fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Krzysztof Czyżewski Sarajewo Lejlii Kalamujić
Wojna związana z rozpadem Jugosławii wprowadziła się do domu Lejlii, gdy miała dwanaście lat. Potem przyszedł Pokój: „Straszny oszust. Elegancki, wysztyftowany, pełen słów, uśmiechów. A czynszu nie płaci. Ciągle tylko jutro, pojutrze, za parę dni…”. Wojna to rozpad domu. W sarajewskiej rodzinie Kalamujić nigdy nie był on jednorodny. Sublokatorami byli w nim Bóg i Tito, islam i socjalistyczna partyzantka.
Marian Sworzeń Laureat
Carl von Ossietzky jako pacyfista był wrogiem państwa. Uwięziony po objęciu rządów przez Hitlera, podczas niewoli otrzymał Nagrodę Nobla. Gdyby nie ona, byłby zapomniany. Ale nawet to wyróżnienie nie przyniosło mu wolności...
Renata Gorczyńska Miłość do trzech pomarańczy
O jego pogrzebie dowiedziała się garstka przyjaciół, bo oficjalną wiadomość o śmierci kompozytora podano z tygodniowym opóźnieniem, by nie zakłócać pompy wokół pochówku Wielkiego Znawcy Wszystkiego. Co mnie prowadzi do dość sarkastycznego w zamyśle planu. Rozmyślając o reżyserii własnego spektaklu funeralnego (na bardzo skromną skalę), doszłam do wniosku, że w drodze do spopielenia w obrządku świeckim niech mi towarzyszy "Marsz rycerzy". Wyprawa stąd do wieczności potrwa krótko, bo około pięciu minut. Liczę na dreszcz w krzyżu grupki uczestników.
Ewa Bieńkowska Piotr Anderszewski w Hamburgu
Twarz pianisty ubranego w czarną bluzę, podwójnie osamotnionego na wielkiej scenie, ruchliwa i napięta, przyłapana przez kamerę pozostała mi w oczach i cały czas towarzyszyła dźwiękom. O ile na początku wyczuwalny jest niepokój wykonawcy – i opanowuje słuchaczkę niemal na równi z muzyką, o tyle, w miarę jak wchodzi on w strumień muzyki, nabieram zaufania, odprężam się. Podczas gdy, patrząc w ekran, mam wrażenie, że jego twarzy nie opuszcza wyraz czujności, wręcz nieufności wobec siebie.
Ewa Pobłocka Maestro!
Do późnej nocy dzwoniłam do znajomych, pisałam smsy, pisałam posty, nie chciałam być z ta wiadomością sama. Chciałam, żeby ten cały chór osób, które Pana kochały śpiewał "Requiem". Pan tak wspaniale dyrygował tym Mozarta i tym wielkim jak opera, moim ulubionym "Requiem" Verdiego. Parę dni temu w radiowej Dwójce jedną z arii tego dzieła zupełnie wstrząsająco śpiewała wspaniała Christa Ludwig, tak żegnano tę śpiewaczkę, która odeszła na początku tygodnia.Poczułam lęk. "Requiem" Verdiego w moim życiu zawsze było zapowiedzią wielkiego smutku. I to właśnie on - dojmujący smutek pozostaje po Pana odejściu. Nikt Pana nie zastąpi...
Renata Gorczyńska Od rzeczy / do rzeczy
Gdyby ludzie byli dobrzy, nie wymyśliliby piekła. Piekło to ja. Piekło to inni. Piekło od piec. Piecze mnie piekło. Ale mi się u-piekło!
Piotr Mitzner Zapiski (I)
Urodziłem się dziesięć lat po wojnie, ale ona wciąż przypominała o sobie. Ekscytowały oczywiście znajdywane przez nas w Lesie Młochowskim naboje. Co się robi z takim znaleziskiem? Przede wszystkim należy chować przed rodzicami, można demontować i zsypywać proch do słoiczka, a można też grać w „przestrzelonego”, rzucając na chybił-trafił garść do ogniska – przecież nigdy nie wiadomo, w którą stronę poleci. Z moich kolegów nikt nie zginął, ale ranni byli.   
Eva Hoffman O snach w drugim języku
Kiedy uczę na kursach creative writing, mówię studentom, że mam własną zasadę dotyczącą pisania o snach: najwyżej trzy na książkę! Chodzi o to, żeby nie ulegać uwodzicielskiej mocy snów, które niezwykle przyjemnie się opisuje; ale też obawiam się, że bez otoczki interpretacji i tłumaczenia, senne scenariusze nie miałyby dla czytelnika koniecznego dla niego sensu i ważności.
Marcin Sabiniewicz Do Adama Zagajewskiego
Adam Zagajewski zostawił nam poezję zakorzenioną w tajemnicy. Kto doświadcza jego wierszy, musi być gotowy na przygody jak ta..
Krzysztof Czyżewski Magris o sztuce starzenia się
Claudio Maximus, może największy w najmniejszych formach prozy. Jak Mansfield, albo Kafka, albo Akutagawa. Opowiastki zebrane w tom "Zakrzywiony czas w Krems" to jedna z najpiękniejszych z wielu jego książek, które przeczytałem. A mamy po polsku wszystko, co najważniejszego napisał.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Warto również przeczytać...