fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Beata Bolesławska-Lewandowska Mycielski i Miłosz
Mycielski nie zostawił wielu informacji na temat ewentualnego źródła osobistych inspiracji "Ocalenia". Jednak szkice pieśni, a także zachowane zapisy w dzienniku pozwalają powiązać tę kompozycję z wyjątkowo boleśnie przez niego odczuwaną stratą bliskiej osoby. Otóż, na jednej z wersji partytury znaleźć można dedykację: „Stanisławowi Kołodziejczykowi w dziewiąty dzień zaduszny od śmierci Rysia”. W notatniku zaś natykamy się na czternaście trenów żałobnych „Na śmierć chłopca przed wojną”, zapisanych przez Mycielskiego z adnotacją „Ryś Górski”. Musiał być to ukochany kompozytora, który targnął się na swoje życie w 1939 roku, jeszcze przed wybuchem wojny.
Wojciech Majcherek Koncert na dachu
W początkach 1969 roku rozpoczęli sesję nagraniową nowej płyty, która pierwotnie miała nosić tytuł "Get Back". Praca ta była również rejestrowana dla potrzeb filmu dokumentalnego, którego reżyserem był Michael Lindsay-Hogg. Jego premiera odbyła się już po rozpadzie zespołu. Obraz sugerował nie najlepszą atmosferę, jaka zapanowała między czwórką muzyków. Po 50 latach do niewykorzystanych zdjęć dotarł Peter Jackson i zrealizował wielogodzinny dokument, przedstawiający w o wiele sympatyczniejszym świetle sesję "Get Back". W jej trakcie Beatlesi szukali pomysłu na miejsce pierwszego występu, który chcieli dać po przerwie. Padały różne szalone propozycje, m.in. by koncert odbył się na Saharze. Ostatecznie zrobili coś najprostszego, w czym też wyrażała się ich błyskotliwa fantazja. Zagrali na dachu studia przy Savile Row.
Ewa Bieńkowska Anselm Kiefer
Tę wystawę, czyli zbiór obrazów i instalacji Kiefer dedykował Celanowi, poecie języka niemieckiego, który żył i zmarł samobójczo w Paryżu. [...] Tytuł wystawy wskazuje na dwóch wyjątkowych artystów, dwóch samotnych świadków sumienia oraz na twórcze zawładnięcie jednego z nich przez drugiego. Młodszy, którego życie rozciąga się na lata powojenne, składa hołd starszemu, poecie porażonemu Zagładą. I wciąga go we współpracę, gdzie miejsce poezji będzie i wyniesione, i podporządkowane.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (10)
Rano, 9 stycznia 2003, ruszyłam z aparatem na Kazimierz. Lubiłam to miejsce, przez jakiś czas mieszkaliśmy przy Szerokiej. Tam, w cichym zaułku, w listopadowe popołudnie 1994, fotografowałam pisarzy: Bronisława Maja, Nataszę Goerke,  Manuelę Gretkowską, Olgę Tokarczuk, Andrzeja Stasiuka, Krzysztofa Myszkowskiego i Anię Bolecką – autorkę „Kochanego Franza”.
Dawid Szkoła Rozkład jazdy: Buczacz – ciąg dalszy
„Przestrzenie, które wyciskają wielkie, puste łzy” – jak pisała Vogel, są przestrzeniami, po których chodziłem w dzieciństwie i nadal je przemierzam, tęskniąc za wieloetniczną Galicją, tęskniąc tym mocniej, im bardziej niemożliwy jest jej powrót. Dlatego piszę o pociągach z Czadcy do Husiatynia, z Rzeszowa do Czerniowiec; żeby wszystko było, jak być powinno, kiedy sobotę od niedzieli oddzielała noc, a w miasteczku znajdowała się cerkiew, kościół i synagoga. Opowiadam o zmarłych, rozkopuję pamięć i ziemię, aby jeszcze raz przemówili, choć niektórzy z nich nie mają grobu i nie wiadomo w jakim miejscu zostali pochowani. Po prostu przeminęli jak słowa wypowiadane w ciemności czy myśli, których nikt nie zapisał. Ich losem pokierowała zbrodnicza władza, ale też zwykła, przyziemna i ludzka podłość. Te wydarzenia dźwięczą pustką i melancholią, monotonnym stukotem kół sunących po torach i piskiem wagonu zatrzymującego się na stacji nocą.
Marta Wyka O listach medycznych
Jego dom stoi do dziś (przy ulicy Witkiewicza), mieści się w nim galeria sztuki nowoczesnej, prowadzona przez wnuczkę, Magdalenę Kraszewską. Lekarskie i farmaceutyczne szlaki, które niegdyś przecinały Zakopane, uległy ostatecznemu zatarciu. Nikt już nie zostawia listów do przekazania w zaprzyjaźnionej aptece (jak to było niegdyś na Krupówkach w aptece rodziny Tabeau), i zapewne mało który zakopiański lekarz stawia się na prośbę słabującego pisarza, jak to czynił doktor Ludwik Fischer (leczył Kasprowicza). Profesja łączyła się z towarzyską symbiozą.
Renata Gorczyńska Wielki Zbyszek
W Nowym Jorku poznałam go z Czesławem Miłoszem, który, jak się okazało dobrze znał z czasów wileńskich jego matkę. Spotkaliśmy się na ulicy, żeby stamtąd pójść do restauracji. Na widok Zbyszka Miłosz wybałuszył oczy: „Wykapana Muszka!” - wykrzyknął.
Świadectwa Wanda Leopold „O pogrzebach Leca i Stawara”
Pogrzeby z trudem wytrzymuję. Zawsze wtedy ogarnia mnie przerażenie, że połowa mojego życia, dwadzieścia parę lat, mogę wyznaczać pogrzebami bliskich. A przecież nie jestem jeszcze taka stara. Jest to bardzo trudne, bo nie jestem zdolna do uczuć i pojęć abstrakcyjnych, mój świat składa się z poszczególnych ludzi. I mimo wszystko w każdym pogrzebie plącze się jakaś symbolika wyrosła z całego życia tych ludzi. Mimo, że nie raz zatłukiwana konwencjonalnością.
Robert Papieski Los Grassmanna
W wieku dwudziestu jeden lat dostałem powołanie do wojska – na dwa lata. W pierwszych tygodniach pobytu w koszarach najbardziej brakowało mi dwu rzeczy: cukru i samotności. Tego pierwszego, bo go nie było na stołówce pod żadną postacią, a tej drugiej, bo ciągle przebywałem z grupą kilkunastu lub kilkudziesięciu młodych mężczyzn. W nocy spało nas na sali czternastu.
Krzysztof Czyżewski Księgonosz rodzinnej Europy. Juozas Tumelis. Wspomnienie
Litwin czytający w oryginale Cwietajewą i Miłosza jakby w jednym mieszkali domu, polski Ukrainiec i żydowski Polak, chorwacki Bośniak i bośniacki Sarajlija, i ten poeta Jugosłowianin, owszem, posiadający teraz nowe państwo, ale gdy pukał do jego drzwi, ono było albo w Genewie albo w Nowym Jorku, więc prosił by pisać do niego na adres lata zielony… Oni wszyscy rozmawiali ze sobą po łacinie, tu w Sarajewie, w rodzinnej Europie.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Warto również przeczytać...