HOME

Księga Przyjaciół

Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XLIII)
Sonet szesnasty cyklu drugiego powstał między 17 a 19 lutego 1922 roku, w Muzot. [...] Kto chce rozumieć orfizm Rilkego, niech ten właśnie sonet czyta (poeta, utwierdzony w swej orfickości, niebawem zmierzy się ze śmiertelną i bezlitosną chorobą, umrze cztery i pół roku później, zmagając się z niewyobrażalnym bólem, któremu – co znamienne – poświęci ostatni napisany w życiu wiersz).
Annemarie Schwarzenbach Pożegnanie z Léopoldville
Kiedy opowiadałam o miejscach, które kochałam, i z którymi trudno mi było się rozstać, nikt nie chciał w to wierzyć. „Tęsknisz, za Léopoldville?” mówili, „Szybko zapomnisz!”. Słyszałam to w Kabulu, w Baku, w Tbilisi, w Teheranie, w Ankarze, Bejrucie, Aleppo, w Lizbonie i w wielu innych miastach. A ja jednak tęsknię za mgłą w Nantucket i za winoroślami w Kabulu i wzbraniam się przed myślą o tym, jaka jest teraz pora roku w domu. Tutaj nigdy nie mówi się, że jest „lato” czy „jesień”, mówi się o porze suchej, dobrej lub złej i w latach odlicza się czas pozostały do końca służby. Niemniej, mimo wszystko, szybka i cudowna pociecha była tu możliwa! Można było iść na spacer piaszczystą ścieżką na krańcach miasta, wzdłuż której stało kilka nowych, od niedawna zamieszkanych domków. Nocą, w świetle księżyca, łąki za nimi zmieniały się w wielką, płynącą przez wszechświat białą równinę. Nad nimi kołysały się palmy nierzucające cieni. Można było iść i nie myśleć o mieście, wojnie i o tym, że następny dzień niechybnie nadejdzie. Tak lekkie i świeże od rosy bywały te noce, oddech bezbolesny, a ja szczęśliwa.
Agnieszka Kania O malarstwie należy pisać z paletą w ręce
Eric Karpeles musiał się z Czapskim zaprzyjaźnić. „Przywracanie pamięci” [...] wymaga zespolenia, uwikłania się w czyjeś jestestwo, życia życiem podwójnym. Amerykanin piszący o Polaku musiał się ponadto zarazić polskością [...], wgryźć się w obcą mu krainę, wyczulić na jej historię, ze stosów świadectw wydestylować najbliższe prawdzie. [...] Karpeles to nie tylko wrażliwy odbiorca, ale też gawędziarz i reporter. [...] Notuje, kreśli, wątpi, sprawdza i docieka. Czasem choruje na samotność, czasem się gubi. Jednak po chwili wydarzenia znów się zazębiają, sztuka splata się z życiem.
Adam Poprawa Mniejsze listy (8)
Trafnie analizuje Błoński sytuację Mrożka jako dziennikarza i pisarza zarazem. Przedstawiając szczególny charakter „Dziennika Polskiego”, konkluduje: „W tej staroświeckiej powadze, zmieszanej z gwałtownością indoktrynacji, tkwiła – groteskowa? – sprzeczność, której Mrożek nie mógł chyba nie odczuwać”. I kilka stron dalej: „Zapewne, Mrożek patrzył na świat przenikliwie i trzeźwo. Ale jeszcze celniej, jeszcze okrutniej obserwował mówienie o świecie”. Tak! Mrożek nie tylko odczuwał sprzeczności, ale i je kształtował, współtworzył, był wnikliwym analitykiem języka.
Przemysław Pawlak Najparadniejszy fryzjer XIX-wiecznej Warszawy
Jak to się stało, że pomady do włosów, którymi układano fryzury europejskich monarchów, wyfrunęły przez okna razem z fortepianem Fryderyka Chopina? Żeby odtworzyć tę historię, trzeba prześledzić losy jednego z najzdolniejszych polskich rzemieślników XIX stulecia. Klemens Kraciński [...] prawie co rok wyprawiał się do najprzedniejszych salonów fryzjerskich Europy, by podglądać i przeszczepiać na polski grunt tamtejsze zwyczaje, kupować żurnale, gromadzić próbki kremów, maści, proszków i płukanek, których skład następnie rozpracowywał, naśladował albo i ulepszał w Warszawie. Jako że do arystokracji zabrakło mu jednej litery w nazwisku, musiał ten dystans nadrabiać pracowitością i ambicją.
Świadectwa Beata Bolesławska-Lewandowska, Michał Ceglarek „Partytura. List. Wolność”
Zasadniczą domeną "Kultury" była myśl polityczna i historyczna, literatura oraz diagnoza spraw polskich i Europy Środkowo-Wschodniej. Muzyka pozostawała na dalszym planie, lecz właśnie dlatego pozwala zobaczyć mechanizm działania pisma w szczególnym zbliżeniu. Instytut Literacki nie prowadził działu muzycznego ani konsekwentnej polityki repertuarowej. Potrafił jednak rozpoznać sytuację, w której los artysty stawał się sprawą wolności kultury. Wówczas redakcja uruchamiała to, czym dysponowała najlepiej: obieg informacji, kontakty, wiarygodność, druk i długotrwałą pamięć archiwum.
Tomasz Kubikowski J. W. Goethe „Lata wędrówki Wilhelma Meistra” Rozdział II [początek]
Zszedł na stok opadający w głąb starannie zabudowanej, zewsząd otoczonej wzgórzami kotliny. Wzrok przyciągał tu wielki, na pół leżący w gruzach, na pół zachowany budynek klasztorny. – Oto Święty Józef – rzekł goniec. – Jaka szkoda pięknego kościoła! Proszę spojrzeć: jego kolumny i filary sterczą jeszcze znad zarośli i drzew, chociaż od wieluset lat są w ruinie. – Ale za to klasztor zachował się dobrze – odparł Wilhelm. – Tak – mówił tamten – mieszka w nim rządca dbały o gospodarstwo; zewsząd, jak okiem sięgnąć, zbiera czynsz i dziesięcinę. Rozmawiając, weszli otwartą bramą na rozległy dziedziniec, otoczony poważnymi, zadbanymi budynkami; zdawał się schronieniem spokojnej wspólnoty.
Robert Papieski Gdzie jest Wokulski?
Ponieważ horyzont rozumienia zakreślony jest przez linie demarkacyjne pytań, ośmielę się postawić jedno z nich, wstydliwie naiwne, prostoduszne: dlaczego prawdę o Łęckiej odkrył Wokulski dopiero wtedy, gdy ujrzał jej odbicie w szybie wagonu kolejowego? [...] Rzeczywistość zmysłowa stanowi dziedzinę bytów wtórnych, jest królestwem cieni, sferą odbić bytów idealnych. W dialogach Platońskich, z miłości do których chyba nigdy nie wyrosnę, metafora zwierciadła służy uwydatnieniu nierealności tego, co pozornie rzeczywiste i niezafałszowane. Poznanie prawdy to zatem skomplikowany proces rygorystycznego rozumowania, rozpoznawania w rzeczach jednostkowych sygnatur określonych idei, przypominania sobie wiedzy zdobytej jeszcze przed narodzinami, w sferze idei. Wokulski tyleż zastosował się do wskazówek Platona, co je obszedł. W jednej chwili samo przyszło doń to, co przedtem było przedmiotem jego pracowitych poszukiwań: prawda.
Jan Zieliński Spod powieki (Y)
"Wielkie tabu i drobne fałszerstwa" Józefa Mackiewicza. [...] Zbiór artykułów, często mających charakter polemiczny, z lat 1968-1985, poświęconych rozmaitym sprawom literackim i politycznym. Teksty pisane ze swadą, często dowcipne, zawsze zmuszające do myślenia. Drobnym przykładem może być zakończenie odpowiedzi na rozpisaną pod koniec roku 1973 ankietę londyńskich „Wiadomości” o przedwojennych „Wiadomościach Literackich”: „Załączam – na prośbę – obecną moją fotografię. Fotografii z czasów przedwojennych nie mam. Ale można by ją wyciąć z «Wiadomości Literackich» nr 9 (748) z 27 lutego 1938 roku, z recenzji Ksawerego Pruszyńskiego o mojej książce "Bunt rojstów". Prosiłbym tylko o niejaką uwagę, by nie pomylić przy wycinaniu. Gdyż tuż obok, prawie że w parze ze mną na tej samej stronicy, fotografia Wandy Wasilewskiej z okazji jej "Ziemi w jarzmie"”. Doprawdy, trudno o lepszą ilustrację trzech najważniejszych zalet „Wiadomości Literackich”, którymi, zdaniem Mackiewicza, były: poziom, liberalizm i tolerancja.
Piotr Mitzner Nienapisany esej
Uniwersytety prowadzą zajęcia (płatne) ze sztuki pisania, choć zdecydowanie bardziej by się przydały zajęcia ze sztuki czytania (dotowane). Niewątpliwie wykładowcą takiego kierunku powinien zostać Paweł Bem. [...] 7 września w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej odbyła się rozmowa o właśnie wydanej przez Instytut Badań Literackich PAN pasjonującej księdze Bema o przekładzie "Ziemi jałowej” T. S. Eliota przez Czesława Miłosza. Wiemy, że Miłosz przetłumaczył poemat Eliota w Warszawie, w 1944 roku. A jeśli wcześniej? Ale po kolei. Od lata 1943 mój ojciec, Zbigniew Mitzner, zgromadziwszy prywatne fundusze, zaczął podpisywać umowy w imieniu mającego powstać po wojnie wydawnictwa „Wisła”. Miłosz przekazał ojcu prawa do wydania "Listów” (pisanych wspólnie z Jerzym Andrzejewskim), „Świata (poema naiwne)", a 14 sierpnia 1943 roku podpisali umowę na „Eseje”. Z Miłoszem ojciec poznał się w Wilnie i obaj należeli do podziemnej organizacji socjalistycznej „Wolność”.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek