Przekład Odysei oddaję w Państwa ręce z nadzieją, że będzie dla Was dobrym sposobem na obcowanie z jedną z najważniejszych i najstarszych pozycji literatury europejskiej – zarówno dla tych, którzy będą ją czytali po raz pierwszy, jak i dla tych, którzy znają już inne jej przekłady, a może również oryginał.
Odyseja oprócz tego, że już dla starożytnych stanowiła skarbnicę wiedzy o dawnych bohaterach i ich świecie oraz wzorzec epickiej formy poetyckiej, jest znakomitą powieścią przygodową. Śmiem mniemać, że właśnie to w największym stopniu przyczynia się do jej niegasnącej popularności; dlatego przede wszystkim w ten właśnie sposób traktowałam ją podczas pracy: nie tyle jako przedmiot badań naukowych, ile jako wysokiej klasy dzieło literackie.
Pracę tę wykonałam z wewnętrznej potrzeby i chęci, nie jako zadanie w ramach projektu badawczego ani z chęci zaistnienia na rynku wydawniczym, a już na pewno nie – jak mogłoby się komuś wydawać – z chęci konkurowania z innymi niedawno wydanymi polskimi opracowaniami Odysei. Mój przekład (pomijając zmiany redakcyjne) był gotowy latem roku 2015 i od tej pory leżał w rękopisie na półce i przepisany na twardym dysku. Wkrótce potem ukazały się drukiem owe wspomniane inne opracowania, zupełnie już odbierając mi odwagę do szukania wydawcy. Do sporządzenia przekładu Odysei odważyłam się przyznać publicznie podczas pandemii, na zdalnym otwartym Seminarium Mercuriale prowadzonym przez prof. Mikołaja Szymańskiego z UW. Stamtąd wieść o nim krętą ścieżką dotarła po paru latach do wydawnictwa Homini / Tyniec, które uznało go za wart uwagi. Mam nadzieję, że okaże się taki również Państwa zdaniem.
ANNA MACIEJEWSKA

Homer
ODYSEJA (PIEŚŃ 24). FRAGMENT
327 A Laertes tak się doń zwrócił, odpowiadając:
„Jeśli jesteś Odysem, mym synem, który powrócił,
daj mi jakiś znak niezawodny, bym mógł ci uwierzyć”.
330 W odpowiedzi zaś tak mu rzekł Odyseusz przemyślny:
„Najpierw na własne oczy obejrzyj tę oto bliznę
po tym, jak białym kłem mnie zranił dzik na Parnasie,
gdzie się udałem wysłany przez ciebie i matkę czcigodną
do Autolykosa, drogiego ojca mej matki
335 po podarunki, które obiecał, gdy tutaj przyjechał.
Powiem ci też, które drzewa w tym sadzie wspaniale zadbanym
dałeś mi kiedyś. Byłem dzieciakiem, chodziłem za tobą
po ogrodzie, prosząc o różne rzeczy, i szliśmy
między drzewami, a ty wymieniałeś nazwę każdego.
340 Grusz mi podarowałeś trzynaście, dziesięć jabłoni
i czterdzieści figowców, i dać obiecałeś pięćdziesiąt
rzędów winorośli, co owoc dawały kolejno,
były tam bowiem szczepy wszelakich odmian, a pora
przychodziła na każdy, gdy Zeus ją zesłał z wysoka”.
345 Rzekł, a tamtemu wnet zmiękły kolana i serce osłabło,
bo rozpoznał, że Odys bezbłędnie podał mu znaki.
Ramionami objął miłego syna, omdlewał,
kiedy przytulił go Odys, mąż boski i wielce wytrwały.
Skoro zaś znowu odetchnął i duch powrócił mu w piersi,
350 zaraz w odpowiedzi skierował do niego te słowa:
„Ojcze Zeusie, bogowie! Zaiste jesteście tam w górze,
skoro za pychę i złość zalotnicy karę ponieśli.
Teraz jednak w sercu okropnie się boję, że wkrótce
zejdą się tutaj wszyscy z Itaki i jeszcze roześlą
355 wieści do miast Kefalonii, by tamtych również poderwać”.
Tłum. Anna Maciejeska
Fragment nowego przekładu „Odysei” Homera, który ukazał się nakładem wydawnictwa Homini. Aby zamówić proszę kliknąć tutaj