HOME
Krzysztof A. Worobiec

Muzeum cz. 11 – Sprzęty z lamusa

Położenie z dala od cywilizacji, a co za tym idzie, ograniczona podaż (ale też ilość gotówki) sprawiały, że dawniej, jeszcze pod koniec XIX i na początku XX wieku, mieszkańcy mazurskich wsi (ale także innych regionów Polski) musieli być samowystarczalni. Dotyczyło to nie tylko produkcji żywności, ale również wyrobu odzieży oraz podstawowego sprzętu i narzędzi. W „ciemnej erze” bez prądu, w gospodarstwach domowych na Mazurach używano wielu „sprzętów AGD” , które z czasem stały się przestarzałe, wyszły z użycia, a obecnie zostały zapomniane, czyli trafiły do lamusa. Niekiedy w przenośni, a w naszym wypadku dosłownie – wiele z nich pokazujemy w muzeum, na strychu chaty warnowskiej i spichlerzyku.

Wśród nich jest centryfuga, wirówka służąca do oddzielania od mleka śmietany, z której później wyrabiano masło w maślnicy. Oba te sprzęty pamiętam z dzieciństwa, ba, nawet ich niekiedy używałem. Dawniej pełnotłuste mleko od krowy odstawiano w chłodne miejsce, czekano, aż śmietana zbierze się na jego powierzchni, i wówczas ją zbierano (tzw. metoda postojowa). Później w tym celu używano naczyń, które miały na dnie zamykany otwór. W 1864 roku Antoni Prandtl, niemiecki konstruktor, wykonał prototyp centryfugi — urządzenia, w którym wykorzystano różnicę w gęstości składników mleka, co znacznie ułatwiło i przyspieszyło ten proces. W 1879 roku podobne, ale doskonalsze urządzenie skonstruował szwedzki inżynier Karol de Laval i nazwał je separatorem.

 

W muzeum mamy różne typy separatorów, wśród nich jest centryfuga MILENA 130 DR Patent firmy Miele (lata 20–30. XX w.). Seria Milena obejmowała kilka modeli z numerami 45, 60, 90 oraz topowym 130. – liczba odnosiła się do wydajności urządzenia, wyrażonej w litrach mleka na godzinę pracy. Obok centryfugi stoi dzieża kadłubowa i klepkowa (o nich dalej) oraz metalowa bańka na mleko podpisana G. Drzewek, Czarnen [obecnie Czarne] oraz Molkerei Arys [Mleczarnia Orzysz].

Oddzieloną od mleka śmietanę ubijano w maślnicy (lub maselnicy, nie mylić z maselniczką) aż do oddzielenia się tłuszczu — masła — od maślanki. Tradycyjne i najbardziej popularne były smukłe, drewniane tłuczkowe maślnice klepkowe, składające się z wysokiej konwi i bijaka (tłuczka) z dziurkowanym krążkiem. Były też wirnikowe maślnice beczkowe (klepkowe) lub w formie skrzyneczki, z wirnikiem obracanym korbką. W naszych zbiorach mamy też maślnicę z korpusem wydrążonym w pniu drzewa i wirnikiem obracanym metalowym mechanizmem firmy Husqvarna – jednej z najstarszych działających do naszych czasów firm na świecie (została założona w 1689 roku, początkowo produkowała broń palną, później sprzęty gospodarstwa domowego: od 1872 roku maszyny do szycia, od 1882 roku maszynki do mielenia mięsa, a potem rowery, motocykle, kosiarki i piły łańcuchowe).

Do przetwórstwa ziaren zbóż i wyrobu mąki lub kaszy służyły żarna lub stępy. W żarnach rotacyjnych dwa kamienne kręgi (jeden nieruchomy – „leżak”, drugi obracany wokół osi – „biegun”) były osadzone w drewnianej obudowie wydłubanej z fragmentu pnia (żarna kłodowe lub kadłubowe) lub w skrzynce na czterech niewysokich nóżkach (żarna skrzynkowe). W zależności od ustawienia prześwitu pomiędzy kamieniami uzyskiwano mąkę (gdy kamienie przylegały do siebie) albo śrutę lub kaszę (gdy prześwit między kamieniami był większy). W muzeum mamy żarna kłodowe i skrzynkowe, a nawet fragment prymitywnego żarna nieckowatego (takie narzędzia stosowano już w neolicie), w którym ziarno rozcierano płaskim kamieniem („rozcieraczem”) w nieckowatym zagłębieniu wyrytym w płaskim kamieniu.

Kasza z żaren była w zasadzie rodzajem grubo roztartej śruty, a do wytwarzania drobniejszej kaszy służyły drewniane stępy, przypominające kształtem wysoki moździerz. Podobnie jak moździerz składały się z dwóch części: dolna, wydrążona w kawałku pnia, była pojemnikiem na ziarno, które było rozkruszane drewnianym „tłuczkiem” – stęporem, ciężkim i długim, dlatego zwykle trzymanym w obu rękach. W zależności od kształtu stępy dzielono na kielichowate – bo przypominały wielki drewniany kielich, kłodowe – były wydłubane w jednym klocu drewna, przysiadkowe – połączone z ławeczką, na której podczas pracy można było siedzieć, a także nożne – te były największe, a duży stępor był poruszany nogami. Na Mazurach, w okolicy Ukty, w wioskach założonych przez starowierców, można było zboczyć też stępy kielichowate z płytkim zagłębieniem i krótkim, jednoręcznym stęporem. Służyły one do przygotowywania „stulczyków” („stulcy”), jednego z ulubionych dań starowierskich, z gotowanych w łupinach ziemniaków, które po obraniu tłuczono na miazgę w stępie. Z powstałej masy formowano kluski, które jedzono na zimno, polane gorącym olejem z przesmażoną cebulą.

 

„AGD” sprzed lat, które wyszło z użycia: na pierwszym planie cztery stępy ze stęporami: trzy kielichowate i jedna kłodowa. Dwie z nich pochodzą z chałup starowierskich, ta z krótkim, jednoręcznym stęporem była używana do tłuczenia ziemniaków. Za nimi stoi pięć różnych maślnic do wyrobu masła, po lewej stronie zdjęcia widoczna jest okrągła, wyprodukowana przez firmę Husqvarna. Na skrzyni (na zdjęciu po prawej stronie) leżą gofrownice.

 

Do przygotowania ciasta, na przykład na chleb, służyły niecki („kopańki”, „kopanki”) lub dzieże. Dzieża to beczkowate, zwężające się ku górze naczynie klepkowe, najczęściej dębowe lub sosnowe, niekiedy z uchwytem i wiekiem. Tradycyjnie dzieże były używane do wyrabiania i fermentacji ciasta chlebowego. Niecka, jak sama nazwa wskazuje, była podłużnym, niezbyt głębokim naczyniem, półkolisto wydrążonym w kawałku drewna liściastego (lipy lub osiki). Były rozmaitej wielkości (niekiedy bardzo duże) i miały różne zastosowania: najmniejsze służyły jako miski do jedzenia (drewnianymi łyżkami), średnie do wyrabiania ciasta czy zbierania mąki podczas mielenia w żarnach, duże do sprawiania zaszlachtowanej świni i zasalania mięsa, ale także do prania, a nawet do… kąpania dzieci. Dawniej sprzęty domowe miały bowiem rozmaite zastosowanie, w zależności od bieżących potrzeb.

Do przechowywania wyprodukowanych produktów spożywczych – mąki, kaszy etc., ale także produktów płynnych i wyrobów z mleka lub do wyrobu ciasta – używane były większe lub mniejsze drewniane naczynia kadłubowe – wydrążone w jednym kawałku drewna – oraz klepkowe wyroby bednarskie. Te drugie dzieliły się na cebrzyki i szafliki (wykonane z klepek prostych i rozszerzających się ku górze), dzieże (z klepek zwężających się ku górze) oraz beczki (z klepek giętych, te używano do produktów płynnych, kiszenia kapusty czy ogórków). W muzeum eksponujemy wszystkie rodzaje takich naczyń, a także specjalistyczne narzędzia bednarskie służące do ich wyrobu – strugi, ośniki, ciosła, specjalne dłuta, etc.

 

Drewniane naczynia i pojemniki dłubane lub klepkowe, dawniej używane powszechnie w wiejskich domostwach: niecki, dzieże, cebrzyki, beczki, etc., zostały z czasem wyparte przez naczynia blaszane, a obecnie plastikowe.

 

W dawnych czasach powszechna była uprawa lnu: krótkowłóknistego o kwiatach niebieskich lub o kwiatach białych – z długimi, cienkimi włóknami. Po żniwach, jesienią i zimą, wszyscy mieszkańcy zajmowali się obróbką lnu, a kołowrotki i krosna stały w każdym domu (w dużych gospodarstwach nawet po kilka sztuk).

„Jeszcze podczas I wojny światowej niebiesko kwitnące pola lnu wokół wsi były typowym widokiem. Obróbka lnu, od siewu do tkania, wymagała dużo czasu, przygotowań i nakładu pracy. Przy tkaniu obowiązki miały także dzieci. Musiały pilnować, żeby pełne szpulki zawsze leżały w pobliżu krosna. Już od dziecka uczyliśmy się też obsługiwać kołowrotek. Podczas I wojny światowej, a także później, oprócz płótna lnianego, tkano również wełnę na ubrania. Wszyscy mężczyźni w naszym gospodarstwie, oprócz stałego wynagrodzenia, otrzymywali bowiem deputat ubraniowy: dwa farbowane na szaro kombinezony robocze z lnu lub półpłótna oraz wyjściowe, niedzielne ubranie z ciemnoniebieskiej wełny”  wspominała Käthe Sodeikat z nieistniejącej już „zagubionej wsi” Szast w Puszczy Piskiej [1].

Według oficjalnych danych z 1838 roku na Mazurach było 246 294 krosien (!), a prawie sto lat później, bo w 1934 roku, było jeszcze 234 410 (wg Polskie stroje ludowe E. Pisorz-Branekova). Ich konstrukcja pozwalała na łatwy montaż lub demontaż, więc na czas wiosenno-letni były rozbierane i składowane na poddaszach lub w lamusach. W muzeum, w jednej części strychu, zgromadziliśmy eksponaty pozwalające opowiedzieć o procesie obróbki lnu i konopi. Są więc sierpy, kosy oraz międlice i cierlice służące do łamania zdrewniałych części wysuszonych wcześniej łodyg i oddzielenia włókien od paździerzy (międlica posiadała jedną szczelinę, cierlica – dwie). Ta czynność tradycyjnie odbywała się w październiku, stąd nazwa tego miesiąca: „Październik, bo paździerze baba z lnu cierlicą bierze”. Są też klepadła (klepacze, mieczyki), służące do ubijania w celu usunięcia z włókien resztek paździerzy, oraz zgrzebła (szczotki) do wyczesania i zmiękczania już wyklepanych włókien. Włókna krótkie, czyli pakuły, które pozostawały na zgrzebłach, używano do wyrobu powrozów, grubych płacht lub zatykania szczelin i wypełniania dziur, natomiast z włókien długich i miękkich, późną jesienią i zimą, kobiety przędły na kołowrotkach przędzę, którą nawijano na niewielkie drewniane szpule. Kolejnym etapem było przewijanie przędzy na tzw. szpulowakach, odmianie kołowrotków służących do nawijania na większe, szersze drewniane szpule oraz motowidłach – służących do odmierzania i zwijania nici lub przędzy w motki. Ostatnim etapem było tkanie płótna na krosnach, czyli warsztatach tkackich.

 

W pomieszczeniu na strychu zgromadziliśmy sprzęty i narzędzia związane z obróbką lnu i tkactwem. W tej części eksponujemy również malowane skrzynie i kufry.

 

Na strychu oprócz tkalni „urządziliśmy” również prymitywny wiejski warsztat szewski (prawie wszystkie sprzęty i narzędzia pochodzą z jednego warsztatu!), w którym robiono buty z drewnianymi podeszwami i cholewkami ze skóry. Podeszwy były wycinane z drewna na tzw. koziołkach (kobyłkach) – rodzaju ławeczki z imadłem nożnym, w którym mocowano obrabiany klocek drewna. Na koziołkach z uchwytem zaciskowym była wykrawana skóra na cholewki (wierzch), robiono w niej dziurki, etc., zszywano, a na koniec wszystkie części łączono razem. Obok trzech rodzajów koziołków (do strugania podeszw, szycia skóry i ich łączenia), są rozmaite narzędzia szewskie, metalowe kopyta zwane czasem dreifus (trójnóg), komplet szydeł, nożyc, młotki, dratwa oraz dziegieć (smoła) i wosk do ich smarowania, drewniane kołeczki i gwoździe szewskie, „blaszki” do wzmacniania obcasów, drewniane kopyta, kawałki skóry i podeszw, etc. Oczywiście są wyroby końcowe, czyli buty z drewnianymi spodami i skórzanymi cholewkami, w tym chodaki zakonnicy z klasztoru starowierskiego w Wojnowie.

 

Jak na obrazie Tadeusza Makowskiego na ścianie naszego warsztatu wiejskiego szewca wiszą drewniane kopyta — zwane również prawidłami, na które była naciągana i kształtowana cholewka, by nadać obuwiu ostateczny kształt i profil.

 

Unikatowym zbiorem – zdaniem odwiedzającego nasze muzeum prof. Mariana Pokropka, wybitnego polskiego etnografa i niekwestionowanego autorytetu w tej dziedzinie – jest kolekcją szablonów malarskich do wykonywania wzorów i tzw. szlaczków na ścianach – takich malowanych tapet.

W środkowej części strychu, w której centralną część zajmuje wielki, piramidalny komin „opowiadamy” historię chałupy: „mówimy” o naszych zmaganiach o jej uratowanie, o procesie translokacji etc., ale też o dawnych, tradycyjnych technikach budowy z drewna. Jest więc bogata kolekcja narzędzi ciesielskich i stolarskich. Jest też ekspozycja poświęcona pszczelarstwu, z ulami słomianymi i skrzynkowymi oraz podstawowymi sprzętami używanymi przez pszczelarzy – jak miodarki, czyli wirówki do miodu. Są sprzęty służące do łowiectwa i kłusownictwa, w tym rohatyna i „żelaza” czyli wnyki na „grubego zwierza”, a od niedawna niewielka ekspozycja dotycząca istniejącej w XIX wieku w Puszczy Piskiej huty żelaza w Wądołku, wówczas największej w Prusach Wschodnich [2].

 

W spichlerzyku zgromadziliśmy pojemniki do magazynowania zboża i innych sypkich płodów rolnych wydłubane z pni drzew (głównie liściastych) lub plecione ze słomy; po prawej stoi żarno kłodowe.

 

W niewielkim spichlerzyku sąsiadującym z chałupą zgromadziliśmy głównie przedmioty związane z przechowywaniem zboża i płodów rolnych. Zboże lub mąkę przechowywano dawniej na strychach i w spichlerzach, w wielkich skrzyniach lub w wyplatanych ze słomy dużych koszach albo drewnianych kadłubach (tokach). Stojące lub leżące kadłuby, z dnem lub bez dna, niekiedy z klapą, były drążone z kłód drzew liściastych (lip, topoli), rzadziej sosny. Niekiedy miały duże rozmiary, nawet do 4 metrów długości i 2 metrów średnicy. W naszych zbiorach nie mamy tak dużych egzemplarzy, ale jest leżący kadłub o długości 2,3 m, a ze stojących najgrubszy ma 1,1 m wysokości i średnicę 0,7 m. Ziarno z kadłubów wyjmowano łopatami struganymi z drewna, z drewna były też inne sprzęty: widły do gnoju, brony lub sochy, w których tylko części najbardziej narażone na zniszczenie miały metalowe okucia.

 

Wszystkie eksponaty należy od czasu do czasu przejrzeć, odkurzyć, umyć, a niekiedy naprawić i zakonserwować – na zdjęciu część sprzętów ze spichlerzyka wystawionych do przeglądu (w tle Oberża i „galeria”).

 

KRZYSZTOF A. WOROBIEC

[1] K. Sodeikat, Meine Erinnerungen an Schiast, „Johannisburgrer Heimatbrief” 1988, tłum. K. A. Worobiec.

[2] Poświęciłem jej najdłuższy rozdział (100 str.) w książce: K. A. Worobiec, Zagubione wioski Puszczy Piskiej, Kraków–Budapeszt–Syrakuzy 2021, t. 2.

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek