HOME

Księga Przyjaciół

Świadectwa Agnieszka Papieska, Andrzej Stanisław Kowalczyk „Słowo przywraca sens”
W walce z komunistycznym totalitaryzmem nieocenionym sojusznikiem Giedroycia była sztuka słowa. Żywiołem literatury jest bowiem wolność ekspresji; wiersz, esej, powieść tak jak obraz czy symfonia apelują do poczucia swobody czytelnika, utwierdzają go w przekonaniu, że propaganda ideologiczna i ucisk cenzury są sprzeczne z tym ujęciem kondycji ludzkiej, jakie wypracowała cywilizacja Zachodu. Tak jak dom „Kultury” nie był bastionem z zaryglowanymi drzwiami i oknami, lecz mieszkaniem i miejscem spotkań, tak i łamy „Kultury” były wolne od ideologicznych sztanc. Otwierały się na wolne słowo, uskrzydlone przez wyobraźnię, błyskotliwe, przywracające poczucie sensu w czasach zwątpienia i chaosu.
Świadectwa Michał Paweł Markowski „Kto jest fanatykiem?”
Istnieje wiele różnych sposobów mówienia o sztuce, z których wynikają poważne konsekwencje egzystencjalne, społeczne i polityczne. Sposób mówienia, jaki wybiera Dariusz Czaja, wbrew temu, co myśli, jest odpowiedzialny za to, że sztuka dramatycznie traci na znaczeniu w życiu ludzi, którzy coraz częściej od niej odwracają się, zniechęceni mydleniem oczu domniemaną tajemnicą, do której dostęp mają tylko wtajemniczeni. Obrona sztuki za pomocą języka, który doprowadził do osłabienia jej roli, jest z góry skazana na niepowodzenie, powinna być więc zarzucona, a nie ochraniana z nabożną czcią. To, że Czaja nie chce zrozumieć tego argumentu, wcale mnie nie dziwi, podobnie jak nie dziwi mnie to, że sam żadnego nie konstruuje, zadowalając się oznajmieniami. Broniąc sakralnego charakteru sztuki, broni siebie samego, przebierając się za męczennika, którego śmie swoim zeświecczonym paluchem dotknąć prostak, głuchy i ślepy na szyfry tajemnicy. Powtarzając swoje niejasne uwagi o transcendencji przemawiającej przez dzieła sztuki, Czaja powiada: „Trudno, żeby Markowski cokolwiek z tego rozumiał”. Rzecz polega na tym, że świetnie rozumiem, co on pisze, ale fundamentalnie się z tym nie zgadzam. On zaś rozumie tylko to, z czym się zgadza, wobec czego nie rozumie tego, co piszę.
Świadectwa Antonio Musarra „Wyspa, której nie ma”
Wyspy, wyspy i jeszcze raz wyspy. Wystarczy dla wszystkich: od czasów starożytnych aż do dziś. Od Atlantydy Platona, ziemi nadzwyczajnych bogactw, pochłoniętej przez wodę w wyniku tajemniczego kataklizmu  [...] do mitu Fortunatae i celtyckich immramów, mit wyspy szczęśliwej miał przemierzyć stulecia, przyczyniając się do powstawania najbardziej fantazyjnych czy, jak kto woli, utopijnych opisów. W tym tkwi istota Nibylandii. Miejsca doskonałego i niedostępnego. [...] W wyspie doskonałej miało koncentrować się marzenie o lepszym życiu, wolnym od zła, jakie panuje w świecie. Odległe, niedostępne wyspy miały na długi czas wypełnić marzenia człowieka średniowiecza. Epoka nowożytna zaś odziedziczyła ich aspekt legendarny, który szybko przemienił się w czysto literacki. Marzenie o egzotyce powróci na przełomie XIX i XX wieku, od Tahiti Paula Gauguina, poprzez "Wyspy na Golfsztromie" Ernesta Hemingwaya, aż do owego wewnętrznego archipelagu, jakim jest Dublin Joyce’a, a także tego zdecydowanie realnego, Sołżenicyna. Wyspy, gdzie można zniknąć, jak Capri Tyberiusza. Wyspy, do których można powrócić, jak Itaka Odysa. Wyspy, gdzie można śpiewać „hippi hippi pi”, jak na Wyspie Wight. Wyspy rewolucji, takich jak ta, której dokonał Comandante. Wyspy, gdzie można się schronić przed życiowymi katastrofami, jak Zagubieni Chłopcy lecący ku Wyspie-Której-Nie-Ma.
ks. Jan Sochoń Ze łzami przed Tajemnicą: wątki eucharystyczne w poezji Sebastiana Grabowieckiego
Czy "Rymy duchowne" Sebastiana Grabowieckiego są formą modlitewnika przeznaczonego dla szerokiego kręgu odbiorców? Być może, lecz będzie najszczęśliwiej stwierdzić (za Piotrem Urbańskim), że mamy do czynienia z literackim owocem niezwykle ważnego etapu w życiu duchownym, tak zwanej ciemnej nocy miłości, jak to nazywał św. Jan od Krzyża, przytłaczającej tęsknoty za Bogiem. Owa ciemna noc zmysłów i ducha, będąca oczyszczeniem miłości wiążącej człowieka z Bogiem prowadzi do całkowitego upodobnienia duszy do Boga, poznania samego siebie i swojej nędzy, jak również swego rodzaju poznania Boga. Owo przeżycie daje się przedstawić jako odczucie wielkiej odległości dzielącej człowieka od łaski, stan udręki w wielu przypadkach prowadzącej do rozpaczy. Jako przykład osoby, która w doskonały sposób przeżyła ten ciemny okres życia mistycznego, Karmelita przywoływał Hioba. Podobnie uczynił Grabowiecki [...]. Czyżby był przekonany, że przed lamentem i desperacją duchową chronią sztuka oraz przeżycie piękna? Najpewniej tak, jak to czyni również wiedza teologiczna. Dlatego czas trwania ciemnej nocy nie ma określonych granic, może obejmować owe piętnaście lat, w czasie których Grabowiecki tworzył "Rymy duchowne", w tym cykl eucharystyczny odgrywający w integracji z łaską najważniejszą rolę.
Tomasz Kubikowski Dolina
Po II wojnie światowej, przybyły na wyspę w swojej inicjacyjnej pisarskiej podróży Patrick Leigh Fermor zapisze legendę o trędowatych, którzy w krytycznych dniach zbiegli z pobliskiego leprozorium i ukryli się w zalegających ulice skazanego grodu tłumach. Fermor był autorem rzeczowym. Dał obraz Martyniki treściwy, kolorowy, zwięzły. Mieszczą się w nim tradycje dumnej kreolskiej „plantokracji” i dumna nowa czarna inteligencja, i typy jak przybyły z Europy inżynier, przeklinający drzewa chlebowe za to, że dają bez wysiłku żywić się murzyńskim leniom. Jest pamięć rządów Vichy, ale też i rzadko spotykana integracja i stopienie ras, ideologia négritude i nabierające rozpędu rządy Aimé Césaire’a. Jest wypierająca z rynku rum, trzeźwa jankeska Coca-Cola. Zarosłe ślady Józefiny z jej cesarską karierą i niewolnikami. Choć najwidoczniej zajmuje go społeczeństwo, Fermor chłonie też i opisuje przyrodę: rytm pasatów, nagłe orzeźwiające deszcze, nocne połowy homarów na płyciznach – czarny strup Saint-Pierre wspomni mimochodem, jak coś niewygodnego na obrzeżu, które przecież wyludniło się po katastrofie. Życie wyspy przeniosło się na jej południe, kwitnie tam do dzisiaj.
Marek Węcowski Homer i archeologia, czyli nowa wojna trojańska
Epoka heroiczna egejskiej archeologii. Na poważnie otworzył ją w końcu XVIII wieku ostatni przed rewolucją ambasador króla Francji przy dworze sułtańskim, książę August de Choiseul-Gouffier, z zamiłowania badacz starożytności. Ten sam, który jeszcze przed lordem Elginem wywiózł z Aten część fryzów Partenonu. Biorąc pod uwagę opisane przez Homera szczegóły topografii Troi zidentyfikował on dwa miejsca w Troadzie, które zdawały się spełniać homeryckie kryteria – wzgórza Pınarbaşı oraz Hisarlık. Na tę drugą kandydaturę postawił później wszystkie swoje oszczędności żyjący w otomańskiej Turcji pasjonat archeologii, Anglik Frank Calvert, wykupując tam ziemię, żeby przeprowadzić wykopaliska i odnaleźć Troję Homera. Kiedy skończyły mu się fundusze, zaczął szukać sponsora. Tak właśnie na swoje nieszczęście w 1868 roku przyciągnął na miejsce bogatego niemieckiego kupca Heinricha Schliemanna. Szybko okazało się, że archeologia trojańska nie zna litości, o lojalności nawet nie wspominając.
Agnieszka Papieska Pracowity włóczęga
Odwaga sądów i soczysta narracja cechują wszystko, co wyszło spod pióra Andrzeja Bobkowskiego, jednego z najbardziej oryginalnych pisarzy powojennej emigracji [...] Wśród uzdolnień Bobkowskiego na plan pierwszy wysuwa się talent do próżnowania. [...] XIX-wieczny Larousse podaje pod hasłem flâneur: „Jego oko szeroko otwarte, jego czujne ucho szuka czegoś zupełnie innego niż tłum. Słowo rzucone mimochodem objawia mu jeden z owych rysów charakteru niemożliwych do wymyślenia, które trzeba rejestrować na gorąco”.
Andrzej Stanisław Kowalczyk Un cabaret folâtre
„Un cabaret folâtre” nawiązuje do żartobliwego wierszyka Baudelaire’a pt. „Wesoła gospoda przy drodze z Brukseli do Uccle”, opublikowanego w roku 1866, rok przed śmiercią Baudelaire’a. Poeta upamiętnił rzeczywisty szynk Pod Nagrobkiem. Prawdziwy Charles Monselet był francuskim dziennikarzem i powieściopisarzem, smakoszem.
Piotr Mitzner Dzień pełen wrażeń
Z kroniki wypadków jednego dnia: prezydent zabrał orła prezydentowi drugiego państwa, z czego niektórzy się bardzo cieszą, a inni się zasmucili. Sam orzeł jeszcze nie zabrał głosu. Samochód Ambasady Niemiec wjechał w samochód Telewizji Republika. Do zdarzenia doszło w Warszawie, a jakże, na Rondzie Dmowskiego. W pewnych kręgach uznawane jest to za casus belli. A ja byłem w Teatrze Polskim, gdzie aktorzy, uchodźcy z Charkowa grali "Ukradzione szczęście" Iwana Franki.
Dariusz Czaja Skarga niekochanego
Interesuje mnie [...] sztuka jako wehikuł poznania. Pytam spokojnie, czy doświadczając wiersza, obrazu, muzyki, filmu, dowiadujemy się czegoś nowego o sobie i o świecie, czy pozostajemy tylko w zaklętym kręgu piękna (Kant) i przyjemności (ewolucjoniści). Pytam, co sztuka (zwłaszcza w swych największych dokonaniach) mówi o nas jako gatunku. Pytam, jak się ma w stosunku do „prawdy”, kategorii, która ponoć skonała na naszych oczach definitywnie. Pytam, bo nie wiem. O tym Michał Paweł Markowski ani słowa. Zamiast tego, znajdziemy w jego tekście ["Po co nam sztuka: Drugie dno podszewki", "Dwutygodnik" 2026 nr 438] jakiś oszalały atak na tych, którzy sztukę przeciwstawiają życiu.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek