fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Poczta redakcyjna Fantazjano „Owoce morza”
Ośmiornica zamiast kaczki?! Czy wyobraża mnie Pan sobie z ośmiornicą w brzuchu? Ten niedorzeczny pomysł natychmiast odrzuciłem, choć mój przyjaciel nie wydawał się równie wstrząśnięty i uznał, że owoce morza to całkiem niezły pomysł na elegancki obiad, skoro więc nie ma kaczki, a ośmiornica nie budzi mojego entuzjazmu, to może zamówimy – tu spojrzał w kartę dań – łososia z groszkiem.
Poczta redakcyjna „Jeszcze o Tołstoju”
Tołstoj się mylił, sztuka karmi się samotnością artysty, jest zjawiskiem kameralnym, rozmową w ścisłym gronie. Kto powołuje się na naród, społeczeństwo, ludzkość, błądzi po manowcach. Dziś kondycja intelektualisty nie jest bynajmniej łatwiejsza niż na przełomie XIX i XX wieku. Ale wiemy przynajmniej jedno: każdy z nas musi za wszelką cenę bronić autonomii. Raczej pozostać głodnym i bosym niż służyć księciu czy jakiemukolwiek kościołowi.
Beata Bolesławska-Lewandowska Mycielski i Miłosz
Mycielski nie zostawił wielu informacji na temat ewentualnego źródła osobistych inspiracji "Ocalenia". Jednak szkice pieśni, a także zachowane zapisy w dzienniku pozwalają powiązać tę kompozycję z wyjątkowo boleśnie przez niego odczuwaną stratą bliskiej osoby. Otóż, na jednej z wersji partytury znaleźć można dedykację: „Stanisławowi Kołodziejczykowi w dziewiąty dzień zaduszny od śmierci Rysia”. W notatniku zaś natykamy się na czternaście trenów żałobnych „Na śmierć chłopca przed wojną”, zapisanych przez Mycielskiego z adnotacją „Ryś Górski”. Musiał być to ukochany kompozytora, który targnął się na swoje życie w 1939 roku, jeszcze przed wybuchem wojny.
Wojciech Majcherek Koncert na dachu
W początkach 1969 roku rozpoczęli sesję nagraniową nowej płyty, która pierwotnie miała nosić tytuł "Get Back". Praca ta była również rejestrowana dla potrzeb filmu dokumentalnego, którego reżyserem był Michael Lindsay-Hogg. Jego premiera odbyła się już po rozpadzie zespołu. Obraz sugerował nie najlepszą atmosferę, jaka zapanowała między czwórką muzyków. Po 50 latach do niewykorzystanych zdjęć dotarł Peter Jackson i zrealizował wielogodzinny dokument, przedstawiający w o wiele sympatyczniejszym świetle sesję "Get Back". W jej trakcie Beatlesi szukali pomysłu na miejsce pierwszego występu, który chcieli dać po przerwie. Padały różne szalone propozycje, m.in. by koncert odbył się na Saharze. Ostatecznie zrobili coś najprostszego, w czym też wyrażała się ich błyskotliwa fantazja. Zagrali na dachu studia przy Savile Row.
Ewa Bieńkowska Anselm Kiefer
Tę wystawę, czyli zbiór obrazów i instalacji Kiefer dedykował Celanowi, poecie języka niemieckiego, który żył i zmarł samobójczo w Paryżu. [...] Tytuł wystawy wskazuje na dwóch wyjątkowych artystów, dwóch samotnych świadków sumienia oraz na twórcze zawładnięcie jednego z nich przez drugiego. Młodszy, którego życie rozciąga się na lata powojenne, składa hołd starszemu, poecie porażonemu Zagładą. I wciąga go we współpracę, gdzie miejsce poezji będzie i wyniesione, i podporządkowane.
Elżbieta Lempp Galeria jednej fotografii (10)
Rano, 9 stycznia 2003, ruszyłam z aparatem na Kazimierz. Lubiłam to miejsce, przez jakiś czas mieszkaliśmy przy Szerokiej. Tam, w cichym zaułku, w listopadowe popołudnie 1994, fotografowałam pisarzy: Bronisława Maja, Nataszę Goerke,  Manuelę Gretkowską, Olgę Tokarczuk, Andrzeja Stasiuka, Krzysztofa Myszkowskiego i Anię Bolecką – autorkę „Kochanego Franza”.
Dawid Szkoła Rozkład jazdy: Buczacz – ciąg dalszy
„Przestrzenie, które wyciskają wielkie, puste łzy” – jak pisała Vogel, są przestrzeniami, po których chodziłem w dzieciństwie i nadal je przemierzam, tęskniąc za wieloetniczną Galicją, tęskniąc tym mocniej, im bardziej niemożliwy jest jej powrót. Dlatego piszę o pociągach z Czadcy do Husiatynia, z Rzeszowa do Czerniowiec; żeby wszystko było, jak być powinno, kiedy sobotę od niedzieli oddzielała noc, a w miasteczku znajdowała się cerkiew, kościół i synagoga. Opowiadam o zmarłych, rozkopuję pamięć i ziemię, aby jeszcze raz przemówili, choć niektórzy z nich nie mają grobu i nie wiadomo w jakim miejscu zostali pochowani. Po prostu przeminęli jak słowa wypowiadane w ciemności czy myśli, których nikt nie zapisał. Ich losem pokierowała zbrodnicza władza, ale też zwykła, przyziemna i ludzka podłość. Te wydarzenia dźwięczą pustką i melancholią, monotonnym stukotem kół sunących po torach i piskiem wagonu zatrzymującego się na stacji nocą.
Marta Wyka O listach medycznych
Jego dom stoi do dziś (przy ulicy Witkiewicza), mieści się w nim galeria sztuki nowoczesnej, prowadzona przez wnuczkę, Magdalenę Kraszewską. Lekarskie i farmaceutyczne szlaki, które niegdyś przecinały Zakopane, uległy ostatecznemu zatarciu. Nikt już nie zostawia listów do przekazania w zaprzyjaźnionej aptece (jak to było niegdyś na Krupówkach w aptece rodziny Tabeau), i zapewne mało który zakopiański lekarz stawia się na prośbę słabującego pisarza, jak to czynił doktor Ludwik Fischer (leczył Kasprowicza). Profesja łączyła się z towarzyską symbiozą.
Renata Gorczyńska Wielki Zbyszek
W Nowym Jorku poznałam go z Czesławem Miłoszem, który, jak się okazało dobrze znał z czasów wileńskich jego matkę. Spotkaliśmy się na ulicy, żeby stamtąd pójść do restauracji. Na widok Zbyszka Miłosz wybałuszył oczy: „Wykapana Muszka!” - wykrzyknął.
Świadectwa Wanda Leopold „O pogrzebach Leca i Stawara”
Pogrzeby z trudem wytrzymuję. Zawsze wtedy ogarnia mnie przerażenie, że połowa mojego życia, dwadzieścia parę lat, mogę wyznaczać pogrzebami bliskich. A przecież nie jestem jeszcze taka stara. Jest to bardzo trudne, bo nie jestem zdolna do uczuć i pojęć abstrakcyjnych, mój świat składa się z poszczególnych ludzi. I mimo wszystko w każdym pogrzebie plącze się jakaś symbolika wyrosła z całego życia tych ludzi. Mimo, że nie raz zatłukiwana konwencjonalnością.
Warto również przeczytać...