HOME
Piotr Mitzner

Kogo zobaczysz w trawie?

Warto rozumieć to, co się mówi, a także to, co się śpiewa. Szczególnie to drugie, bo zręczna melodia potrafi zasłonić sens słów. Zwłaszcza, gdy wykonawcy mają kłopot z dykcją. Tak też jest z „nieoficjalnym”, jak się powiada, hymnem prawobrzeżnej Warszawy. To fokstrot, napisany około 1931 roku Chodź na Pragę Artura Golda do słów Tadeusza Stacha. W naszych czasach miały ją w repertuarze różne kapele: Praska, Z Targówka, Warszawska Staśka Wielanka i inne. Jej melodię wygrywa w południe zegar umieszczony na Liceum Władysława IV, a także rozbrzmiewa niekiedy podczas Święta Pragi.

Sens słów piosenki odkryła Aleksandra Stefaniak w najnowszym numerze varsavianistycznego czasopisma „Skarpa” (2026 nr 2) w ciekawym artykule Historia pewnego parku. Chodzi o Park Praski.

Na początku artykułu cytat z owego „nieoficjalnego” hymnu dzielnicy, stylizowanego na piosenkę z miejskiego folkloru:

 

Rzuć, bracie blagę i chodź na Pragie,

weź grubą lagę, melonik tyż!

zobaczysz w trawie dziewczynki nagie,

każda na wagę ma to, co wisz!

byle łamagie i babe Jagie

u nas się bierze pod żeberko i za kark.

więc podnieś flagie, weź na odwagie

i chodź na Pragie pod Luna Park.

 

Ilustracja z czasopisma „Le Tour du Monde”, 1865

 

Kiedy się lepiej wczytać w słowa, okazuje się, że zachwala się tu nie tylko tradycyjne męskie zaloty: „pod żeberko i za kark”. Jest coś jeszcze. „W trawie dziewczynki nagie” to, jak pisze autorka artykułu, „ludzkie ZOO”, w tym przypadku „senegalska wioska” urządzona w pobliżu Parku Praskiego. No i siłą rzeczy obok „zwierzęcego ZOO”. Była to wędrowna trupa Senegalczyków, pod władzą białego antreprenera, która przedstawiała swoje życie codzienne, tańce i rytuały. Szerzej pisał o tym Wojciech Szot (Afryka patrzy na was czarną facjatą, „Ale Historia” – dodatek do „Gazety Wyborczej” 17 X 2025). Kobiety nie były całkiem nagie, ale skąpo przysłonięte.

Kiedy powstawał fokstrot Chodź na Pragę w świecie białych ludzi na szczęście zamierała już moda na publiczne eksponowanie dzikich dla uciechy albo nauki. Podejście zoologiczne do człowieka miało się niebawem przejawić gdzie indziej i w straszliwszej postaci.

Zarazki potrafią jednak przetrwać, jak choćby w tej piosence. Jeśli nawet nie śpiewa się jej, a tylko nuci, warto pamiętać, jakie słowa czają się w tej melodii miłej dla ucha.

Mnie one nie dają spokoju, zwłaszcza kiedy mijam na ulicy przelotnych czarnoskórych mieszkańców Pragi Północ.

PIOTR MITZNER

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek