Jerzy Stempowski
Korespondencja z Krystyną Marek (10)
[Krystyna Marek:] Nie mogę powstrzymać się od poruszenia tematu dla mnie szczególnie bolesnego – roli i postawy naszej inteligencji. Jest to dla mnie źródłem permanentnego wstrętu. Tych ludzi, jak się okazuje, nauczono czytać, pisać i formułować sądy tylko po to, aby umieli mniej lub więcej inteligentnymi formułkami przysłaniać własny brak kośćca i charakteru. Załganie tych ludzi przechodzi wszelkie pojęcie. Takoż elastyczność karku i poglądów. Jest coś tak obrzydliwego w ich artykułach, wypowiedziach, w tym zorganizowanym krętactwie przy pozorach pewnego wyrobienia umysłowego, że brak mi słów na właściwe określenie tego widowiska. [...] Rozmazują siebie i chcieliby rozmazać sprawę w formułach, pseudo-definicjach, ad hoc budowanych tezach czy kiepskich analogiach historycznych. I z niezwykłym talentem, płynąc zawsze z prądem, wytwarzają wokół siebie atmosferę płynięcia pod prąd. Przypomina mi to okres dobrze przedwrześniowy, kiedy w epoce strzelania do robotników na ulicach miast, bicia Żydów na uniwersytetach, strajków chłopskich i zatapiania kopalni – intelektualiści polscy, postępowi, rewolucyjni i radykalni, walczyli o skrobanki jako naczelny problem życia polskiego. Dzisiaj znowu są rewolucyjni i wspaniali, walczą, a jakże, z Matką Boską Częstochowską, z Sienkiewiczem, z powstaniem styczniowym – ze wszystkim, tylko nie z reżimem. Jest w tym przerzucaniu akcentu z rzeczy ważnych na nieważne jakieś takie oszustwo, którego znieść niepodobna.