fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Jan Zieliński Czułe ucho
W latach trzydziestych rozmaite głosy, wysłuchane, podsłuchane, wydobyte z rozmówców można było słyszeć przez radio, powtórzone głosem Starego Doktora w audycjach, którym młoda słuchaczka dała trafną etykietę gatunkową: „gadaninki”. W jednym z najpiękniejszych utworów radiowych, w "Bajce dla najmłodszej", Korczak tłumaczył lęk dzieci przed myciem uszu delikatną ich budową, tym, że „w uchu są różne zakręty, zaułki, zakątki i skrytki, więc nie trzeba myć mocno – ostrożnie, żeby nie bolało”.
Artur Urban Rilke i Rodin
"Wiek brązu", to akt męski, oddany tak wiernie, że dopiero specjalnie powołana komisja uwolniła Rodina od zarzutu zdjęcia formy z żywego modela. To przedstawienie pierwszego człowieka, jak i każdego, który nastąpił po nim. Doskonale na nim widać co miał na myśli Rilke, pisząc o znaczeniu gestu. Każda część ciała postaci żyje, pracuje, działa w pozaczasowym wszechświecie. Zamyślona twarz, która będzie kochać i nienawidzić, ręka, która poda bochenek chleba i zada śmiertelny cios. Noga gotowa do pierwszego i ostatniego kroku. Czy to w ogóle jest człowiek dopiero co przebudzony do życia, czy może już gotowy na przyjście śmierci?
Świadectwa Agnieszka Taborska „Wszystko się zaczęło od autofotografii”
Kiedy spędzałyśmy wspólne wakacje w Pont-Aven, Ewa porozpinała swoje prace w bretońskim pejzażu. Wyglądały tam tak samo u siebie, jak w paryskiej pracowni. Traktują przecież o nietrwałości krajobrazów, związków międzyludzkich, sytuacji wyglądających na stałe. Opowiadają o erotyce, pamięci, etapach życia i o Historii. Dzięki temu są widzom tak bliskie. Czuje się w nich szczerość i odwagę obnażenia zarówno „duszy” widocznej w uporczywym spojrzeniu, jak i nie próbującego uwodzić ciała.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (12)
Na sąsiednim kadrze, na moim negatywie z Moskwy, żołnierka w futrzanej uszatce, grubej kurtce, z komórką przy uchu, stoi na tle tabliczki Красная Площадь. 25 października 2011, było zimno.
Renata Gorczyńska Biografie widzę ogromne
Biografistyka, as atutowy literatury anglosaskiej, stała się i u nas bardzo poszukiwaną specjalnością. Czytelnicy łakną takich książek. Gdybym chciała w tym miejscu wymienić same tytuły biograficznych nowości wydawniczych powstałaby tasiemcowa lista. Lubię odkrywcze biografie pisane z polotem i nerwem, z dużym naciskiem na twórczość, a nie łóżko. Gdy czytelnik zagłębi się w te pisane umysłem i sercem studia, nie może otrząsnąć się z myśli, jaka wielka bywa cena twórczości płacona przez ludzi obdarzonych geniuszem. Taki jest awers i rewers talentu.
Krzysztof Czyżewski Łza klauna
Od pierwszego dnia wojny nasłuchuję słów wypowiadanych w całej jaskrawości widzenia z jądra ciemności. Dlatego dużo czytam i tłumaczę poezji ukraińskiej, również tej przezierającej z dzienników i notatek wojennych wpisywanych przez przyjaciół pozostających w Ukrainie do naszej korespondencji albo do internetu. Od pierwszego dnia wojny notowałem „łzę klauna”.
Świadectwa Wanda Leopold „Nasz Giewont”
Przez nieosłonięte okno wtłaczał się do pokoju, wprost przed oczy masyw zwalisty, w którym czas zacierał drobne pokruszenia i kanty, zostawiając wielką leżącą bryłę powalonego cielska. Przez długi czas ten widok mroził przypomnieniem niedawnej grozy, ciążącym wciąż smutkiem rzeczy nieodwracalnych, majaczącym widmem z życia, które wciąż było w człowieku, choć czasem już nie wiadomo czy własne, czy cudze, jakby tylko przez kogoś dobrze znajomego opowiedziane i zilustrowane, tak już chwilami nieprawdopodobne i nierzeczywiste jak literacka fikcja, choć bardziej od wszelkiej możliwej literatury dojmujące. Kiedy wciąż trwały noce, w których koszmar senny przenosił nas w tamtą jawę i budziło rzeczywiste dławienie w gardle lub własny krzyk, kształt za oknem był prostym przedłużeniem snu, był komponującym się dopełnieniem, przeciągał ten moment, kiedy otwarte już oczy szukały sprawdzenia lub zaprzeczenia, sprawdzał jawą tamten sen z tamtej jawy, potwierdzał i dopiero palce wyczuwające gładkość prześcieradła czy odwrócenie wzroku, który napotykał wówczas któryś domowy sprzęt, odrywało zmysły, kazało im zaprzeczać snowi, komponować inną rzeczywistość.
Piotr Mitzner Borys Pasternak „Czytelnik i pisarz”
Teraz o czytelniku. Niczego od niego nie chcę i wiele mu życzę dobrego. Obcy mi jest i nie ma do mnie przystępu wyniosły egoizm, leżący w osnowie pisarskiego zwracania się do „audytorium”. Czytelnik dzięki wrodzonej sobie złotej umiejętności sam zawsze rozumie, co się dzieje w książce z rzeczami, z ludźmi, i z samym autorem. Wbijając mu w głowę nasze zmyślenia o tym, cóżeśmy to zrobili i jak do tego doszli, nie oświecamy go, lecz wyjaławiamy. [...] Jestem zamknięty w sobie i nietowarzyski podobnie jak on i w przeciwieństwie do pisarzy nie rozumiem na czym korespondencja z nim ma polegać.
Dawid Szkoła Rozkład jazdy: Szibucz – Barnow
Gdybym był malarzem, musiałbym zużyć wiele żółtego koloru, aby narysować pejzaż Buczacza. Tak myślałem, kiedy stałem pod tutejszym dworcem, patrząc na wschód, gdzie znajduje się Czortków otoczony rzeką Seret, nad która przez kilka dni wygrzewałem się jak gad na kamieniu. Jeszcze dalej jest Husiatyn, ale tam już nie pojadę, wdychając słodko-gorzkie powietrze dawnej Galicji, bo – jak pisał Błażej Cendrars, niestrudzony wędrowiec: „Na wszystkich dworcach widziałem ostatnie odjazdy pociągów / Nikt już nie mógł odjechać bo nie sprzedawano biletów”. Stąd wyjeżdżali w swoją podróż Agnon, Ringelblum czy Wiesenthal, Galicjanie z krwi i kości, moi krajanie, których nigdy na oczy nie widziałem, podobnie jak samej Galicji, która mimo że jest wszędzie naokoło, od dawien dawna już nie istnieje. Ja tylko opisuję ich historie, mniej lub bardziej smutne.
Anna Piwkowska Irpień
Jak wyczytałam w opowiadaniu Iwaszkiewicza sasanki kwitły właśnie o tej porze roku w puszczy pod Kijowem, kwitły też zapewne pod Irpieniem, bo to przecież tak blisko jak z Warszawy do Podkowy Leśnej. Miasta–Ogrody. To wszystko przypomniało mi się teraz, gdy w pierwszych dniach wojny w Ukrainie zobaczyłam w telewizji dziewczynę grającą na skrzypcach, w podziemiach przerobionego na tymczasowy schron, metra w Kijowie. W muzyce rozbrzmiewającej w metrze było coś z zadeptanych sasanek, z rozjechanych czołgami fioletowych „snów”.
Warto również przeczytać...