HOME
Beata Bolesławska-Lewandowska

Zygmunt Gross – kompozytor

O tym, że ojciec Jana Tomasza Grossa był kompozytorem, dowiedziałam się niedawno. Wzbudziło to moje zaciekawienie. Przez lata badań nad muzyką polską ostatniego wieku nigdy nie zetknęłam się z jego twórczością ani nawet jakimkolwiek wspomnieniem o nim – czy to w źródłach i opracowaniach dotyczących życia muzycznego w Polsce, czy w pamięci członków środowiska muzycznego. Próżno szukać noty biograficznej Zygmunta Grossa w Encyklopedii Muzycznej Polskiego Wydawnictwa Muzycznego, nie ma jej też w wirtualnej encyklopedii Polskiego Centrum Informacji Muzycznej, na portalu polmic.pl. A jednak w wykazie członków Związku Kompozytorów Polskich, opublikowanym w jubileuszowej książce przygotowanej na siedemdziesięciolecie stowarzyszenia w 2015 roku, nazwisko Grossa zostało ujęte, z adnotacją, że był członkiem ZKP od 1950 roku [1]. Kim zatem był Zygmunt Gross i dlaczego – skoro należał do Związku Kompozytorów Polskich – zupełnie nie funkcjonuje w pamięci polskiego środowiska muzycznego?

 

Zygmunt Gross, zdjęcie zachowane w Archiwum ZKP.

 

Urodził się w 1903 roku w Wiedniu w rodzinie prawniczej o socjalistycznych przekonaniach. Prawnikami byli jego ojciec, Adolf Gross (1862–1936), całe życie związany z Krakowem, a także stryj Daniel Gross (1866–1942), działający przed wojną w Białej. Najwyraźniej zatem zarówno Zygmunt, jak i jego młodszy brat Feliks (1906–2006) mieli podtrzymać rodzinną tradycję. Obaj ukończyli prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a działalność prawniczą łączyli z zaangażowaniem politycznym jako członkowie PPS. W 1928 roku opublikowali wspólnie książkę zatytułowaną Socjologia partii politycznej, wznowioną w 1946 przez wydawnictwo Czytelnik. Wtedy Feliks Gross był już w Stanach Zjednoczonych (gdzie przedostał się w 1940 roku z Wilna). Pracował później jako profesor socjologii City of New York University, a w l. 1988–99 pełnił funkcję prezesa Polskiego Instytutu Naukowego PIASA. W 1940 roku w Nowym Jorku znalazł się także trzeci z braci, Ludwik Gross (1904–1999), wybitny wirusolog, pracujący przed wojną w paryskim Instytucie Pasteura i warszawskim Instytucie Radowym (dziś jest to Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowy Instytut Badawczy).

Zygmunt Gross jako jedyny z braci spędził okupację w Polsce, początkowo uciekając z Krakowa do Lwowa, gdzie podjął studia w Konserwatorium Muzycznym, wówczas pod władzą ukraińską. Później ukrywał się w Warszawie, poza gettem. Pomagała mu Hanna Szumańska (1919–1973), córka przedwojennego adwokata, Wacława Szumańskiego (1883–1943). Po powstaniu Gross znalazł się na Kielecczyźnie, potem wrócił do Krakowa. Wkrótce jednak poślubił Szumańską i wraz z nią zamieszkał w Warszawie. W 1947 parze urodził się jedyny syn, Jan Tomasz. Hanna Szumańska-Grossowa zajmowała się tłumaczeniem literatury francuskiej. Zygmunt Gross powrócił początkowo do praktyki adwokackiej, był m.in. obrońcą w politycznych procesach Stanisława Mierzwy i Władysława Bartoszewskiego. W późniejszym okresie skupił się na pracy naukowej w Polskiej Akademii Nauk oraz na działalności dydaktycznej – wykładał historię filozofii w katowickiej Wyższej Szkole Pedagogicznej (obecnie Uniwersytet Śląski). Był doktorem prawa, filozofem i socjologiem, erudytą o ogromnej wiedzy. Studenci bardzo go lubili.

Jak zatem mieściła się w tym wszystkim muzyka, a w szczególności kompozycja?

Z materiałów zachowanych w Związku Kompozytorów Polskich wynika, że podanie o przyjęcie do Związku Zygmunt Gross złożył najpierw 14 września 1945 roku a następnie 16 kwietnia 1946, przedkładając komisji kwalifikacyjnej jedenaście preludiów fortepianowych i jedną pieśń do słów Juliana Tuwima. W krótkim życiorysie zapisał: „Na dwa lata przed wojną rozpocząłem studia teoretyczne z zakresu kompozycji, we Lwowie je kontynuowałem, na podstawie konkursu przyjęty na Wydział kompozycji konserwatorium. Byłem uczniem prof. Barbaga, Ludkiewicza, Baewońskiego itd. W powstaniu warszawskim przepadły mi wszystkie prace, również i kompozycje” [2].

Podanie zostało jednak odrzucone. Członkowie komisji w uwagach do decyzji odmownej zanotowali m.in. „rękopis nieczytelny – niepoważna forma ubiegania się o przyjęcie do Zw. Komp. P.” (S. Wiechowicz), „nie nadaje się do przyjęcia na podstawie przedłożonego materiału” (B. Woytowicz), „pobieżne zapoznanie się z treścią muzyczną nie daje korzystnego pojęcia o inwencji p. Z. Grossa. Jestem za odrzuceniem kandydatury (przynajmniej do czasu przedstawienia innych jeszcze utworów)” (K. Wiłkomirski).

 

Stoją od lewej: Zygmunt Gross, Hanna Szumańska Grossowa, Aniela Lutykowa i Jan Tomasz Gross. Zdjęcie zrobione w Zakopanem na początku lat sześćdziesiątych

 

Grossa ta odmowa nie zniechęciła. W lutym 1950 r. wystąpił z kolejnym podaniem i tym razem został przyjęty. Pośród zgłoszonych prac znalazły się aż trzy poematy symfoniczne: Rok 1939, Sokrates tańczący i Miasto, które już niebawem miało przyjąć tytuł Warszawa. W 1951 roku Gross zgłosił natomiast Zarządowi ZKP kolejny utwór w tym gatunku: Troska i pieśń. Jakie były losy tych kompozycji?

W zgłoszeniu Grossa do ZKP pojawia się informacja, że Rok 1939 planowany jest do wykonania w Filharmonii Krakowskiej. W pamięci Jana Tomasza Grossa zachowała się natomiast anegdota opowiadana przez matkę, często żartującą z roztargnienia męża, jakoby do wykonania któregoś z utworów ojca nie doszło, bo kompozytor przyniósł na próbę inną partyturę. Najwyraźniej przyczyny braku wykonania były jednak nie do końca anegdotyczne. Otóż, według przyjętych w tych latach zasad nowe kompozycje prezentowano najpierw na wewnętrznych przesłuchaniach, poddawano je dyskusji i dopiero wtedy decydowano, czy powinny zostać wykonane publicznie. Takim przesłuchaniom poddano dwa poematy Grossa: Rok 1939 – 30 czerwca 1951 w Filharmonii Krakowskiej; oraz Troska i pieśń – 19 kwietnia 1952 w Filharmonii Poznańskiej. W obu przypadkach decyzja w sprawie kwalifikacji do publicznego wykonania była negatywna, poproszono kompozytora o dokonanie poprawek. Gross, po odrzuceniu Roku 1939, pisał do Zygmunta Mycielskiego: „W sumie: jestem z przesłuchania zadowolony wzbogaciło ono mnie, moje doświadczenie, jestem całkowicie zorientowany w brakach i lukach tego właśnie utworu i jest ono dla mnie dużym wskazaniem na przyszłość” (4 VII 1951). Nie wydaje się jednak, by udało mu się te orkiestrowe utwory przerobić. Postanowił raczej skierować swoją twórczość w stronę kompozycji na fortepian.

W Bibliotece Naukowej Związku Kompozytorów Polskich zachowały się nuty Preludiów na fortepian Zygmunta Grossa. Opublikowane w 1967 roku obejmują cykle opusów 15, 16, 17, 18, 19 i 20 – po pięć miniatur w każdym. Do tomu dołączona jest także Sonata. Osobny zachowany zbiór to Preludia op. 23. Te ostatnie Gross musiał ukończyć już w 1968. Pismo do ZKP, w którym prosi o wsparcie finansowe na ich przepisanie, nosi datę 24 czerwca 1968 – już po wydarzeniach marcowych, które miały dramatycznie zmienić życie jego rodziny. 24 marca 1969 roku Zygmunt Gross wraz z żoną i synem wsiadł na Dworcu Gdańskim do pociągu wiozącego ich w stronę emigracji.

Słuchając Preludiów Zygmunta Grossa z op. 15 i op. 20, zachowanych na starych taśmach w zbiorach Związku Kompozytorów Polskich, myślę o tym, jak bardzo zniknął on ze świadomości środowiska muzycznego. A może raczej nigdy w nim szerzej nie zaistniał? We wspomnieniu o ojcu Jan Tomasz Gross pisał jednak: „Chociaż interesowała go bardzo szeroka problematyka – w rozmowach przeplatał współczesną politykę z odniesieniami do Platona czy filozofów Oświecenia, których cenił najbardziej, albo mówił o Rewolucji Francuskiej tak jakby cały czas trwała – to myślę, że muzyka była jego prawdziwym powołaniem”. [podkr. B.B-L.] [3]

 

 

Preludia Zygmunta Grossa powstały przed wyjazdem na emigrację, na którą zresztą nie bardzo chciał się udawać. O ile mi wiadomo, w Stanach Zjednoczonych już nie komponował, choć grał często w domu na fortepianie. W listach do przyjaciela przyznawał: „Znalazłem się w końcowym etapie mojego życia gdzieś na peryferiach, choć żyję niejako w centrum samym cywilizacji i kultury zachodniej, niemniej z uwagi na mą biografię zepchnięty zostałem niejako w zaułek, z którego z trudem się wydobywam” (20 XII 1971). „Po trochu czuję się jak w skorupie ślimaka, zamknięty w swoim dawnym świecie, w którym było mi dobrze i swojsko” (8 I 1974). [4]

Zmarł 11 grudnia 1995 roku w Warszawie, do której wrócił niedługo przed śmiercią. Tutaj też został pochowany. Na jego nagrobku widnieje napis: „Zygmunt Gross – adwokat i kompozytor”.

BEATA BOLESŁAWSKA-LEWANDOWSKA

Tekst oparty na fragmentach referatu wygłoszonego podczas XV Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej z cyklu „Żydzi wschodniej Polski”, seria III¸ „Żydzi Europy Wschodniej: reinterpretacje dziedzictwa”. „Formy pamięci żydowskiego świata w Europie środkowo-wschodniej”, 11-12 maja 2026, Białystok–Tykocin.

 

[1] Siódma dekada. Związek Kompozytorów Polskich 2008–2015. Red. Izabela Zymer, Warszawa, Związek Kompozytorów Polskich – Polskie Centrum Informacji Muzycznej, 2015, s. 67.

[2] Dokument podpisano 16 kwietnia 1946, adres: ul. Jaworzyńska 3 m 30 w Warszawie. Archiwum ZKP, teczka osobowa Zygmunta Grossa.

[3] Jan Tomasz Gross, Wspomnienie o ojcu, w: idem, Hanna Szumańska-Grossowa. Wiersze i inne fragmenty, Kraków – Budapeszt – Syrakuzy, Wydawnictwo Austeria, 2022, s. 127-128.

[4] Z listów do Zygmunta Mycielskiego. Archiwum Zygmunta Mycielskiego, Biblioteka Narodowa w Warszawie.

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek