HOME
Beata Bolesławska-Lewandowska

Jaś matematyk

Pamięci Jana Mycielskiego (1932–2025)

18 stycznia 2025 roku zmarł Jan Mycielski. Był wybitnym matematykiem, logikiem i filozofem. Od 1969 roku do przejścia na emeryturę pracował jako profesor matematyki na Uniwersytecie Colorado w Boulder, mieście urokliwie położonym u stóp Gór Skalistych.

Urodził się 7 lutego 1932 roku w Wiśniowej na Podkarpaciu jako pierwszy syn Jana Zygmunta Mycielskiego i Heleny z Balów. Rok wcześniej młodzi pobrali się i objęli zarząd rodzinnego majątku Mycielskich. Byli ostatnimi właścicielami Wiśniowej. Po wojnie osiedli w Krakowie. Mieli dwóch synów, trzy lata po Janie juniorze na świat przyszedł jego młodszy brat, Paweł Mycielski (1935–2015). Jan Mycielski junior, zwany w rodzinie Jasiem, a niekiedy także Janem III (bo i jego dziadek po mieczu miał na imię Jan) wcześnie zdradzał zdolności matematyczne. Po perturbacjach wynikłych z arystokratycznego pochodzenia udało mu się dostać na studia matematyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie uczyli profesorowie słynnej lwowskiej szkoły matematycznej. W 1956 roku obronił pracę magisterską, a zaledwie rok później doktorat.

Jeszcze zanim skończył studia, jego stryj Zygmunt Mycielski zanotował w dzienniku: „Jaś jest już bardzo wybitnym matematykiem. Dużo wydał prac w «Fundamenta mathematica» i ma fenomenalne możliwości koncentracji. Cały dzień siedzi nad pracami matematycznymi” [1]. Od tej pory niemal zawsze pisał o nim: „Jaś matematyk”. Rok później, 5 stycznia 1957 roku zanotował: „Mam nadzieję, że syn mego brata, Jaś matematyk, zdoła wyjechać na stypendium francuskie. Bo, choć nasza matematyka stoi podobno na bardzo wysokim poziomie, to jednak matematyk jest też człowiekiem i też musi wychylić głowę z tego wiadra z pomyjami” [2].

Niedługo potem Jan Mycielski rzeczywiście wyjechał na stypendium do Paryża. Potem przyszły także inne wyjazdy, choć niemal do końca lat sześćdziesiątych pracował głównie w Polsce. Był związany z Instytutem Matematycznym PAN, w 1965 roku został laureatem Nagrody im. Stefana Banacha przyznawanej przez Polskie Towarzystwo Matematyczne, a w 1968 roku otrzymał tytuł profesora. W końcu upomniały się o niego Stany Zjednoczone. Najpierw pracował tam jako visiting professor, a w 1969 roku przyjął propozycję objęcia posady profesora na Uniwersytecie w Boulder. Tu osiadł na stałe. Do Boulder przyjechał z żoną, poślubioną jeszcze w Polsce Emilią z Przeździeckich (1933–2015). Tworzyli wyjątkowo zgodne małżeństwo. Z czasem zostali też wspaniałymi rodzicami dwojga adoptowanych dzieci.

Zygmunt Mycielski na kartach swoich dzienników nieraz wspominał Jasia matematyka. Był z bratankiem w bardzo dobrych relacjach. Lubił korzystać z jego wiedzy. Zwracał się do niego z pytaniami dotyczącymi kwestii matematycznych i logicznych. Wśród nich były i nurtujące go od dzieciństwa pytanie: „co to jest zero?”, i prośba o wyjaśnienie, czym jest czas. Pytał też o sprawy związane z ciągami liczbowymi i kombinatoryką, zwłaszcza kiedy postanowił na własny użytek stworzyć rozbudowany system wyboru dźwięków do kompozycji, rozrysowywanych na specjalnych tablicach. Wymieniał z bratankiem listy, a kiedy w 1978 roku pierwszy raz poleciał do Stanów Zjednoczonych, z radością odwiedził go w Boulder. Czynił tak i podczas kolejnych podróży do Ameryki, ciepło opisując spędzone u rodziny chwile.

Beata Bolesławska-Lewandowska i Jan Mycielski

Miałam to wszystko w pamięci, kiedy w listopadzie 2023 roku leciałam na konferencję muzykologiczną do Denver. Wiedząc, że Boulder jest niedaleko, pomyślałam, że może uda mi się spotkać z Janem Mycielskim. Miałam już za sobą lata pracy nad spuścizną jego stryja i złożoną do wydawnictwa biografię Zygmunta Mycielskiego. Jaś matematyk był już jedynym żyjącym spośród urodzonych przed wojną bratanków kompozytora. No i sam Zygmunt ciepło o nim pisał. Wszystko to sprawiało, że byłam go ciekawa.

Dzięki życzliwości dzieci Jana Mycielskiego, przede wszystkim jego córki Marysi, która serdecznie odniosła się do mojej prośby, umówiłam się na spotkanie. Nie byłoby ono możliwe bez pomocy mojej amerykańskiej koleżanki, która zaoferowała, że zawiezie mnie do Boulder samochodem. Po drodze patrzyłam na wspaniałą panoramę Gór Skalistych, które zbliżały się z każdym kilometrem. Z ciekawością obserwowałam też samo miasto. Wydało mi się bliskie europejskim, z dużym uniwersyteckim kompleksem i uliczkami, przy których wśród drzew stały mniej lub bardziej okazałe domy. Przy jednej z takich uliczek stoi też niewielki dom profesora Jana Mycielskiego.

W progu przywitał nas gospodarz. Wysoki i dystyngowany starszy pan z bujną siwą czupryną, ciepło uśmiechał się na powitanie. Towarzyszył mu syn, Marek (Marysia była akurat poza Boulder) i wspaniały pies. Zaprosili nas do środka, do stołu z przygotowanym poczęstunkiem. Rozmawialiśmy długo i serdecznie, wspominając Zygmunta Mycielskiego. Profesor pytał też o Wiśniową, w której spędził dzieciństwo. Wyjechał stamtąd jako dwunastoletni chłopiec, kiedy w 1944 roku majątek odebrała rodzicom nowa władza. Cieszył się, gdy opowiadałam, jak to miejsce odżyło i jak dbają tam o pamięć o Mycielskich. On sam zgromadził w swoim amerykańskim domu sporo rodzinnych pamiątek. Z ciekawością patrzyłam na wiszące na ścianach obrazy rodziców, zabytkowe meble, regały pełne polskich książek. Na pięterku zachował się też w niemal niezmienionym kształcie pokój, w którym zwykle zatrzymywał się Zygmunt Mycielski.

Opuszczałam dom Jana Mycielskiego z wdzięcznością i wzruszeniem, bo dzięki niemu udało mi się zerknąć w szczelinę czasu, który już za nami. Profesora Jana Mycielskiego żegna z żalem świat matematyki. Ja zapamiętam nasze spotkanie. Było niespodziewanym darem.

BEATA BOLESŁAWSKA-LEWANDOWSKA

[1] Zapis z 9 stycznia 1956. Zygmunt Mycielski, Dziennik 1950–1959, Warszawa, Iskry, 1999, s. 168–169.

[2] Ibidem, s. 239.

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek