HOME

Księga Przyjaciół

Jan Zieliński Spod powieki (V)
Krystyna Zachwatowicz, zapytana o ulubione lektury Andrzeja Wajdy, opowiada przekornie o dwóch książkach, bardzo różnych, których atmosfery „nie potrafił zrozumieć”, dwóch, przez które nigdy nie mógł przebrnąć. Pierwsza to "Kubuś Puchatek". „Drugą taką lekturą było "W poszukiwaniu straconego czasu Prousta". [...] Namawiałam nawet Andrzeja, żeby zrobił film według ostatniego tomu. Ale on po prostu nie czuł Prousta. To nie był jego świat”. To wspomnienie przypomniało mi niedawne spotkanie z Mają Komorowską w Stawisku wokół "Panien z Wilka", w którym wątki proustowskie były wszak obecne, choć podskórnie, w kwestiach najtrudniejszych do pochwycenia, w imponderabiliach. A w małżeństwie Iwaszkiewiczów, podobnie jak u Wajdów, to ona, Anna, była w sprawach proustowskich stroną aktywniejszą, to ona tłumaczyła starannie wybrane i dobrane fragmenty "Jeana Santeuila" i "W poszukiwaniu…"
Świadectwa „O prawdzie w sztuce”. Z Agnieszką Holland rozmawia Adam Dudek
Robię filmy fabularne zupełnie świadomie i celowo odrzucam film dokumentalny jako formę ekspresji; nie nadaję się do tego, nie czułabym się w tym dobrze, mimo że bardzo lubię dobre filmy dokumentalne i uważam, że na ogół są dzisiaj ciekawsze niż dzieła fabularne. Robiąc filmy historyczne i filmy o prawdziwych postaciach, często artystach – a zrobiłam ich dość dużo – przechodzę przez taki proces, że najpierw zapoznaję się z całą możliwą dokumentacją; dokumentuję bardzo szczegółowo tę rzeczywistość, którą mam przedstawić, i tę postać, i jego biografię, i jego / jej losy, i kontekst, i epokę, i zdarzenia; w pewnym sensie staję się ekspertem w tej dziedzinie i wiem o tym bardzo dużo, tylko dlatego, żeby później, w pewnym sensie, móc to, nie tyle odrzucić, co odsunąć na bok. I kiedy już buduję tę postać, czy tę opowieść z elementów, które są na ogół faktograficznie prawdziwe, nie mam kłopotu z tym, żeby włączać do tego maksimum mojej wyobraźni, bo tak czy owak nie istnieje coś takiego jak wierna biografia. Po prostu zawsze pozostaje cała sfera życia człowieka, o której nic nie wiemy, nawet jeśli jest bardzo sławny i był wielokrotnie już opisywany przez różnych biografów czy świadków, czy bliskich. Nawet jeżeli mamy jego listy i pamiętniki, to tylko to, co on światu pokazał, a tego, co się w nim działo w środku, tego przecież nie wiemy. Są też całe obszary tajemnic, które nigdy nie wychodzą na światło dzienne, w każdym razie, jak dotąd.
Aleksander Fiut „Ziemia jałowa” czy „Nieużytek”?
Dzięki niestrudzonej pracowitości i godnej uznania inwencji Pawła Bema miłosziana wzbogaciły się o cenny nabytek. Nakładem Instytutu Badań Literackich PAN ukazała się książka "Nieużytek. Jałowa ziemia [1944] Czesława Miłosza. Rękopis i biografia przekładu" (Warszawa 2026). [...] Oto 1 sierpnia 1944 roku, niczego niepodejrzewający poeta wybrał się z żoną na popołudniową herbatę do Ireny i Tadeusza Krońskich, by przedyskutować z nimi swój przekład "Ziemi jałowej”, który właśnie ukończył, a nad którym pracował od końca 1943 roku. Trudno w tym miejscu nie przypomnieć łacińskiej maksymy: "habent sua fata libelli".
Adam Poprawa Mniejsze listy (6)
Opowiadanie Mrożka "Pamiętnik spekulanta” ukazało się w „Od A do Z”, dodatku tygodniowym krakowskiego „Dziennika Polskiego” [...]. Tekstu nie włączył autor do "Półpancerzy praktycznych", książki wydanej w tym samym roku. [...] Opowiedziana historia ma nader nikły związek z realiami społecznymi: przedmiotem spekulacji mają być książki, praktycznie wszystkich rodzajów, w tym sztandarowe dzieło socrealizmu "Pamiątka z Celulozy" Newerlego, która w 1952 miała trzy edycje! Wśród wykupywanych tytułów znalazła się też "Teka Stańczyka", czyli wydana w 1951 przez Ossolineum rozprawa Wyki "Teka Stańczyka na tle historii Galicji w latach 1849-1869" – pojawienia się tego tytułu w obszarze zainteresowań handlowych kuma Polikarpa jest żartem dla odbiorców wytrawniejszych.
Wojciech Karpiński Przez zamknięte okno
Na wystawie Hockneya przeżyłem jakby odwrotność opowiadania Nabokova "W muzeum". Tam narrator dostaje się raptem w działanie mrocznych sił, które burzą logiczny, chronologiczny i przestrzenny porządek wydarzeń. Sale prowincjonalnego francuskiego muzeum w tamten letni dzień wydłużały się, plątały, zwodziły, aż wreszcie wyprowadziły bohatera na zaśnieżone, ciemne ulice miasta odległego o tysiące kilometrów, tkwiącego w innym systemie politycznym, miasta, skąd pochodził, dokąd tęsknił, skąd został wygnany i gdzie lada chwila groziło mu więzienie za samą obecność. Na wystawie Hockneya, radosnej i barwnej, miałem wrażenie odwrotne, jakby znikła zima i uspokoił się nowojorski tumult, jakbym wychodził na światło z ciemnego tunelu, jakby rzeczy odzyskiwały właściwe kształty, a cała podróż nabierała znaczenia. Wirujący tok zdarzeń, fascynujący, lecz denerwujący rozproszeniem, nagle się układał w z dawna oczekiwany porządek, nie tracąc swego bogactwa. Oddzielone elementy odnajdywały się powoli i odsłaniały sens układanki. A raczej to ja ten sens mógłbym odsłonić, czułem to wyraźnie, gdybym przezwyciężył lenistwo inteligencji i wyobraźni, odczytał podsunięte mi znaki.
Teresa Tomsia Portret we wnętrzu
Fotografia przenosi nas zwykle poza przestrzeń, tę, którą dostrzegamy, aby wyobraźnia i pamięć miały szansę działać. Przeglądamy się w twarzach tych, co na nas patrzą, bezsłownie rozmawiamy z naszymi myślami. Mój uśmiech, który uchwycił fotograf w Bibliotece Raczyńskich, był zapewne komentarzem do tekstu bądź przywołanym wspomnieniem o kimś bliskim, kto kiedyś przyszedł z książką pachnącą farbą drukarską i położył ją w milczeniu na stole – to był dar największy, bo zapisał w niej przeczucia i marzenia, intymne ścieżki, którymi nieraz wymykał się z widzialnego świata.
Basil Kerski Erazmianie – Europejczycy odporni na pokusy radykalizmu
Zainteresowanie Stefana Zweiga postacią Erazma nie było wyłącznie efektem historycznej ciekawości ani literackiej fascynacji renesansem. W rzeczywistości było to spotkanie dwóch epok, dwóch doświadczeń Europy. Kiedy Zweig pisał swoją książkę o Erazmie w latach trzydziestych XX wieku, Europa ponownie znajdowała się w stanie głębokiego kryzysu. Stefana Zweiga portret renesansowego humanisty to przede wszystkim refleksje o losie Europejczyka w czasach radykalizacji politycznej. W Erazmie Zweig widział przede wszystkim symbol humanizmu. Humanista z Rotterdamu należał do pierwszych myślicieli, którzy traktowali Europę jako wspólnotę kultury, a nie tylko zbiór państw i dynastii.
Piotr Mitzner Podkowianie leśni
Podkowa ma swoich historyków, do których i ja należę. Od lat piszemy biogramy mieszkańców, zbieramy opowieści o domach, o ważnych wydarzeniach w życiu miasta-ogrodu, ustalamy fakty. A jednocześnie chyba coś nam umyka. I to nie byle co, tylko samo życie. Chodzi nie tylko o realia codzienności czy o obyczaje, ale też o historie ludzi, niesprawiedliwie nazywane plotkami. [...] Nikt jednak nie odważył się dotąd wykorzystać tej materii w druku. Przede wszystkim z obawy. Nie tyle nawet przed jej bohaterami lub ich potomkami, co przed innymi świadkami, którzy gotowi walczyć o to, czy budka z warzywami była po lewej, czy po prawej stronie ulicy. Barbara Walicka wybrnęła z tego znakomicie.
Bogdan Tosza Marzenie o pustej przestrzeni
Wśród podobieństw między Brookiem a Gurdżijewem jest i to, że obaj do swoich działań używali muzyki. Obaj komponowali. Brook przygotował warstwę dźwiękową do kilku swoich przedstawień. Gurdżijew tworzył rodzaj religijnej muzyki, którą opracowywał związany z nim profesjonalny muzyk, Thomas de Hartmann. W ten sposób powstało około 180 kompozycji. Są wykonywane do dzisiaj. Dla mnie najpiękniejszą realizacją – i może w ogóle najbardziej przekonującą spuścizną po Gurdżijewie – jest płyta "Sacred Hymns", którą dla wytwórni ECM w 1980 roku nagrał genialny pianista Keith Jarrett. Pełen melancholii, podobny bardziej do medytacji niż koncertu krążek Jarretta jest od prawie pół wieku jednym z moich ulubionych i pozostaję przekonany, że był inspiracją dla wielu wspaniałych improwizacji, które artysta stworzył w różnych miejscach Europy i świata.
Agnieszka Papieska Czy John Donne spotkał Daniela Naborowskiego?
Historia w ujęciu Krzysztofa Mrowcewicza jawi się jako tekst, na który składają się nie tylko litery. [...] Jednym z najciekawszych fragmentów książki, w którym splata się kilka istotnych dla kształtu epoki wątków, jest opis i interpretacja (bo tak trzeba powiedzieć) pewnego niezwykłego ogrodu, który nieomal na oczach Naborowskiego, przebywającego wówczas na dworze w Heidelbergu, wyłonił się na zamkowym wzgórzu. Mowa o ogrodzie Salomona de Causa – oddziałującym na wszystkie zmysły wielkim gabinecie osobliwości, który przeszedł do historii pod nazwą Hortus Palatinus, a do legendy – jako magiczny ogród różokrzyżowców. Ogród, niedokończony przez architekta, odtworzyli i opisali historycy sztuki. Mrowcewicz na dzieło de Causa spogląda inaczej – czyta je jak tajemną księgę, a jest to lektura brawurowa.
Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
„Księga Przyjaciół” jest czasopismem internetowym. Publikujemy w nim wiersze, szkice, wspomnienia, recenzje książek. Co tydzień „Księga” wzbogaca się o kolejne cztery wpisy zaprzyjaźnionych z nami autorów, którzy zechcieli podzielić się swoimi wrażeniami.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek