodowej w Jerozolimie i na Uniwersytecie w Tel Awiwie. A przede wszystkim pisał swoje książki o przeszłości. Zmarł w 1993 roku.

Po wyjeździe do Izraela ojciec napisał trzy tomy wspomnień: o latach spędzonych w Związku Sowieckim po ucieczce z Polski, o latach przedwojennych w Polsce oraz o czasach powojennych w PRL. Wielu krytyków zachodnich podkreślało wartość historyczną tych książek, poświęconych w dużym stopniu historii Żydów i komunizmu w Polsce i Rosji. Jednak ostatni tom, o latach PRL, spotkał się z ostrą reakcją części jego byłych współpracowników. Krytykowali przedstawioną przez niego w pamiętnikach wersję wydarzeń i ich interpretację. W Izraelu w 1985 roku ukazał się zbiór atakujących ojca artykułów pod tytułem Der cadek in a pelc (Sprawiedliwy w futrze). Tytuł był aluzją do paraboli chasydzkiej na temat zachowania w siarczysty mróz: można rozpalić ognisko, aby ogrzać nie tylko siebie, ale i bliźnich, albo też, myśląc tylko o sobie, otulić się własnym futrem.

Jest bardzo prawdopodobne, że ojciec przedstawiał historię swego środowiska w czasach PRL selektywnie. Był on w świecie żydowskim jedną z czołowych postaci z nominacji władz PZPR. Nawet jeżeli również po wojnie w paru ważnych momentach wykazał odwagę, charakteryzowała go brutalność w zwalczaniu przeciwników politycznych i ideologicznych. W różnych wystąpieniach publicznych szermował na przykład pojęciem „kapitulanci”, zwalczając tych w świecie żydowskim, którzy opowiadali się za opuszczeniem Polski, za emigracją do Izraela. Nie mógł wówczas przewidzieć, że on sam i jego synowie opuszczą Polskę. Czy w tym, co pisał, pewne sprawy przemilczał lub podkolorowywał? Tak jest zapewne w przypadku większości wspomnień. Winston Churchill napisał kiedyś, że historia będzie dla niego łaskawa, bowiem sam ją spisze. Ostrą reakcję wywołały przede wszystkim zawarte w książce ojca imienne oskarżenia pod adresem szeregu osób ze środowiska żydowskiego o donosicielstwo w czasach PRL. Według współczesnej terminologii ojciec wystąpił w roli „lustratora”. Można się zastanawiać, czy powinien był to robić wobec zmarłych albo ludzi starych, którzy na obczyźnie, w różnych krajach, zbliżali się do kresu swojego życia. Myślę, że wyrażał się w tym charakter ojca, jego stosunek do historii i jego poczucie obowiązku wobec zmarłych. Tak jak troskliwie spisywał najdrobniejsze fakty o pięknych zachowaniach konkretnych ludzi w czasie wojny, tak też musiał powiedzieć prawdę – tak jak ją widział – w sprawie nikczemnych zachowań w czasach względnej, peerelowskiej normalności. Trzeba też pamiętać, że za tymi oskarżeniami stał stary, samotny, na wpół sparaliżowany człowiek, który w ten sposób, w imię swojej prawdy, odcinał się od dużej części swojego byłego środowiska. Odwiedzając go w Izraelu, dziwiłem się zawsze, że wśród ludzi, z którymi utrzymywał kontakty, przeważali ci, których znał jeszcze z czasów wojny. Był to dla niego najtragiczniejszy, ale też najpiękniejszy okres jego życia.

***

Po wojnie przez dłuższy czas niechętnie mówiono w Europie o wojennym losie Żydów. Europa wolała milczeć o kolaboracji, o współudziale, choćby pasywnym, w Zagładzie. W zbrodni ludobójstwa kolaborowały z III Rzeszą rządy Francji, Słowacji, Węgier, Chorwacji, Włoch i Rumunii. W okupowanych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym także na ziemiach polskich, oprócz heroicznych prób ratowania Żydów lub częstszych, postaw nieprzychylnej obojętności, liczne były przypadki mordowania Żydów, wydawania ich Niemcom czy ekonomicznego eksploatowania.

W powojennej Europie dominowała zrozumiała potrzeba heroizacji i zmitologizowanej generalizacji oporu wobec okupanta. Nie było miejsca dla Żydów, ofiar par excellence, w pamięci zbiorowej. Żydzi zaczęli wracać do historii i europejskiej pamięci w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Ten proces zachodzi też w Polsce po 1989 roku.

Z czasem znaczenie zagłady Żydów w świadomości europejskiej blednie. Częściowo wynika to z tego, że Izrael stał się silnym militarnie i ekonomicznie państwem, którego stosunek do Palestyńczyków i ziem okupowanych ukazuje teraz swoje tragiczne strony. Znaczenie ma wzrost roli państw „globalnego Południa”, dla których Holokaust jest problemem Zachodu. O pamięć i sprawiedliwość walczą też inne ofiary masowych mordów: Ormianie mordowani przez Turków, Tutsi wyrzynani przez Hutu, Kambodżanie mordowani przez Czerwonych Khmerów. Na scenie globalnej pojawiają się też ofiary historii domagające się moralnego uznania ich cierpień: narody kolonizowane i eksploatowane, ludność czarnoskóra, kobiety. Nie tylko ofiary Holokaustu, ale też inne ofiary historii, niedostrzegane, pogardzane w przeszłości, stają się jej uprzywilejowywanymi świadkami i interpretatorami. Skutki tej zmiany nie są jeszcze, jak się wydaje, docenione.

ALEKSANDER SMOLAR

Wstęp do książki Hersza Smolara „Mińskie getto. Świadectwo oporu”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Austeria. Aby zamówić – kliknij tutaj

Tytuł tekstu pochodzi od Redakcji.

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Dzięki nim możemy nieustannie ulepszać stronę. Więcej informacji znajdą państwo w Polityce Prywatności. Więcej.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek