fbpx
HOME

Księga Przyjaciół

Robert Papieski Chleb Iwaszkiewicza
W latach komunizmu dla Ukraińców ważne były twórczość i postawa Iwaszkiewicza, który wobec Ukrainy uprawiał własną politykę kulturalną, ponad głową Wielkiego Brata, jakby zakładał na przekór rzeczywistości, że Ukraina jest suwerennym europejskim krajem, a nie republiką sowiecką. Wyraźnie to widać w jego listach do ukraińskiego pisarza, tłumacza i przewodniczącego Związku Pisarzy Ukrainy – Mykoły Bażana.
Jerzy Illg Jak powstała „Czarodziejska góra” w Kalifornii
Pomysł filmu "Czarodziejska góra. Amerykański portret Czesława Miłosza" zrodził się z przeświadczenia, że polscy – ale także europejscy – czytelnicy dzieł Miłosza w niewielkim stopniu zdają sobie sprawę z jego pozycji w literaturze amerykańskiej. Wraz z Andrzejem Franaszkiem, zbierającym wówczas materiały do biografii poety, napisaliśmy scenariusz filmu dokumentalnego, który pokazać miał, jak Amerykanie oceniają wpływ Miłosza na ich literaturę i życie umysłowe. [...] Z czasem Ameryka zaczęła uświadamiać sobie, jakiegoż to gościa miała Kalifornia – co zawdzięcza on Ameryce, ale też czego Amerykanie nauczyli się od niego. W jakiejś mierze pokazuje to nasz film.
Jacek Hajduk Życie, śmierć i koło garncarskie
Keramejkos bohaterów Kowalczyka to biedna dzielnica Aten; miejsce „proste i prostackie”, gdzie żyją w ścisku i w pocie czoła swoje amfory wyrabiają garncarze. Ale odwiedzającym współczesne Ateny nazwa ta kojarzyć się musi z odkrytą tam przed stu laty nekropolią. Keramejkos to nie tylko ceramika, to także cmentarzysko. Groby, groby, groby. I ludzie przechadzający się między nimi… Ta „powieść ateńska” toczy się więc na pograniczu dwóch światów – nie tyle nawet kulturowo czy historycznie, ale w znaczeniu metafizycznym: obcują tu oto ze sobą życie i śmierć. Efekt literacki jest piorunujący.
Ewa Bieńkowska Goethe i kręgi ludzkie
Dlaczego książkę Rüdigera Safranskiego czyta się z takim uczuciem przyjemności i pożytku? [...] Jest pisarzem utalentowanym, przed przystąpieniem do dzieła porządnie się napracował, stopień przyswojenia materiału czy też wżycia się w temat jest tu zaiste dość wyjątkowy. Uderzająca jest jego kultura historyczna i językowa, i – oczywiście! – dar narracji. [...] Jeśli Safranski tak dobrze spełnia funkcję pośrednika między nami i swoim bohaterem, to przede wszystkim z tego powodu, że sam jest prowadzony przez jakiegoś dobrego ducha. Jest to duch empatii, życzliwości do osoby, z którą w końcu musiał spędzić wiele lat w intymnym związku, najpierw oddając się przygotowaniom, potem pisząc. Nie przychodzi mu do głowy, że powinien coś rewidować, coś dekonstruować. Wie, ile głupstw, nawet obrzydliwości napisano o Goethem na przestrzeni dwustu lat. Wie również, że każde pokolenie chce dorzucić coś swojego i musi się spieszyć, zanim zejdzie ze sceny.
Stefan Chwin „Wariacje faustyczne” Aleksandra Fiuta
Skazanie na los poety i sławę światową Miłosz kojarzył z dramatycznym wyborem Fausta, widząc bezlitosną zależność między powołaniem poetyckim a straszną egzystencjalną ceną takiego losu, rodzajem kary, którą artysta musi ponieść, co religijną ideę piekła przenosiło na płaszczyznę psychobiograficznych klęsk. Aleksander Fiut trafnie przedstawia taką autodiagozę Miłosza jako centralny punkt jego duchowej biografii, niezmienny właściwie przez całe życie poety, tylko uwikłany w różne filozoficzno-literackie odniesienia, które nadawały mu rozmaite odcienie i sensy.
Paweł Kądziela Feliks Przysiecki
Spośród członków grupy Skamandra Feliks Przysiecki (1883-1935) był chyba poetą najmocniej owianym aurą tajemniczości i melancholii. Kilkanaście lat starszy od pikadorczyków, studiował przed 1914 roku filozofię na Uniwersytecie Lwowskim, debiutował jako poeta w 1905 na łamach prasy, przez całe życie pracował jako dziennikarz, był sprawozdawcą parlamentarnym „Kuriera Warszawskiego” najpierw z Rady Stanu, a następnie z Sejmu i Senatu.
Katarzyna Kuczyńska-Koschany Pod tlenem – 55 sonetów (XII)
W sonetach zdarzają się wizje zupełnie skądinąd. Jak ta w jedenastym części pierwszej, przywodząca osobom urodzonym w polszczyźnie na myśl "Assuntę" Norwida. Assuntę, czyli odmieniające człowieka patrzącego - spojrzenie ku niebu.
Marian Sworzeń W ułusie bez zmian
Jak Szyszkin patrzy na obecną Rosję? Przywołując kwestię: „Jeśli ojczyzna jest potworem – czy należy kochać go, czy nienawidzić?”, pisze o Tomaszu Mannie, życzącym swemu narodowi klęski w wojnie prowadzonej przez III Rzeszę. Powołuje się też na słowa Adama Michnika, że „patriotyzm jest bezpośrednio zależny od rozmiaru wstydu, który odczuwa człowiek za przestępstwa popełnione w imieniu jego narodu”. I konkluduje: „Napisane przeze mnie powieści to wyznanie miłości do mojej potwornej ojczyzny”. A jaka będzie jej przyszłość? Szyszkin stawia sprawę warunkowo.
Patrick Leigh Fermor Miklós Bánffy
Z nazwiskiem Bánffy zetknąłem się po raz pierwszy, kiedy byłem w samym sercu Siedmiogrodu, w dawnej stolicy księstwa, noszącej podówczas nazwę Koloszwar (obecnie Kluż-Napoka). Nie mogło być inaczej. Pałac rodu Bánffych należał do najświetniejszych budowli miasta i, podobnie jak przynosząca krajowi chlubę Bonchida, był arcydziełem architektury baroku. Przez tysiąc lat, od przyjścia Madziarów, ród Bánffych zajmował poczesne miejsce wśród panujących na Węgrzech i w Siedmiogrodzie wielkich rodów magnackich, a portrety jego przedstawicieli — w zarzuconych na ramię dolmanach i haftowanych złotem kubrakach, z ozdobnymi bułatami u boku i w futrzanych kołpakach z unoszącymi się niczym obłok pary piórami — wisiały na wielu ścianach.
ks. Jan Sochoń Jedenaste przykazanie – rajska pokusa?
Na stare lata odważyłem się napisać tradycyjną powieść, choć myślałem o niej już od dawna. [...] "Jedenaste przykazanie" ma swe zasadnicze źródło w realnych egzystencjalno-historycznych wypadkach, zwłaszcza w losie i doznaniach Franciszki oraz Józefa, moich rodziców. Przypadkowe odnalezienie w domowej szafie pliku listów niemieckiego oficera do Franciszki uruchomiło we mnie lawinę pytań, wątpliwości i nade wszystko chęci zrozumienia rodzinnych dziejów, nader dotkliwie naznaczonych dramatem i tragicznością wojny, okupacji niemieckiej i sowieckiej, wreszcie ograniczeniami ludzkiego sposobu życia i ludzkiej wolności zmagającej się z siłą nakazów sumienia, etosu społecznego, religii, nietkniętych jeszcze przez naukową i antymetafizyczną aurę obecnego czasu.

To, co zazwyczaj nazywamy przyjaźnią i przyjaciółmi, to są jeno znajomości i zażyłości zawiązane dla jakiejś okazji lub dogodności. W przyjaźni, o której mówię, zlewają się one i stapiają jedna z drugą w aliażu tak doskonałym, że zacierają i gubią bez śladu szew, który je połączył […]. „Bo to był on; bo to byłem ja”.
Michel de Montaigne

Warto również przeczytać...
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Dzięki nim możemy nieustannie ulepszać stronę. Więcej informacji znajdą państwo w Polityce Prywatności. Więcej.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek