W „NZZ” Paul Jandl w artykule o tytule, zbudowanym na grze słów: "Der richtige Mann für Mann”. To pochwała grającego w filmie Pawlikowskiego główną rolę niemieckiego aktora Hannsa Zischlera. Zischler, który, nawiasem mówiąc, grał w dwóch wczesnych filmach Wima Wendersa, jest też pisarzem (książka "Kafka idzie do kina” wyszła po polsku w przekładzie Małgorzaty Łukasiewicz) i tłumaczem z francuskiego na niemiecki (np. traktatu Derridy o gramatologii). Jandl, który odwiedził go w Berlinie, opowiada ciekawe szczegóły, na przykład, że Godard, goszcząc u aktora, po kryjomu wyciął i zabrał ze sobą jedną stronę z książki pani de Staël "De l’Allemagne", że Zischler zbiera papierki po pomarańczach i wkładane dawniej do książek karteczki z erratą.
"Wielkie tabu i drobne fałszerstwa" Józefa Mackiewicza. [...] Zbiór artykułów, często mających charakter polemiczny, z lat 1968-1985, poświęconych rozmaitym sprawom literackim i politycznym. Teksty pisane ze swadą, często dowcipne, zawsze zmuszające do myślenia. Drobnym przykładem może być zakończenie odpowiedzi na rozpisaną pod koniec roku 1973 ankietę londyńskich „Wiadomości” o przedwojennych „Wiadomościach Literackich”: „Załączam – na prośbę – obecną moją fotografię. Fotografii z czasów przedwojennych nie mam. Ale można by ją wyciąć z «Wiadomości Literackich» nr 9 (748) z 27 lutego 1938 roku, z recenzji Ksawerego Pruszyńskiego o mojej książce "Bunt rojstów". Prosiłbym tylko o niejaką uwagę, by nie pomylić przy wycinaniu. Gdyż tuż obok, prawie że w parze ze mną na tej samej stronicy, fotografia Wandy Wasilewskiej z okazji jej "Ziemi w jarzmie"”. Doprawdy, trudno o lepszą ilustrację trzech najważniejszych zalet „Wiadomości Literackich”, którymi, zdaniem Mackiewicza, były: poziom, liberalizm i tolerancja.
"Choucas. Powieść internacjonalna" (1927) to jedna z mniej znanych – a dla mnie jedna z lepszych, może najlepsza wśród książek Zofii Nałkowskiej. Wyszła teraz dopiero po niemiecku, w tłumaczeniu i z posłowiem Marty Kijowskiej. [...] W przekładzie niemieckim odpadł internacjonalny podtytuł, a specyficzne "choucas" zmieniły się w ogólnikowe „ptaki górskie”, Bergvögel. Pozostała wszakże podwójność znaczenia: słowo w równej mierze odnosi się do alpejskich ptaków, co do krążących wokół siebie międzynarodowych pacjentów płci obojga w górskim sanatorium. [...] W recenzji, zamieszczonej (15 czerwca) w „NZZ” [...] pojawia się sugestia, że ta książka ma być polską odpowiedzią na powieść Manna. Autor, Franz Haas, podkreśla jednak, za posłowiem, że nie ma dowodów, jakoby Nałkowska znała "Czarodziejską górę" pisząc "Choucas". Mniejsza. Dla Haasa ważniejsze od ewentualnych wpływów literackich jest osadzenie powieściowej materii w czasie – w brzęku hotelowych filiżanek słyszy dreszcz wielkiej historii.
Wyszedł tom pism emigracyjnych Walentego Zwierkowskiego. Szwoleżer (jeden z głównych bohaterów cyklu Mariana Brandysa), zasłynął stanowczą odmową udziału w balu, wydanym przez senatorów i posłów ku czci świeżo koronowanego na króla Polski cara Mikołaja. To na jego wniosek Izba Poselska w roku 1831 przyjęła kolory biały i czerwony jako polskie barwy narodowe. W powstaniu listopadowym odegrał szlachetną rolę, chroniąc podejrzanych o zdradę przed samosądem motłochu i eskortując ich, by bezpiecznie stanęli przed odpowiednią instancją. [...]
Prawie połowę życia przeżył na emigracji. Nie miał może pióra Mochnackiego, ale pisał celnie, stylem, w którym dosłuchać się można reguł polemistów starożytnego Rzymu.
Krystyna Zachwatowicz, zapytana o ulubione lektury Andrzeja Wajdy, opowiada przekornie o dwóch książkach, bardzo różnych, których atmosfery „nie potrafił zrozumieć”, dwóch, przez które nigdy nie mógł przebrnąć. Pierwsza to "Kubuś Puchatek". „Drugą taką lekturą było "W poszukiwaniu straconego czasu Prousta". [...] Namawiałam nawet Andrzeja, żeby zrobił film według ostatniego tomu. Ale on po prostu nie czuł Prousta. To nie był jego świat”. To wspomnienie przypomniało mi niedawne spotkanie z Mają Komorowską w Stawisku wokół "Panien z Wilka", w którym wątki proustowskie były wszak obecne, choć podskórnie, w kwestiach najtrudniejszych do pochwycenia, w imponderabiliach. A w małżeństwie Iwaszkiewiczów, podobnie jak u Wajdów, to ona, Anna, była w sprawach proustowskich stroną aktywniejszą, to ona tłumaczyła starannie wybrane i dobrane fragmenty "Jeana Santeuila" i "W poszukiwaniu…"
Najważniejsza jest poezja. A tu otrzymaliśmy jej dużą porcję, w przekładach dawnych i nowych, znanych i powstałych specjalne na potrzeby tej edycji. Tomasz Swoboda porównał wszystkie znane przekłady polskie wierszy Baudelaire’a i wybrał szczodrze, dając czasem obok siebie różne wersje jednego utworu. Co więcej, kierował się przy tym dobrze przemyślanymi kryteriami, a nie tym, że „tak wypada”.
Film dokumentalny o muzyce, który zaczyna się od sekwencji stron tytułowych prasy brytyjskiej z takim nagłówkami jak „WOJNA. DESZCZ BOMB NA WARSZAWĘ” („The Saturday News”), „POLSKA ZAATAKOWANA. JEJ MASTA ZBOMBARDOWANE” („The Evening Star”). Następna sekwencja to nagłówki sześć lat później: „KONIEC WOJNY NIEMIECKEJ” („Newcastle Evening Chronicle”). Potem bohaterowie filmu mówią o tym, jaki był krajobraz miasta (ruiny, kratery) i jak wyglądało życie codzienne w Londynie zaraz po wojnie (kartki na mleko i jajka), tudzież o tym, że to wszystko razem stanowiło punkt wyjścia do lepszej przyszłości. Kto by pomyślał, że tak się zaczyna "Becoming Led Zeppelin" (2025), autoryzowany film Bernarda McMahona o pierwszych dwóch latach kariery jednego z najważniejszych zespołów rockowych świata? Kontrapunktem dla tych gazet z początku i końca II wojny światowej jest scena z lata 1969 roku, kiedy Led Zeppelin gra w Stanach podczas lądowania pierwszego człowieka na Księżycu. Niespełna ćwierć wieku po wojnie – dobrobyt i tryumf myśli technicznej. Między jednym a drugim solidna porcja świetnego materiału dokumentalnego – koncertowe wersje najważniejszych utworów z dyskretnie wplecionym komentarzem czterech muzyków.
Musiałem coś załatwić w Warszawie. Wracam WKD. Na peronie młody człowiek o inteligentnej twarzy czyta grubą, co najmniej tysiącstronicową książkę. Zagadnąłem. Mówi, że to "Niewyczerpany żart" Davida Fostera Wallace’a, powieść o trzech synach filmowca, który nakręcił film tak śmieszny, że ludzie wciąż go chcą oglądać i w końcu umierają ze śmiechu. Mówi też, że w Teatrze Narodowym jest grana adaptacja Kamila Białaszka, czterogodzinna, ale jeszcze na niej nie był. Pytam, czy był na "Termopilach polskich" i recitalu „Gruzji”. Zainteresował się, wiedział, że w innym spektaklu Klaty grała na żywo „Furia”. Pójdzie na Micińskiego.
"Afera teozofów" Tomasza Kroka. [...] Monografia, dotycząca siatki szpiegowskiej, zorganizowanej w powojennej Polsce przez przysłanego z Londynu majora Andrzeja Czaykowskiego, który zapłacił za to głową. Główna osobliwość tej sprawy wynika z tego, że Czaykowski, już przed wojną obracający się rodzinnie w kręgach teozoficznych, siatkę swą zbudował głównie dzięki kontaktom w tym środowisku. [...] Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że zamieszana w nią była zafascynowana teozofią Nina Andrycz, prywatnie żona Cyrankiewicza [...] Andrycz uważała się za uczennicę „Mistrza z Komorowa”, astrologa i ezoteryka Roberta Waltera, który w latach pięćdziesiątych trafił na dwa lata do więzienia śledczego na Mokotowie. Co więcej, członkinią siatki szpiegowskiej była Wanda Rzeczycka – masażystka i powiernica Niny Andrycz. [...]
Marginalnie przewija się też przez książkę Józef Czapski.
Natrafiłem na stronie radia Chillizet na artykuł Julii Piecyk "Jest noblistą i mistrzem literackiej psychologii. Niewielu wie, że ma polskie korzenie", a w nim na informację, że J. M. Coetzee „pochodzi z rodziny wieloetnicznej. Jego pradziadek ze strony matki Baltazar (lub Balcer) Dubiel był Polakiem, pochodził ze wsi Czarnylas w województwie wielkopolskim (powiat ostrowski)”. [...] Warto ponadto zajrzeć do artykułu krakowskiego anglisty i komparatysty Roberta Kuska, który jest brawurową prezentacją rozmaitych związków afrykańskiego pisarza z Polską i Polakami, z polską historią i kulturą, a zwłaszcza poezją. Dla zachęty powiem, że autor w cytacie, znalezionym w jednym z poniechanych rękopisów do autobiograficznej trylogii "Scenes from Provincial Life": „Yaksha braksha watlmeyer, yaksha braksha marsh, yaksha braksha meva shonka, sar dou magwash” (są to słowa, które mówi do bohatera jego matka, „polska księżniczka”) rozpoznał tekst XIX-wiecznej polskiej pieśni Jak się macie Bartłomieju („Jak się macie Bartłomieju, / jak się bracie masz? / Jak się bracie miewa żonka, / cały domek wasz?”
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.