Kiedy jesienią 1920 roku Iwaszkiewicz poznał Marka Eigera, ten nazywał się już Stefan Napierski. Po demobilizacji, która nastąpiła w październiku 1920 roku, Iwaszkiewicz nie miał się gdzie podziać. Początkowo zamieszkał u księstwa Woronieckich w Alejach Ujazdowskich, potem u Wilama i Stanisławy Horzyców na Nowym Zjeździe, po czym świeżo poznany Napierski zaproponował Iwaszkiewiczowi, aby się przeniósł do mieszkania Eigerów przy ulicy Wierzbowej. „Niestety – wspomina Iwaszkiewicz – po paru tygodniach popadłem znowuż w jakiś konflikt z jedynym mieszkańcem olbrzymiego apartamentu, starym, bogatym, złośliwym konsulem Eigerem, i musiałem opuścić również to mieszkanie”. Za tą enigmatyczną konstatacją kryje się konflikt z Bolesławem Eigerem, który, dowiedziawszy się, że skamandryta „wciągnął w pederastię” jego syna, pozbył się z domu kłopotliwego lokatora.
W Książce moich wspomnień zawarł Iwaszkiewicz charakterystykę Napierskiego z tamtych dni: „Mały rudy człowieczek o nieprawidłowym owalu twarzy budził u wszystkich moich przyjaciół liczne zastrzeżenia. Wybitna jego inteligencja, olbrzymia kultura przesłonione były tysiącznymi śmiesznostkami, które raziły na tle kawiarnianym. Eiger drażnił i denerwował otaczających go ludzi i zwłaszcza we wczesnej młodości trudno było uchwycić pod pokrywką wad i przywar ów rdzeń poważnej kultury, który stanowił największą wartość ludzką tego pisarza”.
O brzydocie Napierskiego – idącej w parze z jego błyskotliwą inteligencją i erudycją – pisali również inni. Jerzy Andrzejewski zanotował: „Był niskiego wzrostu, niezgrabny, niewydarzony cieleśnie, po prostu brzydki, lecz przewrotność inteligencji, którą posiadał wysoce rozwiniętą, sprawiała, iż ta brzydota nie była odstręczająca – tylko śmieszna”. Stanisław Piętak zapamiętał: „Na twarzy miał wieczne wypieki, poruszał się nerwowo, wciąż do kogoś coś mówił i jakby się z kimś kłócił”. A gdy podnosił głos, „mowa jego stawała się piskliwa, o akcentach na przemian żałosnych, to śmiesznych. Łamał się, męczył, lecz nawet jego wygląd nie wzbudzał we mnie uśmiechu, ale jakiś lęk i litość”. Franc Fiszer zamknął zaś wygląd Napierskiego w lapidarnej formule: „Kurza pierś i psia dupa”.
Dla środowiska literackiego nie stanowiły tajemnicy jego „anomalie erotyczne” – takim mianem określił homoseksualizm Napierskiego Stanisław Piętak. Szydzono z nich równie złośliwie jak z jego wyglądu, stały się nawet przyczyną procesu sądowego, o którym pisze Karol Irzykowski: „Obiektem jego miłości był jakiś robotnik, któremu obmacał muskuły, wynajął pokój, z komfortem, a potem był przez niego szantażowany. Zapytany przed sądem: dlaczego? – powiedział z emfazą: kochałem go”.

W 1924 roku wydał własnym nakładem pierwszą swoją książkę, zatytułowaną Poemat, trzy lata później ogłosił tom wierszy Odjazd, a w 1928 roku opublikował aforyzmy Cienie na wietrze. W tym samym roku napisał pierwszy list do Anny Iwaszkiewiczowej i przesłał życzenia urodzinowe dla Jarosława Iwaszkiewicza, inicjując w ten sposób niezwykle ciekawą korespondencję. W Annie znalazł nie tylko uważną czytelniczkę jego epistolarnych wyznań, znalazł bratnią duszę, która rozumiała jego troski i strapienia, a niektóre z nich jej samej nie były obce. Listy do Jarosława są bardziej rzeczowe, dotyczą literatury, planów pisarskich, współpracy z prowadzonym przez Napierskiego dwumiesięcznikiem „Ateneum”; obojgu zwierzał się ze swoich dolegliwości i chorób, informował o częstych przeprowadzkach w poszukiwaniu mieszkania idealnego, szczelnie chroniącego przed światem zewnętrznym.
Wieczność upomniała się o Stefana Napierskiego późną jesienią 1939 roku, gdy został aresztowany przez Niemców i osadzony na Pawiaku. Oficjalnie oskarżono go o szpiegostwo ekonomiczne w Niemczech, o czym miały rzekomo świadczyć jego turystyczne podróże do Niemiec. W grę mogły też wchodzić prawa własnościowe do niemieckiej części koncernu Portland-Cement, żydowskie pochodzenie lub przetłumaczenie na język polski powieści Na Zachodzie bez zmian, gdyż naziści zabronili wydawania dzieł Ericha Marii Remarque’a i publicznie palili jego książki.
Bramą wieczności okazały się drzwi więziennej furgonetki, do której wepchnięto go 2 kwietnia 1940 roku i „w której więźniowie ułożeni byli na podłodze jak sągi drewna”. Rozstrzelano go klika godzin później w Palmirach pod Warszawą. „Jeżeli współwięźniowie przekazali prawdę, nie miał siły iść i ten skrzeczący worek przerażenia niesiono pod mur, przed lufę karabinu maszynowego” – pisze Czesław Miłosz w Rodzinnej Europie.
Iwaszkiewicz dał jego charakterystykę złożoną z błahych, nielicujących z tragizmem losu Napierskiego anegdotek. Dopiero w ostatnim akapicie oddał przyjacielowi lat młodości sprawiedliwość: „Bardzo się niepokoił przez ostatni rok życia, jak ptak przed odlotem. Podobno na Pawiaku uspokoił się zupełnie: stało się. Do końca zachowywał się znakomicie”.

Rzecz dla mnie dziwna: tylu o Napierskim pisało – i Jerzy Andrzejewski, i Paweł Hertz, i Karol Irzykowski, i Jarosław Iwaszkiewicz, i Czesław Miłosz, i Seweryn Pollak, i Tymon Terlecki – a najtrafniej ujął jego los niegdysiejszy szermierz socrealizmu Adam Ważyk: „Ośmieszano go w anegdotach. Kpił sobie z niego Karol Irzykowski, kpił sobie z jego bezradności, podczas okupacji, kpił obrzydliwie. Ale to był umysł zgorzkniały i bardzo dla ludzi nieżyczliwy; są inni, którzy chcą być dobrymi chrześcijanami. Choć jestem niewierzący, często wyobrażam sobie, jak przestępują próg zaświatów i spotykają po drodze Marka z piersią skrwawioną od kul hitlerowskich, a ten unosi rękę swoim przeciągłym ruchem bezradnego dziecka i pyta ich: cóżem ja złego wam zrobił, żeście mnie tak spostponowali? Bo to był człowiek niewinny”.
Gdyby iść za jego sugestią, można by listy Napierskiego do Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów zatytułować: Napierski, czyli nieszczęście niewinności. Ten widmowy tytuł zyska na jasności, gdy czytelnik dotrze do ostatniego listu i do końcowych przypisów. Bo nie miejsce tutaj na choćby zarys biografii Marka Eigera, muszą nam na razie wystarczyć te listy, przechowywane w archiwum Muzeum w Stawisku, i dołączone do nich komentarze – składające się na przejmujący dokument ludzkiego życia.
ROBERT PAPIESKI
Fragment wstępu do: Stefan Napierski, „Nieszczęście niewinności. Listy do Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów”, wstępem i przypisami opatrzył Robert Papieski, Warszawa, Wydawnictwo Akademickie SEDNO, 2025.