plaża elafonisi jest za górami
autobus z chanii wspina się wąską drogą
należy do górskiej fauny
przywykły do niego nawet kozice
które spoglądają pobłażliwie
na nieporadne i hałaśliwe zwierzę
wydmy rozległe porosłe jałowcem
i morza pod dostatkiem
na horyzoncie góry tak pustynne
że tylko bóg wie po co je stworzył
ładnie tu jest
przyjemnie wylegiwać się w cieniu jałowca
gdyby sąd ostateczny
miał się rzeczywiście wydarzyć
trudno o lepszą scenerię
tymczasem plażowicze zażywają kąpieli
łagodnie grzeje wrześniowe słońce
które nie zamierza zgasnąć przedwcześnie
barmanka o urodzie marii magdaleny
uśmiecha się i podaje zimne piwo
eucharisto odpowiadają obdarowani
co oznacza dziękuję
gwar ludnej plaży
zagłusza głos trąby archanielskiej
w tej sytuacji sesja sądu
znowu ulegnie odroczeniu

ANDRZEJ STANISŁAW KOWALCZYK