HOME

Księga Przyjaciół

Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XLI)
Rilke marzy o utracie ludzkiej przewagi, o nawróceniu człowieka na świat łąki (zaledwie dwa lata wcześniej wychodzi drukiem jeden z najpiękniejszych tomów w historii poezji polskiej – "Łąka" Bolesława Leśmiana), o tym, by człowiek –  by gatunek ludzki – przestał sobą zasłaniać inne fenomeny [...]. Wszelki ziemski byt (a kwiaty – być może – najpiękniej) dąży do wzlotu, wznoszenia się, wyrasta, porusza się ku górze, jednocześnie pozostając w stanie wiecznej dziecięcości. Tylko ludzie, zachwyceni grawitacją, ciążą w dół i za sobą pociągają inne istnienia, przygniatają je swym ciężarem, a czują się przy tym ważniejsi i bardziej dorośli – nie wiedzieć, dlaczego.
Wojciech Kass Żegnaj Mezzogiorno. Rozmowa z Markiem Zagańczykiem
"Nokturn śródziemnomorski" to hołd złożony kilkunastu autorom i opis bliskich mi okolic. Wszystko w dość ciemnej tonacji. Na smutno, raczej w moll niż w dur. Dużo w tej książce mówię o śmierci, o długim umieraniu. Et in Arcadia ego... „I ja jestem w Arkadii”. Śmierć jest wszędzie. Brakuje mi wielu osób, z którymi mówiłem o Grecji i Włoszech. Czytałem ich zachłannie. Teraz piszę, aby sprawić przyjemność ich cieniom. To jest moje z nimi pożegnanie. I przypomnienie tego, kim byli. Na początku wydawało mi się, że piszę naraz kilka książek, a potem zdałem sobie sprawę, że w mojej głowie wszystko to się miesza. Chciałbym, aby ten tom był jak bilet wizytowy, wierny autoportret, z obrazem świata w tle, świata, którego już nie ma.
Anna Piwkowska Sny o słoniach
Dokument Wernera Herzoga wyświetlany w Polsce pod tytułem "Sny o słoniach”, wydał mi się filmem o pierwotnej, ukrytej w człowieku głębokiej potrzebie podążania za marzeniami. Tylko nieodparte, wręcz miłosne pragnienie wydarcia dzikiej naturze jej tajemnicy, prowadziło niegdyś ludzką rękę kreślącą paleolityczne, naskalne malowidła: konie w galopie w kolorze hematytu, rude bizony, jelenie w odcieniach ochry, ptaki i w końcu odciski ludzkich dłoni - znaki obecności.
Dawid Szkoła Kilka słów o podróżowaniu i jeden akapit o Odyseuszu
Życie staje się jedynie dodatkiem do turystyki i całego przemysłu podróżniczego, ale wyjaławiając sens wszelakich działań. Konsekwencją tych zachowań jest nagie doświadczenie, w którym turysta projektuje swoje doświadczenie dla innych i staje się menedżerem dążącym do stworzenia perfekcyjnego „ja”. To nagość, która przeistacza się w obsceniczność. Pornograficzna przyjemność ostatecznie pozostawiająca jedynie poczucie pustki okazuje się zatem ostatnim stadium całego ruchu jednostek, łączących się w chmary turystów. Roberto Calasso nazywa to stadium „wiekiem nieistotności”, ponieważ wszystko zarazem jest tak samo wyjątkowe, jak pozorowane, a indywidualne rozmywa się z tym, co zbiorowe; sens podróży zostaje utracony na rzecz pustki. Wszędzie, według słów Czesława Miłosza, jest nigdzie i nigdzie, wszędzie.
Artur Urban Opowieści ku chwale cadyków
Dotychczas polscy czytelnicy poznawali opowieści o cadykach przede wszystkim za pośrednictwem autorów, którzy nie będąc uczestnikami ruchu chasydzkiego, zwracali się ku niemu i czerpali z jego tradycji, widząc w nim ostoję pierwotnej żydowskiej duchowości, przynoszącą wytchnienie od pędu zmieniającego się świata. Czołową postacią tego nurtu zwanego neochasydyzmem był Martin Buber, autor m.in. "Opowieści chasydów", które doczekały się u nas kilku wydań (w doskonałym tłumaczeniu Pawła Hertza) i ustaliły określony sposób postrzegania chasydyzmu. Twórczość Bubera, mimo zasług dla popularyzacji świata chasydów, stworzyła wyidealizowany, jednorodny obraz, przepełniony nostalgią za ludową, spontaniczną religijnością i prostotą życia. Dlatego tak ważne jest ukazanie się antologii "Opowieści chasydzkie" w ramach serii „Biblioteka Narodowa” Wydawnictwa Ossolineum.
Jan Zieliński Spod powieki (W)
Wyszedł tom pism emigracyjnych Walentego Zwierkowskiego. Szwoleżer (jeden z głównych bohaterów cyklu Mariana Brandysa), zasłynął stanowczą odmową udziału w balu, wydanym przez senatorów i posłów ku czci świeżo koronowanego na króla Polski cara Mikołaja. To na jego wniosek Izba Poselska w roku 1831 przyjęła kolory biały i czerwony jako polskie barwy narodowe. W powstaniu listopadowym odegrał szlachetną rolę, chroniąc podejrzanych o zdradę przed samosądem motłochu i eskortując ich, by bezpiecznie stanęli przed odpowiednią instancją. [...] Prawie połowę życia przeżył na emigracji. Nie miał może pióra Mochnackiego, ale pisał celnie, stylem, w którym dosłuchać się można reguł polemistów starożytnego Rzymu.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XL)
Artyści (nie poeci) czytający Rilkego to osobna kategoria. Zazwyczaj, niezależnie od tego, czy są malarzami, rzeźbiarzami, kompozytorami, aktorami, czy – jak Ewa Pobłocka – wirtuozami gry na fortepianie, są także poetami. Właściwie zdziwiłam się i nie zdziwiłam, gdy po pięknym koncercie w księgarni PIW-u, 18 czerwca 2026 roku, pianistka powiedziała: Rilke. [...] I najbardziej wzruszające: dała wyraz bezradności tłumaczy wobec poezji największej, przywołując synoptyczne wydanie Rilkego i własny lekturowy dysonans poznawczy: gdy czyta się oryginał i – najlepszy nawet – przekład. Pojawił się także Jerzy Kozarzewski, poeta, potomek Norwida i jego przekonanie, że nie z słów się czerpie, a z „myśli dźwięku”. Jeśli Norwid, to znów – Chopin. (A zestawienie Norwida i Rilkego pozostaje nienapisanym wciąż rozdziałem europejskiej komparatystyki poetyckiej).
Jakub Dolatowski Ścieżki
Zamieszkanie na wsi, w krajobrazie nareszcie szerokim i pod rozległym „okiem błękitu” – gdy dokonanej przed laty zmianie adresu szczęśliwie towarzyszyła przemiana spoglądania i dopuszczenie do pozamykanych uprzednio zmysłów wszystkiego, wśród czego się żyje – pozwala zauważyć, z jakimi tysiącami sąsiadów dzielimy przestrzeń. Głosy ptaków – nie do nas przecież kierowane i o sensie nieprzeniknionym, poranne świeże kopce kretów i drobne kopczyki dżdżownic, ledwo widoczna w oziminie ciemniejsza smuga drogi, którą przeszła sarna, i dwa ruchome słupki zajęczych słuchów, które sponad wzrastającego owsa śledzą hałas, jaki wzniecam przechodząc opodal.
Piotr Mitzner Zbieractwo
Najpierw zbierałem znaczki. To był taki poemat filatelistyczny. Świat małoobrazkowy. Marzenie, że przerzucając pincetą spiętrzone kolorowe papierki trafi się kiedyś rarytas. [...] Co się stało z moimi zbiorami? Po prostu zostały rozprzedane. Może trudno w to uwierzyć, ale był czas, że żyliśmy z mamą w prawdziwej biedzie, zwłaszcza kiedy nie szło jej pisanie, dom wymagał ciągłych remontów i gdyby nie moje numizmaty pewnie dach naszego domu dosłownie by się zapadł. Tak uczyłem się zbierać i tracić. Bibliofilem nie byłem nigdy. Nie zbierałem książek, to raczej one same mnie znajdowały, przychodziły pojedynczo i stadami, żądały azylu.
Dariusz Czaja Powrót bogów greckich
Zdolność negatywna (negative capability) Keatsa to – w dopuszczalnym skrócie – postawa intelektualna, która podchodzi do wiedzy w sposób przeciwstawny do modelu kartezjańskiego. Chodzi o to, by otworzyć się na nowe doświadczenia, nieograniczone okowami wąsko pojętego ratio, a myślenie rozumieć nieco szerzej od tego, które zdawało się obiecywać wiedzę jasną, obiektywną i pewną, a w konsekwencji rozluźnić – zdawać by się mogło jedynie dopuszczalny w domenie nauki – dyskurs systemowy i analityczny. Zdolność negatywna odrzuca twarde racjonalno-naukowe rygory, jest otwarta na inny typ wiedzy, będąc przekonana, że „prawda niejedno ma imię”, i że odpowiedzi na naukowe pytania mogą dopuszczać twierdzenia niekoniecznie koherentne. W sukurs zdolności negatywnej zdaje się iść także – według Falkowskiego – myśl Heideggera [...] wyraźny i stanowczy sprzeciw wobec „twardej” nauki, i zasad ją fundujących. Heidegger zarzuca współczesnej postawie naukowej, że ta z góry wie, co podlega (i powinno podlegać) badaniu. [...] Pokazuje metodę naukową nie jako wielokierunkową, trudną drogę (a to w istocie oznacza greckie methodos), ale jako swoisty – sformułowany w punktach – przepis, który po zrealizowaniu ma nam dostarczyć (jakoby) wiedzy pewnej. [...] To stąd wzięło się ponure Heideggerowskie rozpoznanie: nauka nie myśli, nauka rachuje.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek