HOME
Teresa Tomsia

Krocząc w cieniu rzeczy – portrety Czapskiego

 

W połowie lat osiemdziesiątych XX w. młody malarz z Poznania, Janusz Marciniak, dzisiaj profesor Uniwersytetu Artystycznego, wysłał list do paryskiej „Kultury” poruszony książką Czapskiego „Patrząc: (Znak 1983). Nie miał nadziei na odpowiedź, a jednak Czapski się odezwał i tak nawiązała się pięcioletnia korespondencja, przyjaźń i rozmowa o sensie pracy, odzyskiwaniu sił twórczych i życiowych. Czapski roztoczył nad Marciniakiem iście ojcowską opiekę, a jednocześnie traktował go jak ważnego rozmówcę o sztuce. W styczniu 1988 roku napisał: „Co do mnie: rozmalowałem się na nowo i mam dwa płótna, które budzą we mnie nadzieję, że może jeszcze będę malował”.

Ta mała biała książka, Józef Czapski, „Listy o malarstwie” (UAP 2019), niczym podręczny notatnik, zachęca, by co jakiś czas do niej zaglądać i podziwiać nieustające zmaganie się z przemijaniem; jest szczególnym rodzajem autoportretu. Gdy ostatnio, za sprawą opowieści Wojciecha Karpińskiego, wróciłam do Czapskiego, powstał wiersz, do którego wprowadzeniem okazała się myśl malarza skierowana niegdyś do Janusza Marciniaka, wypisana z tamtych listów (J. Czapski, Maisons-Laffitte, 2 V 1987): „Pamiętaj, że wrócenie do wizji pierwotnej nigdy nie nasyci ostatecznie malarza. Ta wizja pierwotna jest łaską. […] Nigdy nie dorównamy wizji, która przychodzi do nas. Musimy przyjąć naszą wobec niej nędzę”.

 

 

 

W szacunku dla cudzego słowa, w pochyleniu nad cytatem

innego spojrzenia, w pokorze wobec wizji zbiorowej wystawy

obrazów z całego życia, jakich nie udało się ocalić z wojennej

pożogi – otulony wspomnieniami jak pledem, opierając się

plecami o ścianę pracowni w Maisons-Laffitte pod półką

z książkami, gromadził w sobie i ochraniał doświadczenia.

Wiele przepadło, jednak sens szukania prawdy widzenia nigdy

go nie opuścił. Studiując kolory i konstrukcję postaci, krocząc

w cieniu rzeczy, spisywał uwagi, szkicował, przymierzał do oka,

oglądał świat z Goyą, Pankiewiczem, Dürerem, de Staëlem

i Bonnardem – badał sekrety intensywnego patrzenia

dokonującego się w ruchu, w przemianie, w przestrzeni,

w przenikaniu się cząsteczek światła i powietrza.

 

Płótna układał na trawie w ogrodzie, by także jasność dnia

działała w odbiorze barw, krążył wśród nich, historię łączył z kreacją,

ważna była każda chwila i nowy kadr. Fragmenty twarzy pasażerów

w tramwaju postrzegał jako zagadkę bytu i ćwiczenie portretów,

aby powstał całościowy widok rzeczywistości – z otwarciem

ku górze na żółte niebo z szarymi chmurami.

 

Gdy wyruszał z grubą teczką notatek przez Pont Neuf

i szedł wolno we mgle, podążały za nim Cienie –

Matisse i inni – których nigdy nie opuścił.

 

TERESA TOMSIA

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek