HOME

Księga Przyjaciół

Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (VI)
Na karcie 100. rękopisu znalazłem bazgroł ewidentnie zrobiony ręką samego kopisty (którego zresztą znamy z imienia i nazwiska – Demetrios Moscos, pochodził z Peloponezu, pracował głównie w Wenecji), który wygląda jak dłoń zaciśnięta w pięść z wyciągniętym paluchem wskazującym przedłużonym w długą krechę [...]. Palec wskazuje na wers z Filemona: ᾿Εμέθυον· ἱκανὴ πρόφασις εἰς θἀμαρτάνειν, co można by przełożyć jako: „zapiłem… dobra wymówka dla pomyłek”… [...] Może to jest przesłanie do potomnych o stulecia później, do mnie i do Ciebie, i do tych, którzy będą czytać ten rękopis za sto lat [...], to wołanie o zrozumienie, i to wielkie „przepraszam, zjadłem acutus” do tych, którzy biedzą się przez stulecia, żeby dokopać się do myśli, metody i zamysłu tajemniczego Stobajosa.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (V)
Pawłowi Sczanieckiemu zawdzięczam przekonanie, że rozmowa i dyskusja są sztuką taką samą jak malarstwo czy muzyka, które wymagają czasu, wysiłku i wiedzy, by dojrzeć do stanu, w którym ich kultywowanie staje się wszechogarniającą przyjemnością, która podwaja i zwielokrotnia nasze światy. Że snucie opowieści w relacji, która jest przyjaźnią, przyjaźń tę wzmacnia, nawet jeśli niekiedy zarazem wystawia ją na próbę, i że zawsze warto tę próbę podjąć. Że w rozmowie jest różnica między plotkarską ciekawością i wścibstwem, a zainteresowaniem, które jest wyrazem szacunku. Że słuchanie w sztuce dyskusji jest tej sztuki oddechem. Że książki zasługują na miłość. Że czytać trzeba od deski do deski, ponieważ każdemu autorowi należy się szacunek, a każda książka została napisana „po coś”. Że kupować, gromadzić, studiować i znać trzeba przede wszystkim źródła, ponieważ interpretacje zwykle mają krótki żywot poddany chwilowym modom i poszukiwaniu poklasku. Że bywają ludzie, którzy czynią nas gorszymi i że trzeba ich unikać, o ile to możliwe.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (IV)
Ojciec, urodzony 21 stycznia 1934 roku, rozpoczął naukę jeszcze w wojennym Wilnie w 1941, gdzie uczył się po litewsku jako Stepanos Bielauskas i uczył się marnie. Już w Bydgoszczy, tata chodził do Szkoły Podstawowej numer 5, imienia św. Jana na ulicy nomen omen Świętojańskiej. [...] Kiedy i po co ojciec zaczął zbierać te mapy? W podstawówce? Jeszcze w Wilnie? Czy dopiero w liceum? Gdziekolwiek by to było, pozostaje pytanie, skąd zdołał je pozyskać? Czy rzeczywiście osobiście wydzierał je z niemieckiego leksykonu? Jeśli tak, to gdzie miał do niego dostęp i to taki, który pozwoliłby na takie barbarzyńskie praktyki? W tej chwili musi to pozostać tajemnicą i zagadką, a w przyszłości może stać się kanwą jakiejś opowieści, kto wie.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (III)
Wracając do "Metafizycznego pejzażu" Tadeusza Bartosia [...] Na każdej stronie tej książki znajduję jakiś powód do radości i namysłu czy radości przez namysł. W epilogu Tadeusz popada nieco w niewłaściwy sobie patos, nadal jednak zachowując umiarkowanie i swoisty dystans. Jest to epilog o znaczeniu pamięci, pamięci w ogóle i w szczególe, o autorytetach i o tym, że łatwo i szybko stają się one czy oni swoimi największymi wrogami i z tego powodu trzeba uczyć się odczytywać przesłanie u źródła ciągle od nowa i że jest to zadanie konieczne dlatego, że ta właśnie pamięć i ta właśnie przeszłość stanowią część istotną naszej tożsamości. To epilog o początkach Europy, jaką znamy, Europy uniwersytetów, cechów, stowarzyszeń i demokracji – także w zakonach, co Tadeusz uważnie odnotowuje. Wspomina o prawdzie, która „wyzwala i inspiruje, a nie knebluje usta i serce”. I te zdania przyciągają uwagę. Z jednej strony wyjaśniają cierpliwemu czytelnikowi, o ile dotarł z lekturą do epilogu, skąd w refleksji nad ikoną tradycjonalizmu i konserwatyzmu teologicznego tyle świeżości i tyle komentarza do najbardziej nowoczesnych dylematów filozoficznych i religijnych. Jak już zamkniesz książkę, by obejrzeć raz jeszcze okładkę ze wszystkich stron, zwraca też uwagę, że autor nie ma przy nazwisku zakonnego akronimu dominikanów, Tomasz z Akwinu nie jest „święty”, a zdjęcie na okładce nie pozwala dostrzec habitu lub jego braku.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (II)
Przeczytałem … trzynaście wersów "Odysei" Homera. [...] To nie byle jakie wersy i nie byle gdzie czytane. Są one bowiem zachowane na glinianej tablicy odkopanej ledwo co – w 2018 roku – niedaleko świątyni Zeusa w Olimpii. [...] Ta gliniana tablica jest tak naprawdę cegłą i została znaleziona w towarzystwie – by nie rzec na kupie – innych takich samych cegieł. Miały one wszystkie boki długości dwudziestu dwóch centymetrów i grubość około czterech. Datowana jest z dużą pewnością na przełom II i III wieku naszej ery. Tekst został wydrapany rylcem na glinie już podeschniętej, ale jeszcze niewypalonej. Mamy starsze papirusy i jednowersowe cytaty, ale cegła z taką ilością Homera na raz spadła nam prosto na głowę pierwszy raz. Jest to sam początek pieśni czternastej o spotkaniu z Eumajosem.
Krzysztof Bielawski Epistolariusz biblioteczny – listy do Hajduka (I)
Ciągle zadziwia mnie Focjusz i jego "Biblioteka" z tą żelazną konsekwencją ciągłej lektury i pracowitych wypisów i z tym przejmującym wstępem, w którym czytanie jest jedynym możliwym i osiągalnym substytutem realizacji tej najważniejszej wspólnoty, jaką tworzy rytuał wspólnego czytania. To uporczywe, powtarzane do znudzenia na początku każdego rozdziału ἀνεγνώσθη – „zostało przeczytane” czyli „przeczytaliśmy…”. Focjusz był czytelnikiem uważnym. Jego technika czytania jest przedmiotem uporczywych badań naszych kolegów filologów i historyków [...]. Zdaje się ich niepokoić nieco to, że ewidentnie Focjusz jedne dzieła dokładnie streszczał, analizował i oceniał, a inne ledwie co wspominał, jakby niewarte były dokładniejszego studiowania [...]. Ta właśnie cecha "Biblioteki" jest dla mnie osobiście dowodem życia i wrażliwości, oddechem prawdziwości lektur, których nie da się mierzyć od sztancy, tak jak nie da się oceniać i hierarchizować ich „ważności”, ponieważ wszystkie razem tworzą uniwersum wrażliwości, w jakiej toczy się nasze życie i nasze dorastanie.
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek