HOME
Agnieszka Papieska

Czy John Donne spotkał Daniela Naborowskiego?

Książka o jednym wierszu? O utworze rzuconym na papier od niechcenia, dla popisu? Czemu nie? Krzysztof Mrowcewicz, znawca barokowej poezji, z dwudziestu czterech wersów Na oczy królewny angielskiej Daniela Naborowskiego odczytuje fascynujące zdarzenia z historii Europy przełomu XVI i XVII wieku. Tym samym pokazuje, że – wbrew opinii wielu badaczy – mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko manierystyczną błahostką.

Pisarstwo Mrowcewicza jest pełne życia. Dzieje się tak bo, autor, biorąc za punkt wyjścia tekst, traktuje go nie jako przekaźnik abstrakcyjnych idei, lecz jako ślad fizycznej obecności poety. Dlatego szuka odpowiedzi na konkretne pytania: kiedy i dla kogo poeta napisał wiersz? Które z ważnych postaci jego czasów można dojrzeć w kontekstach utworu? Jakie za wersami kryją się wydarzenia z jego ruchliwej i nieco tajemniczej egzystencji? „Historia lubi ujawniać sekretne, niespodziewane związki i zaskakujące koincydencje – powiada Mrowcewicz w rozdziale otwierającym Małe folio (Warszawa 2011) – Jej świadectwa, choć tylko szczątkowe, nie istnieją nigdy w próżni, lecz odsyłają wciąż do innych. Niektóre spośród nich udaje się odnaleźć, istnienie wielu możemy tylko przeczuwać”. Do tych przeczuwanych zaliczyć wypada spotkanie Daniela Naborowskiego z Szekspirem. Poeta dworu Radziwiłłów, znakomicie wykształcony (studiował medycynę w Bazylei, prawo w Orleanie, a mechaniki uczył się u Galileusza), należał do elity swoich czasów. Podróżując po Europie z misjami dyplomatycznymi, miał okazję poznać ducha epoki, ujawniającego się zarówno w alchemicznych pracowniach, jak i gabinetach polityków; w działaniach różokrzyżowców i w losach szalonych władców. W roku 1611 – przypuszcza Mrowcewicz – poseł z Polski mógł znaleźć się na dworze Jakuba I w Whitehall Palace, gdzie wystawiono po raz pierwszy Burzę Szekspira. Być może echem tamtego wieczoru jest dwuwiersz: „Świat – morze, człowiek – okręt od burzy niesiony, / Przygody – skryte skały, szczęście – wiatr szalony” z wiersza Impreza: calando poggiando… Nie jest też wykluczone, że na tej samej sali, w tym samym czasie, siedział John Donne, autor – znowu paralela – słów: „…a man at first in forests stray’d, / Or shipwrack’d in the sea…”.

 

 

Nie powinien czytelnika niepokoić tryb przypuszczający. Wystarczy zejść z udeptanych ścieżek myślenia, by nie odrzucić a priori koncepcji przywołanego na stronicach Małego folio Roberta Musila, który w Człowieku bez właściwości głosił, iż „rzecz rzeczywista nie oznacza więcej niż pomyślana”, a zdarzenia możliwe mają w sobie boski pierwiastek. Wyciągając wnioski z Musilowskiego poglądu, Mrowcewicz pisze: „Czy najpierw było życie, czy literatura? Czy to ja wymyślam historię, czy też opowiadając, mimowolnie odtwarzam rysunek czyjegoś losu? […] A może w nieskończonej bibliotece świata zawsze jest – przynajmniej potencjalnie – wszystko i gdy wydaje nam się, że coś wymyślamy, to w gruncie rzeczy powtarzamy tylko to, co już od zawsze jest? Czy pisząc o jednym wierszu, odtwarzam skrupulatnie duchowe (ale i fizyczne – w czasie i przestrzeni) itinerarium barokowego poety, czy też bawię się po prostu w grę skojarzeń i możliwości? […] Jedno jest pewne: moja opowieść jest równie realna jak pamiętniki Jana Chryzostoma, Samuela Pepysa czy Bogusława Radziwiłła: wychodzi od słów i istnieje przez słowa w dwudziestu czterech hieroglifach świata”.

 

 

Książka Mrowcewicza, odznaczając się naukową skrupulatnością, jest zarazem esejem – wciągającą grą szklanych paciorków, w której największą przyjemnością jest odnajdywanie ukrytych powiązań – choćby takich, jak to między Szekspirem a Christopherem Marlowe’em (autor Kupca weneckiego ponoć czytał z upodobaniem Tragiczne dzieje doktora Faustusa), czy też między dziełem Chymische Hochzeit Christiani Rosencreutz z 1616 roku, będącym opowieścią o alchemicznym wtajemniczeniu, a Faustem Goethego (radcę z Weimaru zainspirował w tej księdze epizod zaślubin dwojga homunkulusów). Historia w ujęciu Mrowcewicza jawi się jako tekst, na który składają się nie tylko litery. Dzięki wiedzy i swobodnej myśli wiele można wyczytać w… architekturze ogrodu. Jednym z najciekawszych fragmentów książki, w którym splata się kilka istotnych dla kształtu epoki wątków, jest opis i interpretacja (bo tak trzeba powiedzieć) pewnego niezwykłego ogrodu, który nieomal na oczach Naborowskiego, przebywającego wówczas na dworze w Heidelbergu, wyłonił się na zamkowym wzgórzu. Mowa o ogrodzie Salomona de Causa – oddziałującym na wszystkie zmysły wielkim gabinecie osobliwości, który przeszedł do historii pod nazwą Hortus Palatinus, a do legendy – jako magiczny ogród różokrzyżowców. Ogród, niedokończony przez architekta, odtworzyli i opisali historycy sztuki. Mrowcewicz na dzieło de Causa spogląda inaczej – czyta je jak tajemną księgę, a jest to lektura brawurowa. Szczegółów nie zdradzę (ani tego, jakie odkrycia przyniesie ostatni rozdział), tym bardziej że Małe folio, świadcząc o tym, jak bliski jest autorowi wiersz Williama Blake’a o widzeniu świata w jednym ziarnku piasku, z trudem poddaje się streszczeniu.

Książka Krzysztofa Mrowcewicza, starannie wydana, z ilustracjami, przypisami i indeksem, stanowi także swoiste zadośćuczynienie za dawne winy autora, który na początku swojej opowieści o wierszu Naborowskiego przyznaje się do popełnionego wiele lat temu „grzechu pochopnej interpretacji”. Tym razem o pochopności nie ma mowy. Daleka od schematyzmu książka jest czymś więcej niż interpretacją – jest podróżą w czasie.

AGNIESZKA PAPIESKA

Aby zamówić książkę Krzysztofa Mrowcewicza – proszę kliknąć tutaj

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek