fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Anna Arno Książka w zielonym płótnie
Książka w zielonej oprawie trafiła do antykwariatu, gdzie natknęła się na nią ciotka. Ponad pół wieku później powieść Josepha Freemana z dedykacją dla Hanny Mortkowicz-Olczakowej nie zainteresowała antykwariusza. Leży na moim biurku. Nie tylko książki mają swój los, ale także towarzyszą naszym losom, a nawet je współtworzą. Joseph Freeman to pisarz nieomal całkowicie zapomniany. Jego książki wypożyczam w wirtualnej bibliotece. Idę po jego śladach, zaczynając od zdawkowych, nieścisłych notek w internetowych encyklopediach („urodził się w Polsce”). Moje spotkanie z Freemanem jest przypadkowe. A jednak pozwalam się prowadzić. Poruszyła mnie troska, z jaką ciotka traktowała tę książkę.
Anna Arno Goniąc „Dziewczynę z Via Flaminia”
Po latach Hayes mawiał, że w 1943 roku armia amerykańska zafundowała mu „włoskie stypendium”. Miał trzydzieści dwa lata i pełne bojowe przeszkolenie. Tylko dzięki interwencji przypadkowo spotkanego kolegi, w ostatniej chwili zamiast na front trafił do Special Services – wojskowego wydziału kultury. Podobnie jak Robert z "Dziewczyny z via Flaminia", Hayes nosił zielony żołnierski plecak, był jednym z tych, którzy w pięknym kawałku Europy „pili, kochali się i sprzedawali wojskowe koce, a do domu przywozili blizny i rany”. W swojej twórczości pozostawił przejmujące świadectwo alianckiej okupacji we Włoszech – z jej dylematami, wstydem i upokorzeniem pokonanych, naiwnością i wyższością zwycięzców, gamą uczuć i nastrojów między podbojem a wyzwoleniem.
Anna Arno Babuni
Cwietajewa jakby wyprzedzała teorie o tym, że dziedziczy się również doświadczenia i rany „nabyte” w trakcie życia naszych przodków. A właściwie poetka świadomie pisała swój poetycki rodowód, dążyła do tego, by spełnić „zapisany” jej los – niepokornej, kochającej bezgranicznie i bez spełnienia. „Moja matka wybrała ojca, 44-letniego wdowca z dwojgiem dzieci, a nie ukochanego. I ja też siebie na nie-miłość skazałam”. Trudno o celniejsze poetyckie ujęcie nie-miłości niż jej wiersz "Podoba mi się", który w kultowej "Ironii losu" Eldara Riazanowa melancholijnie śpiewa Ałła Pugaczowa (choć na ekranie porusza ustami smutno piękna Barbara Brylska).
Anna Arno Charles I. Minott. In Memoriam
Charles był uczniem Erwina Panofsky’ego i kolegą Jana Białostockiego. W dawnej tradycji cechowej, nauczyciela i ucznia łączyły rodzinne stosunki. Z dumą myślałam, że dzięki niemu zostałam „wnuczką Panofsky’ego”. Mówił, że „diabeł tkwi w detalach”. Pewnie dlatego Charles nie skończył artykułu: chciał go jeszcze cyzelować, wygładzać, sprawdzić coś w przypisach i bibliografii.
Anna Arno Idzie niebo
Zadziwiające, jak wielu autorów klasyki dziecięcej za dziećmi nie przepadało. Słynna jest opowieść o Brzechwie, który „bajki” zaczął pisać na wakacjach, aby uwieść przedszkolankę. Chciał być poetą lirycznym, jak jego kuzyn Leśmian. Twórczość dziecięcą lekceważył: to była to działalność uboczna, „literacka galanteria”.
Anna Arno Kiedy dzieci śpią
Wyobrażam sobie, jak poetka klęka przy piekarniku, żeby sprawdzić, czy ciasto wyrosło. Jak powstrzymuje się przed pokusą uchylenia drzwiczek. Biszkopt jest delikatny, łatwo opada. Trzeba wyłączyć, kiedy już nie jest płynny, ale jeszcze drżący pośrodku. Matka poetki, pani Aurelia Plath przyjechała na kilka tygodni z Ameryki. Wyobrażam sobie, jak wynosi z łazienki zawiniętą w ręcznik roczną Friedę. Nicholas urodzi się za sześć miesięcy. Ted pisze list do Eliota. Widzę kucyk jasnych włosów Sylvii, kiedy klęczy przy piekarniku. Myślę o niej znowu, innej nocy, która przeszła do historii literatury. Przygotowała jeszcze kanapki i mleko na rano. Zanim odkręciła gaz, zatkała progi ręcznikami. Na górze spały dzieci.
Anna Arno Drzewa Adama
„Stworzyłem sobie w Krakowie coś w rodzaju mapy drzew, które lubię odwiedzać. Robię to zwłaszcza wiosną, kiedy budzą się po zimowym odpoczynku, ale też o innych porach roku, by móc patrzeć, jak się zmieniają”. Zaczyna się druga wiosna, kiedy Adam Zagajewski nie słucha śpiewu kosów.
Anna Arno Diana Pinto „Trzeci Rzym”
Te spokojne, szacowne głowy, które kardynałowie kolekcjonerzy umieścili / na statecznych półkach Musei Capitolini, jak zastęp posłusznych uczniów / w klasie bez nauczyciela, / donkiszotowskie figury na szachownicy / gdzie nie wznosząca przekątna Historii unosi /ambicję i upokorzenie, zwycięstwo, porażkę, wielkoduszność, // okrucieństwo i tchórzostwo, splecione w jeden niemy dramat grozy.
Anna Arno 100 lat Kota Jeleńskiego
Pisząc o życiu Konstantego A. Jeleńskiego starałam się go odnaleźć: ulotnego i zmiennego, poszukującego swojej tożsamości. Opowieść o nim najprawdziwiej brzmiała jednak wówczas, gdy była spleciona z rozmów, odbić. Ustawiał się na drugim planie. Lubił być magnetycznym tłem, na którym błyszczeli inni. Pisarz bez ambicji, który jednak doskonale rozumiał ambicje cudze: potrzebę istnienia, lśnienia, bycia oklaskiwanym. Był jak postać z Prousta: czasami Swann, kiedy indziej baron Charlus. Artysta bez dzieła, zakochany w chłopcach i żyjący z kobietą. Dyplomata bez teki, najwierniejszy promotor Gombrowicza.
Anna Arno O kąpielówkach po sezonie
Młody mężczyzna ze skromnie odwróconym spojrzeniem manipuluje przy białym pasku. Pasek oddziela wyciętą na plecach, pasiastą koszulkę od ciemnych slipów. Uczesany gładko, z przedziałkiem, model jest ikoniczny, posągowy. Jego kostium to ostatni krzyk mody: ściśle przylegający do skóry, pozostawia pływakowi swobodę. [...] Dziś trudno sobie wyobrazić wełniany kostium kąpielowy. Ale taki właśnie ma na sobie Robert Redford jako Jay Gatsby w filmie z 1974 roku. Czy Wielki Gatsby „pływał”, czy raczej zażywał kąpieli? To dwuznaczne, szczególnie, jeśli przypomnimy sobie zwłoki Gatsby’ego, „pływające” twarzą w dół w basenie. W podobnym, jednoczęściowym pasiastym kostiumie paraduje bohater "Śmierci w Wenecji" Viscontiego.