Nagle z sali koncertowej przenosimy się w zupełnie inne miejsce, widzimy jakieś obrazy albo krajobrazy, zamykamy oczy, jesteśmy jakby nieobecni. Nie ma orkiestry, nie ma solisty, nie ma chóru jest… jakaś inna przestrzeń. Trochę mi to przypomina czytanie wiersza; chcemy poznać, zrozumieć jego treść (czy wiersze mają treść?) przesłanie, wyczuć oddech, poddać się rytmowi i nagle trafiamy na zderzenie dwóch słów, które sprawia, że doznajemy wzruszenia, musimy się zatrzymać, wsłuchać, wstrzymując oddech… I to właśnie jest magia. [...] Takie magiczne momenty zdarzyły się również podczas ostatniego Konkursu Chopinowskiego za sprawą Williama Yanga. Artysta przedstawił nieczęsto grywane podczas konkursu "Nokturny" z opusu 32. Zaprosił słuchaczy do swojego intymnego, pięknego świata operując światłem i cieniem, grając z cudownym rozkołysaniem - tempo rubato. Zwłaszcza "Nokturn" As-dur (napisany w rytmie ukrytego walca) zabrzmiał tak, że wyobraziłam sobie scenę z filmu "Wojna i pokój, w której Natasza tańczy z Księciem…
Od wielu miesięcy radiowa Dwójka emituje audycje poświęcone historii Konkursów Chopinowskich [...]. Prowadzący audycje nadali nawet wspólne określenie dla gry gigantów pierwszej połowy XX wieku, tworząc dla nich specjalny kącik „kosmitów”. Co odróżnia „kosmitów” od innych? Moim zdaniem jest to bardzo szczególne poczucie czasu, niezwykła dbałość o brzmienie fortepianu, słyszenie tego co jest między zapisanymi nutami. Jednym słowem – „magia”. Tamci pianiści niczego nie robią, oni po prostu słyszą. Słuchają i słyszą inaczej i posiadają tak wspaniałe umiejętności pianistyczne, że potrafią to przekazać. [...] Na jakiego Chopina czekam w roku 2025? Otóż czekam na Chopina „kosmitów”, z ich giętką frazą, ze śpiewnym tonem, Chopina świetlistego, roztańczonego, czekam na „żal”, który ma w sobie cień rozpaczy, na szlachetną melancholię, na magię.
Zaczęłyśmy od "Vier ernste Gesänge" Brahmsa - pieśni skomponowanych do tekstów biblijnych. Jadwiga jako osoba bardzo wierząca ze szczególnym skupieniem podchodziła do tych słów. W jej interpretacji również "Hymny" Kasprowicza z muzyką Karola Szymanowskiego nabierały zupełnie innego znaczenia. Były żarliwą modlitwą… Były przejmujące… [...] Jadwiga wybierała repertuar poważny, czasem mówiła: „Śmierć - specjalność zakładu…”. Poważne też były jej role operowe. Niestety nigdy nie miałam okazji oglądać Jadwigi Rappé na scenie. Jedynie na jednym recitalu wykonałyśmy arie Händela i Saint-Saënsa - jakże pięknie, szeroką falą w arii Dalili płynął jej głos pełen ciepła i ekspresji.
Do późnej nocy dzwoniłam do znajomych, pisałam smsy, pisałam posty, nie chciałam być z ta wiadomością sama. Chciałam, żeby ten cały chór osób, które Pana kochały śpiewał "Requiem". Pan tak wspaniale dyrygował tym Mozarta i tym wielkim jak opera, moim ulubionym "Requiem" Verdiego. Parę dni temu w radiowej Dwójce jedną z arii tego dzieła zupełnie wstrząsająco śpiewała wspaniała Christa Ludwig, tak żegnano tę śpiewaczkę, która odeszła na początku tygodnia.Poczułam lęk. "Requiem" Verdiego w moim życiu zawsze było zapowiedzią wielkiego smutku. I to właśnie on - dojmujący smutek pozostaje po Pana odejściu. Nikt Pana nie zastąpi...
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.