Adam Zagajewski
Flamenco
Ani tu, ani tam nie mogę zostać na zawsze, na stałe; ani w chaotycznym wielkim mieście, ani w obrazie. Gdy jestem w jednym, tęsknię do drugiego. Muszę postępować jak mąż stanu, polityk małego kraju, leżącego między dwiema potęgami: jedynym ratunkiem są sojusze z jednym sąsiadem przeciw drugiemu, i z drugim przeciw pierwszemu, ze sztuką przeciw niespokojnej rzeczywistości, i z rzeczywistością przeciw doskonałej sztuce, z kształtem przeciw chaosowi, i z chaosem przeciw kształtowi. Muszę przenosić się z miejsca na miejsce, wciąż być w ruchu, w podróży, szukając kształtu, który jest wyzwoleniem, i potem bezkształtu, uwalniającego mnie także i z tego wyzwolenia. Muszę szukać kształtów, i próbować tworzyć własne, i wzmacniać stronnictwo kształtów, uważać się za jego zwolennika, i jednocześnie nie ufać zanadto kamiennemu spokojowi sztuki, i jeszcze mniej dowierzać chaosowi, który jest taki podstępny i nieszczery, i złośliwy.