Po śmierci Bohdana Paczowskiego zajrzałem do poczty internetowej. Porozumiewaliśmy się w ten sposób od roku 1998. W moim komputerze zachowały się maile od roku 2007. W ciągu dziesięciolecia 2007–17 wymieniliśmy między sobą około tysiąca przesyłek. Teraz mogłem na nie spojrzeć innym okiem. Wybrałem te, które dotyczą spraw dla nas ważnych. Nie potrzebują właściwie komentarzy ani wyjaśnień. Nie ma obawy, że mylnie interpretuję ulotną myśl. Te słowa zostały zapisane. A teraz układają się w rozmowę.
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.