Dzień rozpoczynałam od podlewania kwiatów. Najpierw pelargonie, w skrzynkach, za oknami. I zioła, w donicach, na dachu, pod oknem. To wtedy zjawiał się kot. Wracał ze swoich nocnych wypraw, do domu, naprzeciwko. Potem były rośliny na podwórku. Plus minus – pięćdziesiąt. W donicach: małe, średnie i wielkie jak drzewa. Te polewałam wężem. Rano i wieczorem. Przez cały lipiec.

„Powrót do domu”, Paryż 2016, z cyklu: „Słownik fotograficzny” © Elżbieta Lempp
28 października 2023
ELŻBIETA LEMPP