fbpx
HOME
Jacek Hajduk

List Jarosława Iwaszkiewicza do Józefa Wittlina

Józef Wittlin (1896-1976), polski Żyd i pacyfista, wobec przybierającej na sile nagonki antysemickiej, której był jednym z głównych adresatów, zdecydował się w przeddzień wybuchu II wojny światowej opuścić Polskę. Zanim zimą 1941 roku wsiadł z rodziną na statek, który zabrał go do Ameryki, do Nowego Jorku, tułał się po Europie: od Niemiec przez Francję i Hiszpanię po Portugalię. Okres, z którego pochodzi prezentowany list (druga połowa lat czterdziestych) to — jak pisała Nina Taylor-Terlecka — „rozchybotana huśtawka powątpiewań i wahań”, czas „hamletyzującego dialogu z samym sobą i ze swoistym greckim chórem komentatorów i doradców” — wracać czy nie wracać do kraju?

Jarosław Iwaszkiewicz (1894-1980), z którym Wittlin znał się i przyjaźnił jeszcze przed wojną, widywał w Warszawie i Lwowie, i z którym się wzajemnie czytali (w 1927 roku pisał, że Iwaszkiewicz ma „prawie zupełnie stępioną wrażliwość na aktualne sprawy świata”), należał to tych korespondentów — byli to przede wszystkim poeci Skamandra — z którymi autor „Soli ziemi” dzielił się swymi ówczesnymi rozterkami, snując mgliste plany powrotu — ciałem i słowem — do kraju. W maju 1948 roku pisał Kazimierzowi Wierzyńskiemu: „Pozostaje mi albo samobójstwo — albo powrót do Polski”. Ostatecznie — „wiecznie niezdecydowany, drżący, słaby”, jak pisał Iwaszkiewicz po latach — Wittlin nie uległ jednak ani depresji, ani zachętom i namowom ze strony przyjaciół-pisarzy osiadłych w Polsce, i wybrał los emigranta.

Oryginał listu przechowywany jest w Archiwum Józefa Wittlina w Houghton Library Uniwersytetu Harvarda (Cambridge, Massachusetts, USA).

List przepisał, komentarzem i przypisami opatrzył

Jacek Hajduk

 

List Jarosława Iwaszkiewicza do Józefa Wittlina

Stawisko, 22 VII 1947

Drogi Mój Józiu!

Nie uwierzysz, jaką wielką radością był dla mnie twój list, po tylu latach twoje odezwanie się wzruszyło mnie bardzo. Jeszcze bardziej cieszy mnie nadzieja, jaką wyczytałem między wierszami, że będę mógł cię uściskać osobiście. Bardzo bym tego pragnął, możesz sobie wyobrazić. Czuję się dosyć samotny w Polsce i brak mi trochę moich równolatek, z Julkiem T.[uwimem] nigdy nie byliśmy specjalnie bliscy, a teraz po jego powrocie jakoś nie umiemy natrafić na odpowiednią nutę i nie bardzo nam idzie ta przyjaźń, a raczej po prostu znajomość. Parandowski w Lublinie lub za granicą i rzadko go widuję a reszta to przecie sama młodzież (do niej zaliczam również Nałkowską).

Bardzo mnie poruszyłeś dawnemi wspomnieniami i tem, co piszesz na temat mojej twórczości. Rozśmieszyło mnie tylko to, co napisałeś, że „nie znałeś” Matki Joanny od Aniołów, ależ Józiu kochany myśmy się nie wiedzieli już osiem latek, a ja przez ten czas bardzo dużo pisałem i mam jeszcze wiele rzeczy, jakich nie znasz. Teraz wyszły moje Nowele włoskie, które pisałem w pierwszych latach wojny, opowiadałem w nich jak Szecherezada bardzo zajmujące bajki, aby odwrócić uwagę od groźnej rzeczywistości. Dostałem teraz za to nagrodę Odrodzenia, która jest w tej chwili najpoważniejszą nagrodą literacką w kraju. Moja sytuacja obecnie bardzo nabrała znaczenia — i tego właśnie Julek nie może zrozumieć i wciąż poklepuje mnie po ramieniu.

Bardzo mnie zawstydziły podziękowania twoje dotyczące Haliny[1] i Elżuni[2], od tego czasu tyle ludzi przewinęło się przez Stawisko[3] i tyle razy musieliśmy ich chronić lub ratować w groźniejszych sytuacjach, niż ta wojenna, że po prostu zapomniałem o tem, co było przecie takie naturalne, że były u nas przez krótki czas. Jakie to szczęście, że Halina miała dosyć energii i zdobyła się na wyjazd w samą porę! Zawsześmy o tem mówili z wielką radością.

Ja na szczęście wyszedłem obronną ręką ze wszystkich opresyj, straty w najbliższej rodzinie mam nieduże, siostra moja Anna (Nucia) zginęła pod gruzami domu w Warszawie podczas powstania — ale za to w dalszej i wśród znajomych po prostu przeraźliwe, z kolegów i kuzynów mojej córki mało kto ocalał, młodzież warszawska to była prawdziwa hekatomba — i co za ludzie tam byli, jak Tadek Gajcy albo Krzyś Baczyński i inni. Myślę, że gdyby żyli, zakasowaliby nas starych, których ty tak chwalisz. W tej literaturze starców, którą tak chwalisz, jest jednak coś, co mi nie bardzo odpowiada. Oczywiście kultura zachodu to olbrzymie złoża węgla — ale górników już nie ma, trzeba się nam wynająć do tej roboty.

Dziękuję Ci serdecznie za obiecane rzeczy do „Nowin”[4], myślę, że nie będę potrzebował na nie długo czekać. Strasznie bym chciał wydrukować coś twego. Czy poduczyłeś się trochę angielskiego czy też tak jak Gryc[5], którego widziałem teraz w Londynie, nic nie rozumiesz? To typek prawdziwy. Zresztą byliśmy bardzo wzruszeni naszym spotkaniem, co nie przeszkadza „staremu Żydowi” wylewać na mnie kubły pomyj w swoich „Wiadomościach”. Potworne zaślepienie i kompletne niezrozumienie tego, czem była okupacja i czem byli Niemcy.

U nas wszystko normalnie. Hania[6] pojechała z wnukami nad morze do Hallerowa, Marysia[7] hoduje młodą córeczkę, a Teresa[8] dumna ze zdanych na prawie egzaminów wypoczywa na razie. Pewnie zresztą też wyjadą nad morze do modnych obecnie miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Całuję Cię serdecznie, Halinę i Elżunię także, pozdrów wszystkich i proszę Cię pisz od czasu o czasu. Czy nie widziałeś Miłosza[9] To taki rozumny i sympatyczny człowiek.

Twój

Jarosław

[Odręcznie — poniżej podpisu:] To inny typ „j”. Czy Ci się podoba?

[Odręcznie — wzdłuż lewego marginesu:] Nie odpisywałem Ci tak długo, bo byłem przez miesiąc w Londynie i w Paryżu.

 

PRZYPISY:

[1] Halina Wittlin (z domu Handelsman, 1900-1994), żona J. Wittlina.

[2] Elżbieta Wittlin-Lipton (ur. 1932), malarka, scenografka, kostiumografka, córka J. I H. Wittlinów.

[3] W okresie okupacji niemieckiej Stawisko było miejscem schronienia wielu artystów i pisarzy. Niedługo po wybuchu wojny kilka tygodni spędziły tam również żona i córka J. Wittlina.

[4] „Nowiny Literackie”, tygodnik kulturalny wydawany w Warszawie w latach 1947-48.

[5] Mieczysław Grydzewski (1894-1970), redaktor, dziennikarz, publicysta. Przed wojną wydawał pisma: „Pro Arte et Studio”, „Skamander” i „Wiadomości Literackie”, na emigracji „Wiadomości”.

[6] Anna Iwaszkiewicz (1897-1979), pisarka i tłumaczka, żona J. Iwaszkiewicza.

[7] Maria Iwaszkiewicz (1924-2019), pisarka, redaktorka, córka J. i A. Iwaszkiewiczów.

[8] Teresa Iwaszkiewicz (1928-2012), dziennikarka, córka J. i A. Iwaszkiewiczów.

[9] W raporcie z dnia 1 kwietnia 1946 roku Miłosz pisał o Wittlinie: „W jego sytuacji najlepszy byłby powrót do kraju, gdzie z pewnością miałby pozycję odpowiadającą jego randze jako pisarza. Powiedziałem mu to. Odpowiedział mi, że chętnie by to zrobił, bo widzi, że w Polsce można dużo zdziałać, ale boi się, że w przyszłości rząd będzie wywierał nacisk polityczny na pisarzy i poza tym — ma komplikacje rodzinne (córka w amerykańskim gimnazjum). Niemniej sądzę, że prędzej czy później Wittlin zaakcentuje publicznie swój stosunek do dzisiejszej Polski”.

 

Warto również przeczytać...
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Dzięki nim możemy nieustannie ulepszać stronę. Więcej informacji znajdą państwo w Polityce Prywatności. Więcej.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek