HOME
Adam Poprawa

Mniejsze listy (3)

Zażartował kiedyś Mrożek, że pisarz powinien mieć twarde siedzenie. Nie idzie bynajmniej o wytrzymałość sempiterny na ewentualne razy będące efektem rozpowszechniania dzieła, lecz o sam proces twórczy: nie wierząc w natchnienie, Mrożek siadał do biurka i czekał na pomysł; co czasem trwało. Patrzył najpewniej w kartkę leżącą na blacie lub wystającą z maszyny, później w ekran… Z kolei Białoszewski, opływając „Batorym” Europę, zatęsknił do swoich nocnych praktyk w domu matki w Garwolinie: „Stawałem w ciemnej kuchni w nocy, w zimie i wpatrywałem się w tą ślepą ścianę niedobudowanej willi sąsiadów. Stałem tak nieraz pół godziny, z godzinę. Za oknem nawet nie było śniegu, tylko szaro, sterczące badyle i ta ściana”. Mironolodzy lubią wracać do tego passusu, zwłaszcza ci rozważający duchowość autora Oho, jego transy, medytacje, odmienne stany. W każdym razie obaj panowie, jak widać, zwykli intensyfikować umysł przed pisaniem, Mrożek bezpośrednio przed, Białoszewski przed, za jakiś czas i w ogóle. Ale Mrożek też miałby być mistykiem? A metafizykiem przynajmniej?

W 2023 nakładem Noir sur Blanc ukazały się Zagadki bytu, pięknie wydana antologia Mrożkowskich opowiadań i stosownych rysunków. Z przyjemnością uchyliłbym kaszkietu przed autorem kolekcji (podejrzewam zresztą, że przed autorką), niestety, pod tym względem edycja pozostaje wierna tytułowi: zagadkowa. Na skrzydełku czytamy: „Wybór tekstów Sławomira Mrożka, w którym śmierć (cóż za niepraktyczna forma!), oniryczność i wątki metafizyczne splatają się w jeszcze jeden obraz Mrożkowego absurdu i przenikliwego spojrzenia na ludzką naturę”. Istotny i potrzebny zbiór, można by tylko – książka liczy nieco ponad dwieście stron dużego, przyjemnego druku, do tego sporo ilustracji – dorzucać kolejne teksty.

 

 

W 2014 wydawnictwo Homini ogłosiło Rekolekcje z opowiadaniami Sławomira Mrożka. Przedpola teologii absurdu, autorstwa Bernarda Sawickiego OSB. Wprawdzie w Małym słowniku teologicznym Karla Rahnera i Herberta Vorgrimlera nie ma hasła ABSURD (a powinno być zaraz po pierwszym, czyli po ABSOLUCIE; ach, figle alfabetu), skoro jednak poważni myśliciele rozprawiają o egzystencjalizmie chrześcijańskim, to dlaczego komuś żałować teologii absurdu. Zakonny pisarz nie usiłuje rechrystianizować Mrożka, w ogóle o Bogu w książeczce niewiele. Owszem, wolność, zgodnie z chrześcijańską wykładnią, jest rozumiana antytetycznie: „Trzeba tu zachować dyskrecję i pozostawić każdemu wolność. Jest to w pierwszym rzędzie wolność od świata. W drugim – wolność otwarcia na Absolut”. Ale zaraz w następnym zdaniu robi się zdecydowanie mniej oczywiście: „W tej przestrzeni wolności istnieją dokładnie określone obszary jej aktualizacji: kontestacja, ironia czy bunt”. Opowiadań Mrożka używa o. Bernard trochę w roli exemplów, w celach nie tyle umoralniających, ile refleksyjnych, może z dalszym tłem terapeutycznym. Tak, od czasu do czasu zabrzmi fraza trącąca pedagogiką, ale bo też autor rekolekcji jest zakonnikiem (ja zaś mrożkistą).

Pisze ksiądz Sawicki, iż miał kiedyś bezpośrednią okazję z Mrożkiem. „Powiedziałem mu, że zaintrygowało mnie formalne i stylistyczne pokrewieństwo jego opowiadań z apoftegmatami Ojców Pustyni i wynikające stąd duchowe implikacje, nieco się zadumał i powiedział tylko jedno słowo: «Ciekawe»”. Słowo cokolwiek dwuznaczne, a usłyszane z ust Mrożka już nieledwie aporetyczne, nie będę więc powtarzał tego przymiotnika w odniesieniu do książki, powiem tylko, że jest intrygująca. Po pierwsze zatem, Mrożek jako rekolekcyjne źródło zdecydowanie różni się od mielizn popularnego odbioru jego dzieła i potocznych komentarzy. Po drugie, benedyktyn przywołuje zazwyczaj mało znane teksty pisarza. Radzi czytelnikowi, by miał opowiadania pod ręką, na wszelki jednak wypadek każde z interpretowanych opowiadań jest przyzwoicie streszczone, co, wbrew pozorom, nie jest łatwą sztuką. Po trzecie, proponowane interpretacje są oryginalne i konsekwentne, odwołują się do złożonego rozumienia absurdu. To dobre prawo księdza Sawickiego, aczkolwiek nie sposób uniknąć różnic między podejściem teologa a filologicznym i wynikającej z tego odmiennej hierarchii znaczeń.

 

 

W opowiadaniu Rozwój bohater przygląda się poruszającym się po kuchennej podłodze karakonom. Na mgnienie oka (ludzkiego) robaki układają się w Ostatnią Wieczerzę, za czas niedługi w Śniadanie na trawie, następnie w obrazy impresjonistów, kubistów, surrealistów, Warhola – potem już główna postać nie dostrzega celowych przedstawień i dochodzi do wniosku, że to jej wina: „Oj, ja głupi, jakże coś zobaczyć mogę, kiedym się jeszcze nie rozwinął. One już pewnie w dwudziestym piątym wieku (bo po północy już było a szybko biegały), a ja wciąż pod koniec dwudziestego. Percepcja mi nie nadążyła, ot co”. Owady jako kolektyw i zgodnie z prawami ewolucji widać wyprzedziły jednostkowego bohatera. I właśnie ta teza o postępie, także w sztuce, w wyniku którego Warhol miałby być lepszy od Leonarda, jest obiektem szyderczej acz wymyślnej ironii Mrożka. Kpi on poza tym z postulatów, zgodnie z którymi sztuka i literatura muszą nadążać za życiem – rozwojem – społecznym. Tymczasem autor rekolekcji zaczyna: „Nasza percepcja zewnętrznego świata powinna brać pod uwagę także perspektywę czasową. Jak zauważa narrator, wszystko zmienia się i ewoluuje. To jeszcze bardziej komplikuje sprawę naszego zrozumienia innych światów”. Zgoda, wkrótce ksiądz Sawicki konstatuje, że „nie można jasno nawet ustawić perspektywy analizy”, uwaga ta świadczy o dystansie wobec własnych narzędzi badawczych. Nie zarzucę o. Bernardowi ani interpretacyjnej niekonsekwencji, ani braku poczucia humoru. Obawiam się przecież, iż jego metoda niekiedy luźniej przystaje do Mrożka, skutkiem czego wybitnie istotne jakości jego prozy umykają.

W opowiadaniu Szuler zaś tytułowy cudzoziemiec już na wstępie określa się takim mianem, mimo to bohaterowie, być może racjonalizując własny pociąg do hazardu, decydują się na karty z nim, talia idzie w ruch. Beyer, Nowosądecki i bohater-narrator przegrywają kilkakrotnie. W końcu przybysz wyjaśnia, dlaczego na początku przyznał się do szulerstwa: „Chciałem oczyścić i wypróbować waszą wiarę. Powinniście wierzyć w wygraną wbrew oczywistości, że nie możecie wygrać. Tylko taka wiara jest prawdziwa, a wszelka wiara, która szuka poparcia rozumu, nie jest prawdziwą wiarą”. Gdy Nowosądecki nalega na dalszą grę, cudzoziemiec oświadcza: „Pańska wiara przynosi panu zaszczyt”. Przecież to interteksty Ewangelii! „Czemu zwątpiłeś, małej wiary?” (Mt 14, 31) – pyta tonącego Piotra podający mu rękę Jezus, który stoi na powierzchni jeziora. Tomaszowi z kolei wyrzuca: „Uwierzyłeś, dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). Uzdrowionemu trędowatemu rzecze: „Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Łk 17, 19). Podobne słowa słyszą ślepiec pod Jerychem (Mk 10, 52; Łk 18, 42) czy kobieta cierpiąca na krwotok (Mt 9, 22; wszystkie cytaty według Tysiąclatki). Pierwszy z urywków z Mrożka o. Bernard cytuje, lecz do Biblii nie odsyła. Mało prawdopodobne, żeby nie pamiętał, czyżby, hmm, taktownie przemilczał, skoro o prawdziwej wierze mówi szuler? Niekoniecznie. Da się wprawdzie uznać wypowiedzi oszusta za parodystyczne aluzje do słów Jezusa, jednakże w tradycji chrześcijańskiej pamięta się też sławną parafrazę słów Tertuliana: „Credo, quia absurdum” (nomen omen… ale żeby o tym, przede wszystkim zaś o Ewangelii przypominał wielebnemu ateusz?). No i szuler z opowiadania „odchodził na przełaj przez pole, ale było już za ciemno, żeby stwierdzić, czy zostawiał ślady”. Bohaterowie mieszkają na pustkowiu, narrator zaznacza wcześniej, bez entuzjazmu, że mogą wychodzić na spacer, wyłącznie jednak po to, by po powrocie oglądać przez okno własne ślady na śniegu. A w przypadku szulera chodzi o stwierdzenie, czyli w ogóle o istnienie jego tropów, nie zaś o widzenie ich, uzależnione od światła. Sugeruje tedy narrator, że cudzoziemiec mógł śladów nie zostawiać – jak duch, istota skądinąd, w każdym razie nie jak każdy człowiek.

Dosyć ma dzień swojego utrapienia. Do Mrożka zatem.

ADAM POPRAWA

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek