fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (1)
Jesienią 2018 w ruinie klasztoru franciszkanów w Berlinie przy Klosterstraße trafiłam na wystawę „Unfinished Histories”, ale to sklepienie dawnego klasztoru dało pierwszy plan fotografii z wystawy.
Renata Gorczyńska Nowojorska szkoła uczuć
Miłość bohater "Zakochanego" określa mianem „niebezpiecznego przedsięwzięcia”. Ta introspekcja w powieści Hayesa jest po prostu mistrzowska i całkowicie wyzbyta sentymentalizmu. Za to najbardziej cenię tę książkę. Oczywiście, w trakcie lektury czytelnik od razu zaczyna porównywać swoje przeszłe, a nawet zaprzeszłe stany zakochania. Ile razy zdarzyło mu się lokować uczucia w osobie substandardowej według jego potrzeb i kryteriów.
Krzysztof Czyżewski Aleś Razanaŭ. Pożegnanie poety, który tylko wiersze pisał
Zapalam w Krasnogrudzie świeczkę pamięci Alesia Razanaŭa. Odszedł 25 sierpnia w nocy, w Mińsku. Był poetą. Był nim nie tylko w przestrzeni tworzonego wiersza, lecz gdziekolwiek żył, jakąkolwiek pracę wykonywał, o cokolwiek walczył. Nieczęsto spotyka się taką integralność poetyckiego życiopisania. Poezja była jego polem bitwy o wolność. Potrafił ją wywalczyć dla człowieka-słowa.
Piotr Mitzner Marmurowa sowa
W zielonym domku przy Długiej mieszkała pani Kazia z synem i synową. Syn był złotą rączką, czasem trzeba go było wezwać do różnych remontów. Dostałem od pani Kazi marmurową sowę z wielkimi oczami. Pewnego dnia, tak mi mówiła niania, piaszczystą drogą złota rączka pchał z trudem taczki, w których, jak wywrócony żuk miotała się jego matka. Wzdłuż drogi, przed domami stali sąsiedzi, pokazywali palcami.
Robert Papieski Iwaszkiewicz w Skrzynkach
Kiedy jesienią 1918 roku wysiadł z pociągu na dworcu Wiedeńskim w Warszawie, kufer mieścił cały jego dobytek: bieliznę, rękopisy, nuty i książki. Lecz można na kufer i dom spojrzeć inaczej: chudy poeta taszczył w skrzyni ogromne, nieistniejące jeszcze Stawisko, bo kufer – niczym walizka sztukmistrza – mieścił w sobie wszystko, co było potrzebne do wyczarowania niezwykłego domostwa: kulturę wyniesioną z Kresów, instynkt gospodarski, geniusz pisarski. Mieścił zatem wszelkie mniejsze skrzynki i wielką skrzynię z napisem Stawisko.
Ewa Bieńkowska Dom powrotu
Jego nazwisko dwukrotnie stało się głośne. W maju 1985 roku, kiedy padła wiadomość, że Jean-Paul Kauffmann, wysłany jako reporter do Bejrutu, został porwany (razem z innymi Francuzami, następnie rozdzielonymi…) przez jedną z niezliczonych grup muzułmańskich głoszących „świętą wojnę”. Po raz kolejny mówiono o nim w maju 1988 przy wypuszczeniu na wolność w wyniku pertraktacji na najwyższym szczeblu politycznym. O jego uwolnienie walczyli żona i koledzy, a liczba upływających dni uwięzienia była podawana w radiu i telewizji na początku dziennika.
Beata Bolesławska-Lewandowska Pani Zosia
Dla pamięci o Zygmuncie Mycielskim Zofia Mycielska-Golik zrobiła niezwykle dużo. Uświadamiam sobie coraz wyraźniej, że gdyby nie jej determinacja, być może nie znalibyśmy dziś nawet jego dzienników. To ona bowiem najmocniej dążyła do tego, by je opublikować – co udało się dzięki życzliwości prezesa Iskier, Wiesława Uchańskiego. Po publikacji któregoś z pierwszych tomów to do niej napisał z podziękowaniem Czesław Miłosz – jego oprawiony w ramkę list wisiał u niej na ścianie jak jedna z najcenniejszych relikwii.
Agnieszka Kania Stadion zawieszony w chmurach
Pielgrzymkę, która jest w istocie kręgiem, nie ma ani początku, ani końca, można zacząć dowolnie i w każdej chwili przerwać. Po czasie wrócić i zacząć od nowa. Zdarza się, że po latach początek jest tylko cieniem dawnego zaczynu, zachwaszczoną przesieką, pozbawionym konturów przemgleniem. Przemierzenie całego szlaku pielgrzymkowego na piechotę zajmuje jakieś dwa miesiące. Z S. nie mieliśmy tyle czasu. Wędrówkę zaczęliśmy od świątyni Unpen-ji, czyli „zawieszonej w chmurach”.
Piotr Mitzner Zapiski (II)
Najpierw chciałem być paleontologiem. Nie ja jeden. Był to czas wielkich odkryć skamielin szkieletów dinozaurów na pustyni Gobi. Część z nich trafiła do Pałacu Kultury w Warszawie. Były naprawdę ogromne, prawie jak sam pałac, zachwycające. Później jednak przerzuciłem się na archeologię. Może uznałem, że nie będę miał nic do roboty, bo wszystkie dinozaury zostały już odkryte. [...] Dlaczego nie zostałem archeologiem? W pewnym sensie zostałem, bo czy filologia albo odtwarzanie biografii nie jest archeologią. Czasami posługuję się łopatą i pędzelkiem.
Krzysztof Czyżewski Vincennes, Tołstoj i uraz niedyskrecji
Bywa, że mimowolnie stajemy się świadkami czyjejś słabości, błędu bądź czegoś jeszcze bardziej zawstydzającego. Kierując się szlachetnymi pobudkami, niezdolni zniżyć się do wykorzystania tej – podrzuconej nam przez los i dla nas samych niewygodnej – wiedzy przeciwko osobie, albo też grupie ludzi, którą w obnażeniu słabości poznaliśmy, zachowujemy milczenie […]. Tymczasem po drugiej stronie sprawa przedstawia się inaczej i zupełnie nie po naszej myśli […]. Wywołany przez ślepy los „uraz niedyskrecji” obnażający słabość innych, z okrutną łatwością może eskalować nienawiścią, obsesyjną potrzebą upokorzenia „świadka”, aż po odebranie mu życia.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Warto również przeczytać...