Alejkę z popiersiami, na folii z negatywem ze stycznia 2011, nazwałam „Alejką Mędrców”. Na położonym, na wzgórzu Pincio, Placu Napoleona stoją obok siebie: PAOLO VERONESE, PETRARCA, DANTE, LEONARDO DA VINCI, ANDREA DORIA, M·A· BOUNARROTI, N MACHIAVELLI, GIVLIO CESARE. Machiavelli bez nosa, Juliusz Cezar bez głowy.
Do Erzsébetváros, czyli Miasta Elżbiety - jak potocznie nazywana jest VII Dzielnica Budapesztu, w kwietniu 2001, zaprowadziła mnie moja węgierska imienniczka, a nasza przyjaciółka - Erzsi. Zapuszczony ogród, do którego weszłyśmy, nazywała Strawberry Fields. Studenci Akademii Sztuk Pięknych mieli tam swoje warsztaty rzeźbiarskie.
Zrobiłam kilka ujęć przy drewnianych schodkach. Podobała mi się harmonia tego odcinka - falochrony przecięte równoległymi śladami lodziarni i łagodne światło późnego popołudnia. Niedawno wróciłam do negatywu z Holandii, z sierpnia 2009. Przy skanowaniu kolejnego kadru, na powiększeniu, odkryłam, że nie tylko ja się przyglądałam jeźdźcom na plaży.
W lipcu 2011, kiedy byliśmy w Borzęcie pod Myślenicami, odwiedzili nas Frank i Cecilia - nasi przyjaciele z czasów studenckich. Wspólnie wybraliśmy się na zwiedzanie Fabryki Schindlera.
O Ukrainie Taras Prochaśko mówi: „Ten kraj przypomina biesagi. Biesagi jakiegoś wiecznego tułacza, uciekiniera, wędrowcy, który cały dobytek nosi ze sobą, zabierając jeszcze po drodze, co się trafi, wrzucając w te właśnie biesagi”. I: „Ten kraj podobny jest do biesag również w tym, że słowa «biesagi» nie zna większość”.
Portret potrzebny był do rozmowy "Lot trzmiela", jaką z Jarosławem Hrycakiem przeprowadzili dziennikarze "Tygodnika Powszechnego". Stamtąd pochodzi cytat: „Pewien Brytyjczyk powiedział kiedyś, że Ukraina potwierdza tak zwany paradoks trzmiela: owada, który według praw aerodynamiki nie ma prawa latać. A lata! Według wszelkich reguł teorii politycznej Ukraina nie ma prawa istnieć. A jednak istnieje!”.
Wzruszyła mnie uwaga Natalii, że „specjalnie na spotkanie ubrała sweter, który dostała od Janki Woroszylskiej” - wdowy po poecie, który był jej największym przyjacielem. Przed obiektywem miałam drobną kobietę - jedną z ośmiu odważnych, którzy w 1968 „wyszli na plac” protestując w Moskwie przeciwko wkroczeniu do Czechosłowacji wojsk Układu Warszawskiego.
Pisarza - Jurija Andruchowycza z Ukrainy - złapałam w przerwie debaty panelowej „Literackie rozrachunki ze środkowoeuropejską mitologią”. Spotkanie było częścią Letniej Szkoły Wyszehradzkiej, która rozpoczynała swoją działalność w krakowskiej Willi Decjusza. Zdjęcie zrobiłam 29 lipca 2002.
Mieszkanie przy Dobrej było narożne, dzięki temu mieliśmy widok na dwie kamienice. W ciepłe dni, w kamienicy od Jaracza, Starszy Pan lubił wystawiać się na słońce. Ostrożnie, bez wychodzenia na balkon. Jak w lipcu 2009.
Serhija Żadana spotkałam w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie 19 maja. Ukraiński poeta był gościem 52. Międzynarodowych Targów Książki. PKiN, zwłaszcza podczas targów, to trudne miejsce na portret. Wybrałam cichy zakątek na zewnątrz, w bocznym skrzydle.
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.