HOME
Joanna Ugniewska

Albert Camus we Włoszech

Notatniki wypełniają w znacznej mierze literackie projekty, lecz również podróże – szczególnie do Grecji i Włoch – mają w nich swój niebagatelny udział, stanowią niezmiennie doświadczenie wykraczające poza estetyczne doznania. Wydaje mi się, chociaż to całkiem subiektywna hipoteza, że doświadczenie Włoch usytuować można by pomiędzy dwoma zdaniami: pierwsze, zapisane jeszcze w Algierii, oddaje postawę Camusa wobec życia, która miała znaleźć we Włoszech swoje idealne ucieleśnienie: „Trzymam się świata każdym gestem, ludzi – całą wdzięcznością”; drugie, przeciwstawia milcząco Paryż temu, co oznaczało dla Camusa Południe, w geograficznym i kulturowym sensie: „Paryż, miasto, w którym słońce to luksus i trzeba mieć forsy jak lodu, by tu umrzeć; miasto, w którym nie uświadczysz drzewa bez konta w banku. Paryż, który chce dawać lekcje światu”. Zupełnie jakbyśmy czytali Stendhala, dla którego również Francja była sferą sztuczności, konwenansu, społecznego statusu.

 

 

Notatek, rozproszonych w całym tomie, nie dałoby się ułożyć w żadną tradycyjną podróż do Włoch, ich fragmentaryczność, nakładanie się na siebie w czasie, powtarzalność, tym lepiej oddają istotę tych pobytów, niemających na celu poznania kraju, jego historii i sztuki, które tak interesują zawsze podróżnych spieszących się, by przekuć je w mniej lub bardziej uczoną książkę.

Pierwsza podróż, w 1936 roku, to jednak tradycyjnie wyprawa do serca Włoch, do Toskanii: Piza, Florencja, freski Giotta, Gozzolego, nie wymagają studiowania ani wiedzy z dziedziny historii sztuki, równie ważne są „łagodne, subtelne światło nad Florencją”, cyprysy na Campo Santo w Pizie, zapach wawrzynu w Fiesole. To właśnie w Fiesole następuje prawdziwe objawienie własnej dalszej drogi, świadomość „życia o twarzy z łez i słońca, życia w soli i nagrzanym kamieniu”, sprowadzonego do samej istoty, obranej z wszelkich intelektualnych naleciałości. Fiesole zatem jako epifania: „Aż któregoś dnia ziemia uśmiecha się swoim pierwotnym, naiwnym uśmiechem. Ma się wtedy poczucie, jakby ktoś jednym ruchem wymazał życie i toczące się w nas boje. Miliony par oczu oglądały ten pejzaż, a dla mnie jest on niczym pierwszy uśmiech świata”.

Powrót do powojennych Włoch następuje w 1954 roku. Pierwsza notatka: „Od kilku dni radość, radość na myśl, że wracam do Włoch” powtarza niemal słynny okrzyk Stendhala: „Więc ujrzę piękne Włochy!”. Oczekiwanie, nadzieja, są takie same jak wszystkich sławnych podróżnych na „nowe siły i utracone światło”. Tym razem droga wiedzie od Turynu, Genui i Mediolanu do Neapolu i okolic, a więc obejmuje niemal cały obszar klasycznych „podróży” mających kształt odwróconego trójkąta, z szeroką podstawą na północy i czubkiem właśnie w Neapolu. Centralne miejsce zajmuje Rzym, którego „fontanny, ogrody i kopuły nosimy na sercu dziwnie szczęśliwi”. Piękno barokowych placów sprawia, że Camus zaczyna żałować „głupich i ponurych lat spędzonych w Paryżu”, a znalezienie się w Paestum stanowi kolejną po Fiesole epifanię: „Kiedy stajemy przy świątyni Posejdona, gawrony, szykujące się do snu, wzlatują znienacka w niebo […], przysiadają na chwilę w jej czterech narożnikach, jakby chciały uczcić tę cudowną chwilę, gdy naszym oczom ukazuje się istota wykuta z kamienia, ale żywa i niezapomniana. Wieczór, czarny lot gawronów, od czasu do czasu śpiew ptaków, przestrzeń między morzem a wzgórzami; chłoniemy każdym zmysłem te prawdziwe, precyzyjne cuda, a ja, zmęczony i podekscytowany, czuję, że jestem bliski płaczu. A potem niekończący się zachwyt, który każe milczeć”.

 

 

I jeszcze powrót w 1955, miasteczko San Leo, gdzie Włochy po raz kolejny udzielają lekcji życia, zredukowanego do minimum: „Ukochane Włochy, w których mógłbym w pełni ozdrowieć. W drodze powrotnej stary zapach zakurzonych ścieżek. Emilia Romania i białe woły o długich rogach ciągną skrzypiące wozy. Zapach siana i słońca”. Wszystkie elementy tego opisu składają się na pewien konstrukt, Włochy jako Arkadia poza czasem, obraz odporny na wszelkie zmiany zachodzące w tym kraju, przeciwwaga nowoczesnej Europy. Powojenne biedne Włochy ze zdjęć Capy, neorealistycznych filmów, neapolitańskich notatek Máraiego i z tylu innych świadectw trwale zapisały się w europejskiej wyobraźni jako utracona alternatywa, która trwa uparcie, ponieważ ma w sobie terapeutyczną moc.

Na koniec, najpiękniejszy chyba fragment, w którym uroda miejsca i charakter ludzi tworzą jedyną w swoim rodzaju całość: „Chciałbym, żeby na starość dane mi było wrócić na tę drogę do Sieny, jedną, jedyną na świecie, i umrzeć tam w rowie, otoczony jedynie życzliwością nieznanych mi, ukochanych Włochów”. Życzenie Camusa, tak jak większość naszych życzeń, nie miało się spełnić, „droga do Sieny” trafiła do tytułu książki Marka Zagańczyka, a hojne, szczodre Włochy, o których pisał Paweł Muratow, wciąż obdarzają swoim pięknem kolejnych przybyszów. W ubiegłym roku było ich wprawdzie 33 miliony, więc owo wyjątkowe doświadczenie zwane podróżą do Włoch musiało raczej stracić nieco ze swego uroku.

 JOANNA UGNIEWSKA

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek