PSB to nie tylko Polski Słownik Biograficzny, ale też Podkowiański Słownik Biograficzny, który zacząłem układać jeszcze w czasach podziemnych, ostatnimi laty wzięła się za niego grupa lokalna, a i ja pisuję tam nowe hasła. Słownik jest dostępny na stronie Towarzystwa Przyjaciół Miasta-Ogrodu Podkowa Leśna. Końca roboty nie widać, bo w ciągu stu lat, jakie minęły ab urbe condita mieszało tu wiele osobistości, inne zaś przebywały na wilegiaturze. W końcu – a może przede wszystkim – trafiają do słownika zasłużeni dla społeczności lokalnej, na przykład nauczyciele i lekarze.
Przy ulicy Lipowej 23 w latach trzydziestych mieszkał Aleksander Hertz. Nieco bardziej na wschód miał swój dom jego kuzyn, poeta Benedykt Hertz (któremu lokalna legenda przypisuje nazwanie wszystkich ulic w Podkowie w strefach: drzew, kwiatów, zwierząt i ptaków), a opodal wynajmował mieszkanie jego brat, aktor Henryk Hertz-Barwiński. Wprawdzie założyciele miasta-ogrodu zastrzegli, że mogą tu nabywać ziemię tylko chrześcijanie, cóż jednak począć: Hertzowie byli ochrzczeni.

Usiadłem właśnie do pisania biogramu Aleksandra Hertza, przypominając sobie przedwojenne, a wznowione w 1994 roku Szkice o totalitaryzmie, a wśród nich tak aktualne i w naszym świecie, jak: Militaryzacja stronnictwa politycznego, Posłannictwo wodza i Drużyna wodza. Prawda, że tytuły zachęcające?
Hertz, powołując się na znaną bajkę Kiplinga, uważał się za kota chadzającego własnymi drogami. Z uniwersytetami było mu nie po drodze, ale wykładał na przykład w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej i przy okazji stworzył taką dziedzinę wiedzy, jak socjologia teatru. Pisał dobitnie i klarownie.
W czasie wojny znalazł się w Nowym Jorku, gdzie założył antykwariat, który prowadził do końca życia, a przy tym, zachęcony przez Jerzego Giedroycia wrócił do pisania, tak powstała jego fundamentalna książka Żydzi w kulturze polskiej, ale też Amerykańskie stronnictwa polityczne.
Dla mnie w tej chwili najważniejsze są jego dwie książki autobiograficzne, przede wszystkim, wydane w 1979 roku Wyznania starego człowieka. Nie jest to pamiętnik sensu stricto, bo wprawdzie Hertz co i rusz ogląda się w przeszłość, ale (to jego formuła) idzie naprzód. Analizuje, przewiduje, a czasem wątpi w swoje przewidywania.
Wspomnienia to sylwetki bliskich mu ludzi, takich jak Rafał Marceli Blüth, Stanisław Vincenz, czy tylko oglądanych z bliska, jak Oskar Lange (przykład fatalnego połączenia uczoności z ambicjami politycznymi), Mieczysław Grydzewski, czy Janusz Korczak. I właśnie w sylwetce Korczaka pojawia się rodzaj szczerości, charakterystyczny dla Hertza. Szczerość wymaga przyznania się do błędów. A błędem jego zdaniem było to, że chciał wciągnąć Starego Doktora w analizę porównawczą systemów edukacyjnych. Czym byłaby taka dyskusja, od której Korczak zręcznie się wykręcił, wobec jego codziennych zajęć w Domu Sierot? W innym miejscu, w rozdziale o Zdzisławie Zmigryderze-Konopce Hertz ze szczegółami opowiada, jak odmówił mu odkonwojowania do granicy jeńca sowieckiego, „żeby po drodze nie spotkała go jakaś krzywda”. „Dotąd – dodaje stary człowiek – z uczuciem zawstydzenia myślę o całej tej sprawie”.

Druga książka autobiograficzna, to wydane wiele lat po śmierci Hertza (zmarł w 1983 roku) Późne listy z Ameryki, wysyłane do Hanny i Jana Garewiczów w latach 1976-1982, dające esencję jego spojrzenia na świat, jego obaw i minimalnego optymizmu – „hertzowskiego” – jak go nazywał.
Mieszkanie w Podkowie Leśnej przy ul. Lipowej 23 było nie tylko miejscem pracy pisarskiej. Tu regularnie odbywały się niezależne spotkania dyskusyjne. Gustaw Herling-Grudziński, tak wspominał seminarium z sierpnia 1939 roku z udziałem między innymi Ludwika Frydego i Rafała Marcelego Blütha: „W powietrzu wisiała wojna. […] Siedziałem jak trusia w kącie, usiłując nie uronić ani słowa z tego, co mówili znakomici goście Aleksandra Hertza. Nie rozmawiali o nadchodzącej wojnie, choć oczywiście przenikała wszystkie ich myśli. Tematem rozmowy była Historia Europy w XIX wieku Crocego. Gospodarz wyznaczył ten temat w zaproszeniach. Po tylu latach cóż mogę pamiętać z rozmowy w Podkowie Leśnej? Nikłe strzępy. Dwa głównie. Twierdzenie Crocego, że w XIX wieku zakwitła, dojrzała i zapuściła w Europie korzenie «religia wolności». Oraz jego głębokie przekonanie, że nie udadzą się próby jej wykorzenienia”.
Na spotkanie do Podkowy nie dotarli Jerzy Stempowski i Tymon Terlecki. Tym samym stracili możliwość wejścia do historii miasta-ogrodu.
PIOTR MITZNER