Esej Wańkowicza z lat walk o niepodległość mógłby być lekturą podstawową na lekcjach patriotyzmu krytycznego [...].
Tradycję trzeba przyjąć nie wybiórczo, lecz w całości – i na niej się uczyć, bo „wszyscyśmy potomkami przodków naszych: ich grzechy w dziedzictwie i na nas spadają, a ich cnoty i w naszych piersiach drzemią”. Krytyczne spojrzenie na historię własnego narodu było dla młodego Wańkowicza koniecznością, którą porównywał do troski o obumierające drzewo. Młode pokolenie Polaków przypominało zaszczepkę „na zmurszałym pniu starego dębu”. Młode ziele – jeszcze nie na kraterze.
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.