HOME
Jacek Hajduk

Nad Owidiuszem (14)

W Raju utraconym Adam i Ewa, „nasi pierwsi rodzice”, przyrównani zostają do pary potopowych ocaleńców:

 

Nie błahych spraw dotyczyła ich prośba,

Ni mniej doniosła była niż ta,

Z którą – jak głoszą baśnie, choć młodsze

Niż ta historia – Deukalion i Pyrra

Przed świętym przybytkiem Temidy stanęli,

Ród ludzki, zatopiony, pragnąc odnowić.

(tłumaczę roboczo; XI, 10-15)

 

John Milton, jeden z największych i najpilniejszych uczniów Owidiusza, odnalazł tę przypowieść grecką pośród genezyjskich partii Metamorfoz, w których ja – próbując przymierzyć świat współczesny do klasycznych miar (sic, Kubiak) – tkwię obecnie, czego dowodem te zapiski, czasem ściśle z tematem powiązane, kiedy indziej nie; gatunek jednak, którego początki nowożytne dał Michał z Montaigne, nie tylko takie praktyki usprawiedliwia, ale i do nich zachęca… Jak w przypadku Boskiej Komedii, także i tu trzeba carmen perpetuum zaliczać do głównych obok Biblii źródeł poetyckiej i myślowej inspiracji.

W ogóle Milton jest arcy-owidiański. W jego Raju na każdym nieomal kroku czuć obecność rzymskiego poety i w ogóle antycznej tradycji poetyckiej.

 

 

Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni usprawiedliwię się, że kiedy z taką lekkością tu czy w innych miejscach stawiam znak równości między Metamorfozami Owidiusza a antykiem, to nie dlatego, że mam na punkcie tego poematu obsesję, ale ponieważ – to nie tylko nośna retoryka! – był on rzeczywiście czymś na kształt „biblii pogan”. Dzieło to wchłonęło całość: od Homera i Hezjoda przez tragików, filozofów i dziejopisów aż po Wergiliusza, właściwie Owidiuszowi współczesnego, a zarazem napisane zostało w taki sposób, iż odnosi się wrażenie, że jego akcja rozgrywa się stale…

Poeta, o czym już pisałem (i nieraz jeszcze napiszę), stał się dla wieków późniejszych olbrzymem (jak o starożytnych miał mawiać Bernard z Chartres) do tego stopnia, że jego autorytet nieomal boski przyćmił rewerencję dla wszystkich innych starożytnych – czy to Cycerona, czy to Wergiliusza, czy to Greków, poznawanych często w przekładach – razem wziętych.

Pewien wybitny intelektualista, z entuzjazmem przyjmując mój skok na Metamorfozy, napisał – jakże trafnie w każdym słowie! – że Owidiusz to „ostatni chyba rzut na taśmę mityczną… requiem! I z niego potem wszyscy…”.

I Milton też. Włącznie z konstrukcją centralnej dla Raju postaci: protagonisty i, co w tym przypadku oznacza to samo, antagonisty.

Szatan, zbuntowany przeciwko tyrańskiej władzy Pana Niebios i za tę postawę surowo ukarany, to alter ego angielskiego poety niepogodzonego z restauracją monarchii Stuartów i dożywającego dni w odosobnieniu; i w piekielnych ciemnościach! (Milton wskutek wieloletniego ślęczenia w księgach stracił wzrok i Raj utracony podyktował w całości córkom).

Ale Szatan to także Likaon – król Arkadii sprzed Potopu, bohater jednej z pierwszych owidiuszowych przypowieści. W obu przypadkach mamy do czynienia z obrazoburcą, który podnosi rękę na najwyższe bóstwo (u Miltona ma ono więcej z Jowisza niż ze starotestamentowego Jahwe); w obu dziełach jesteśmy świadkami kary-przemiany (w węża i w wilka). (Na marginesie: pojedynek poetycki pod hasłem „kto umie naraz lepiej i więcej przemienić?!”, to osobny, cudowny temat…). I tam, i tu wreszcie – jak czujemy – poeta tego buntu w istocie nie potępia(!). A w każdy razie: stwarza przestrzeń dla… zrozumienia. Ilekroć mówi się w Metamorfozach czy Raju utraconym o „bezbożnym” czynie czy „haniebnym” występku, to odnosimy wrażenie, że słowa te wypowiadane są bez przekonania…

Stąd też prawdziwie olśniewające są te partie Raju, które poświęcone zostały Szatanowi właśnie, tj. pierwsze i ostatnie księgi, a nie Bogu, Synowi Bożemu, archaniołom czy Adamowi i Ewie – choć oczywiście cały poemat zasługuje na podziw. Jednak, o ile równie malownicze Piekło Dantego nie pozostawia złudzeń co do chrześcijańskiego światopoglądu autora, o tyle Milton – ojciec duchowy romantyków, mistyków, metafizyków i egzystencjalistów (i dlatego nie możemy o tej jego dwuznaczności zapominać) – ma do Szatana stosunek ambiwalentny. Nie chodzi wcale o litość; poeta rozumie postawę tego buntownika: czyż Bóg-Wróg (Foe) nie jest po prostu tyranem? (Sole reigning holds the Tyranny of Heav’n, I, 124). Niesłusznie jednak, myślę, uważa się Milton za krypto-satanistę. Nie trzeba też szukać w nim neopoganina, choć nie mam wątpliwości, że wielu pobożnych chrześcijan łapało się za głowy, czytając wersy, w których sprawy biblijne przeplecione zostały z grecko-rzymskimi w tak bezceremonialny sposób! I w których świat antycznych kontekstów służy wcale nie literackiemu zdobnictwu…

Ale Milton jest w pełni oryginalny. Jego Szatan jest figurą głęboko tragiczną (w tym sensie, jaki terminowi „tragizm” nadawali Ajschylos, Sofokles i Eurypides, potem Szekspir) i zapowiada już człowieka zupełnie nowoczesnego. I zupełnie nowoczesne pytanie: „Co, jeśli buntuję się tylko przeciwko nicości?”.

Milton idzie dalej niż Dante Alighieri – w sensie tak egzystencjalnym, jak i obcowania z surowcem grecko-rzymskim: nie stara się godzić antyku z chrześcijaństwem; w Raju utraconym jakby pęka ono w szwach i antyk wyłazi tam wszędzie na wierzch, i pulsuje, i daje znak, że żyje…

Światy Księgi Rodzaju i Metamorfoz zdają się tu koegzystować: Bóg i Olimpijczycy poruszają się jakby w tym samym wszechświecie, współtworzą go i współdefiniują, rządzą nimi te same prawa fizyki; aniołowie i pomniejsze bóstwa pogańskie krzątają się podobnie i w podobnych sprawach, Gabriel i Michał są tak samo „realni” jak Jutrzenka czy Ocean. Oczywiście, nasza uwaga kierowana jest tu na sprawy i postacie biblijne, ale jednak… Kiedy poeta mówi, że „Bóg i Natura chcą tego samego” (God and Nature bids the same; VI, 176), to puszcza oko do czytelników Owidiusza, którzy pamiętają z Metamorfoz, że „ten spór rozstrzygnęli bóg i potężniejsza natura” (Hanc deus et melior litem natura diremit, I, 21).

Cóż to wszystko znaczy?

Milton jakby mówi (co jest nieprawdą, ale uzasadnia dobrze poetykę dzieła): „Niestety, ale nie potrafię (a może nie chcę) opisać świata chrześcijańskich wyobrażeń bez odniesień do antyku pogan!”.

A może nie jest to nieprawdą? Może chrześcijaństwo, będące przecież niewątpliwe konglomeratem tego, co greckie, tego, co rzymskie, i tego, co żydowskie, nie jest bytem możliwym do pomyślenia, a co dopiero pochwycenia piórem, bez całej pogańskiej czarnej materii?

Cóż, wiele było powodów, dla których Kościół Katolicki uwzględnił Raj utracony w Indeksie Ksiąg Zakazanych.

Plątanina tradycji i plątanina przekazów.

Milton wchłania opowieści biblijne i pogańskie, i robi z nich własną. Tak samo działał przecież Owidiusz w Metamorfozach (a wcześniej Homer w Iliadzie i Odysei): jego podania o „początkach” (nie tylko) mają wszak wiele źródeł, tak rzymskich jak greckich (pośrednio także wschodnich), a te nieraz są ze sobą sprzeczne i jawnie się wykluczają. Jedynie kunszt poetycki autora, magiczny woal, który nad nami rozsnuwa, pozwala nam wierzyć, że owa opowieść prowadzona „od początku świata aż po nasze czasu” jest spójna i logiczna.

Nie jest. Ale też: czy cokolwiek na tym świecie – jest?

JACEK HAJDUK

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek