Dzięki standby tickets, z Florydy via Boston, po pięciu godzinach lotu, dolecieliśmy do Utah. 28 sierpnia (zapis w notesiku): „Skywest – mały kameralny samolocik (~20 osób) lądowaliśmy w Cedar City – lotnisko jak mały przystanek autobusowy na prowincji”. Nasz punkt wyjściowy do Bryce Canyon National Park i Zion National Park. „Zatrzymaliśmy się w visitors center. Początkowo nieufny potem wylewny starszy pan dał nam kilka tips: – Strawberry Point, – nocleg w Bryce Canyon (w National Forest namiot można rozbić na dziko, w National Park tylko na campground)”. Po trzech dniach, z Salt Lake City, via Atlanta, GA, polecieliśmy do Newark, kilka km od NY. Do Franka i Cecilii. Nie mam żadnych notatek, ale, z daty 3 września i wpisu „lot do San Francisco”, wnioskuję, że przyjaciółka sióstr Albrechta z czasów wymian szkolnych, Eileen, mieszkająca w San Francisco, dopiero z początkiem września miała być w domu. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że, będąc w Utah – sąsiadce Kalifornii, przelecieliśmy całe Stany, na wschodnie wybrzeże, do Newark, by – po trzech dniach – wrócić na zachodnie?! Sprawdziliśmy w Slavic Dep. Ale to nie był jeszcze czas na portret Czesława Miłosza. Poetę udało mi się spotkać trzy lata później, w Chapel Hill. Przez pół roku, jako visiting profesor, miał wykłady na naszym, byłym już, UNC. I potem jeszcze w Krakowie.

„Campus”, Berkeley 1989, z cyklu: „Słownik fotograficzny” © Elżbieta Lempp
2 luty 2026
ELŻBIETA LEMPP