HOME
Katarzyna Kuczyńska-Koschany

Pod tlenem – 55 sonetów (XXX)

Sonet trzeci cyklu drugiego: wśród luster, wobec losu

 

Jerzemu – nadzieję pomnożoną

 

Jako bardzo młoda dziewczyna, czyli taka, która potrafi zasnąć wszędzie, nocowałam kiedyś w Pradze, rodzinnym mieście Rilkego, w sali lustrzanej szkoły baletowej. Tak się wtedy jeździło i nocowało byle gdzie. W tej sali lustrzanej – nie mogłam jednak zasnąć. Była tam tajemnica w czystej postaci. Lustra odbijały się w lustrach. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, kim jest Rilke, Prażanin, i że napisał o tym sonet.

Rilke to symbolista, który nigdy nie przestał nim być – nie tylko jako poeta wnętrza róży i urody heliotropu, także jako poeta rzeczy, jako prekursor egzystencjalizmu, jako marzyciel, który jest tam, gdzie go nie ma… Bo – jak to świetnie dostrzegła i zapisała Małgorzata Baranowska w Prywatnej historii poezji: „Symbolizm stanowi skrajny przykład użycia poezji. Symbolizm rozciąga poezję na każdą dziedzinę, w której tylko zechce się wypowiedzieć. Symbolizm poszukuje tajemnicy i sam ją tworzy” [1], a w jednym z kolejnych zapisów dodaje: „Punkt widzenia artysty przejęty przez wielu staje się symbolem” [2].

 

 

Tak dzieje się w narracji sonetu trzeciego drugiej partii orfickiego cyklu, napisanego między 15 a 17 lutego 1922 w Muzot. To pośmiertny hołd dla tancerki, której wirujące ciało mieszkało wśród luster, żyło w sali lustrzanej. A jednocześnie to sonet napisany przeciw śmierci: tam, gdzie ktoś umiera, zasłania się przecież lustra. Gdyby było choć jedno nie zasłonięte, śmierć nie mogłaby czynić swej powinności do końca, uparcie wracałoby życie. A w sali pełnej luster? Życia jest tak dużo, że aż ono samo tańczy. Cóż dopiero – w wyobraźni poetyckiej!

Posłuchajmy polskich przekładów analizowanego sonetu, od najnowszego począwszy:

Andrzej Lam:

 

Lustra: nikt jeszcze nie zdołał opisać,

czym wy jesteście w ukrytej istocie.

Wy, jak dziurami rozlicznymi sita

międzyprzestrzenie czasu zapełnione.

 

Wy, sali jeszcze pustej trwoniciele –

gdy świt się budzi, jak lasy w oddali…

I świecznik jak szesnastorogi jeleń

idzie ostępem waszym niezbadanym.

 

Czasem jesteście pełne malowideł.

Niektóre jakby weszły kiedyś w was -,

inne lękliwie stałyście na stronę.

 

Lecz najpiękniejsza w was zostanie – , aż

Świetlisty Narcyz wtargnie niecierpliwie

w jej lica, które trwają tam uśpione.

 

Adam Pomorski:

 

Lustra: któż kiedy opisu dokona

tego, co jest waszą istotą.

Pustko, z odstępów czasu złożona,

jak z samych dziur złożone rzeszoto.

 

Nim się zapełni, topnieje w niej sala -,

w zmierzch zapada jak leśna zieleń…

Skroś ostęp kandelabr szesnastak z dala

sunie koronny jak jeleń.

 

A tu w was – malowane postacie.

Kilka z nich bodaj w was samych tonie – ,

inne spłoszone się przyjąć wzdragacie.

 

Lecz najpiękniejsza trwa – , aż wychynie

narcyz przejrzysty po tamtej stronie

w waszych lic powściągliwej głębinie.

 

Bernard Antochewicz:

 

Lustra: jeszcze nikt was świadomie nie opisał,

czym w swej istocie jesteście.

Wy, jakby tylko dziurami sita

wypełnione przedziałami czasu.

 

Wy, trwoniciele jeszcze pustej komnaty,

gdy się zmierzcha, jak lasy niezmierne…

A świecznik idzie jak szóstak rogaty

przez wasze nieuczęszczane przestrzenie.

 

Czasem jesteście jak malowidła.

Jedni jakby już weszli w waszą dal –

Innych wasz trwożny odblask odsyła.

 

Lecz najpiękniejsza zostanie, doprawdy,

dopóki w jej znieruchomiałą twarz

nie przeniknie jasny swobodny Narcyz.

 

Mieczysław Jastrun:

 

Lustra, wy, dotąd niewysłowione,

o istność waszą nikt nie zapytał.

Wy, interwały czasu, przelśnione

i jakby pełne tylko dziur sita.

 

Wy, jeszcze pustych sal trwoniciele,

gdy dal jak lasy zmierzchnie…

I świecznik idzie jak wielki jeleń

przez nieprzekraczalną powierzchnię.

 

Niekiedy blaskiem kolorów lśnicie.

Jedne jakby weszły w głębię waszą,

inne trwożnym odsyłacie odbiciem.

 

Najpiękniejsza zostanie do czasu,

gdy w gładkość waszych twarzy jasnych

wciśnie się wątły i czysty narcyz.

 

Istnieje kilka kwestii, które różnie rozwiązywali polscy tłumacze. Istnieje kilka pytań, na które odpowiadali odmiennie: sito czy rzeszoto? – w strofie pierwszej; szóstak, szesnastak czy szesnastorogi jeleń, a może po prostu – wielki? – w strofie drugiej; Narcyz, syn nimfy i bóstwa rzecznego, czy też narcyz – kwiat? – w strofie czwartej. Rzeszoto jest bardziej nacechowanym słowem niż sito – mieści się w wyższym rejestrze stylistycznym, słychać w nim brzmienia dawne, co nie znaczy, że użycie tego synonimu w sonecie nie byłoby uprawnione: jesteśmy wszak, dzięki wyobraźni Rilkego, w sali lustrzanej. Co do jelenia, to równoznacznikiem osobnika szesnastorogiego, dojrzałego i bardzo okazałego (słowo „wielki” – jak najbardziej tu adekwatne) jest, podług leksyki przyrodniczej i łowieckiej, szesnastak, zaś szóstak to jeleń o zaledwie sześciu rogach, młodszy (pomylił się więc ewidentnie Antochewicz). Skąd jednak asocjacja wielkiego świecznika, zwielokrotniającego odbicia zwierciadlane, z jeleniem szesnastorogim, zwierzęciem potężnym – w logice poetyckiej tego sonetu? Otóż (to hipoteza) Narcyz, który nie potrafił miłować, kochał polowanie. Zatem widok jelenia o rogach tak wielu jak świec ma wielki kandelabr, to swego rodzaju miłosne (i śmiertelne zarazem) olśnienie? Paralelne do pomnażania wielości luster przez światło ogromnego kandelabru? Być może. Na pytanie zaś o Narcyza / narcyza trzeba by odpowiedzieć z konieczności wymijająco (w niemczyźnie skądinąd ta opozycja nie istnieje – gdyż wszystkie rzeczowniki, nie tylko imiona własne, pisze się majuskułą – i Rilke tę ambiwalencję semantyczną znakomicie wyzyskuje): wszak narcyz-kwiat miał wyrosnąć z krwi po śmierci Narcyza-efeba, a dziś ten rodzaj kwiatu liczy już dziesięć tysięcy odmian (czysty narcyzm!), co czyni ważną analogię zarówno wobec nieskończoności odbić lustrzanych, jak i wobec wielokrotności milknącego w oddali echa / Echo.

Sonet jest niewątpliwą – inaczej niż wczesne wiersze Rilkego tematyzujące postać Narcyza – próbą dyskusji z mitem Metamorfoz Owidiusza; podstawą rozmów i sekretu luster staje się komplementarna/e Echo, żeński, zredukowany do zmysłu słuchu, odpowiednik samo-zapatrzenia. Uroda zwierciadeł, ich sekretna doskonałość, przestrzenna kwintesencja pustki (sito z samych dziur, puste doskonale), istniejąca istotnie wobec czasu, w zmaganiu z jego upływem. Czyli z losem.

Kiedy tancerka, nawet zmarła, zwłaszcza młodo zmarła, tańczy w sali lustrzanej, nie ma śmierci, nie ma rozpaczy. Jest życie, jak to życie – niemożliwe, rozsadzające wyobraźnię, nawet poetycką: Narcyz istotnie spotyka Echo. Kochają. Zapatrując i zasłuchując się w sobie nawzajem, nie w sobie samych jedynie.

„Gesang ist Dasein”, „śpiew jest istnieniem” – powiada Rilke. Taniec wśród luster, wobec ich niebywałego pomnożenia, tym bardziej jest – istnieniem.

KATARZYNA KUCZYŃSKA-KOSCHANY

[1] Małgorzata Baranowska, Prywatna historia poezji, Warszawa, Sic!, 1999, s. 151 (zapis z 30 III 1994).

[2] Tamże, s. 157 (zapis z 19 VII 1994).

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek