"Galicyanie" wymagają uważnej lektury. Obszerna (dziewięćset stron) powieść jest bogata leksykalnie, pełna archaizmów, prawdziwych lub stworzonych przez autora. Z rozległej, ponad stuletniej warstwy fabularnej, rozdziały książki wysuwają się jak szufladki w starym kredensie. Pełne są historii położonego nad Wisłokiem Zaborowa. To Galicja, przez którą przetoczyła się historia, zniszczyły okrucieństwa rabacji, Galicja rozdeptywana przez żołnierzy kolejnych armii. Razem z ludźmi zniknął świat wypełniających ją rzeczy. Także archiwa w większości nie przetrwały. A jednak zdumiewający obraz Zaborowa ożył w książce Nowaka. Trudno opisać urodę tej powieści, uchwycić rozpiętość talentu jej autora.
Wtorek, 11 września 2001, był nieskazitelnie piękny. Bezchmurny, wysokie niebieskie niebo, ciągle jeszcze daleko do jesieni. Dwa dni wcześniej, w niedzielę, 9 września, poprosiłam Jacka, mojego męża, o kupno "The Corrections" Jonathana Franzena. Powieść ukazała się zaledwie przed kilkoma dniami - 1 września. Jacek wrócił z opasłą księgą. Był piękny wrześniowy dzień. Księgarnia Borders znajdowała się w World Trade Center. We wtorek księgarnia przestała istnieć, popiół z książek zmieszał się z ludzkim. Wielkie krematorium dyszało jeszcze przez niemal dwa tygodnie.
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.