śmierć musi być blisko
nocą stąpa cicho
przepatruje kąty uśpionego mieszkania
o tych z którymi będzie miała do czynienia
lubi wiedzieć coś więcej
omiata spojrzeniem grzbiety książek
nazwiska znajome chociaż nie z lektury
kto by nadążył z czytaniem
to tylko papier i farba drukarska
ślęczą nad każdą linijką
jakby miała trwać wiecznie
ale ostatnie z nimi rozmowy
czasami całkiem ciekawe
z lodówki wyjmuje ser i jajo na twardo
kroi dwie kromki żytniego chleba
pożywia się przy kuchennym stole
nie wie czym jest apetyt
ale oni do posiłków przywiązują wagę
z półki nad kaloryferem
obserwuje ją kot mruczek
wyznawca epikura jak jego pobratymcy
dawniej ludzie więcej o niej myśleli
nie odwracali się do niej plecami
nie odgradzali jej od życia
dziś nawet na pogrzebach
nie wymawiają jej imienia
zmarłych odprowadza się na cmentarz
jak turystów na samolot
odlatują daleko i słuch o nich ginie
sporządza notatkę dla zwierzchności
sprząta po sobie
wychodzi z mieszkania przed świtem
kiedyś tu wróci ale jeszcze nie pora
ANDRZEJ STANISŁAW KOWALCZYK
