HOME
Anna Piwkowska

Sny o słoniach

Każdy mężczyzna powinien przynajmniej raz w życiu przeciągnąć łódź przez górę.

Werner Herzog

 

Gdy już w końcu przetoczysz te wagony z torfem,

gdy swoją łódź przewleczesz przez skaliste góry,

odmienisz przez przypadki jak fleksyjny morfem

moje imię do rdzenia, do serca, do skóry.

I przyjdą sny o słoniach, podwodne marzenia,

miłosny psychodelik zamieni nas w duchy,

będziemy się poruszać na granicy cienia,

w głębi jaskiń znajdziemy stłuczone okruchy

życia, miseczki z farbą, rysunki motyli,

odciski dłoni w skale, bośmy tutaj byli.

I z portów wyruszymy na grzeszne wyprawy,

rozbijemy namioty, uderzymy w bębny,

żeby jedną noc kupić za woreczek kawy,

żeby rzeki przepłynąć i postawić zręby

schodów, które nas zwiodą w dantejskie podziemia:

a tam ich twarze z brązu i skrzydła z kamienia.

A co kruche i lotne, tylko między nami:

spumante, sypki piasek, kosz z winogronami.

Wiatr się zerwie gorący, zawirują śmieci

a z barów wyjdą chłopcy przeciw nam, naprzeciw.

I wtedy zobaczymy jak po drugiej stronie

znów palą stosy książek, ogień ze słów płonie.

Berlin, czerwiec 2026

 

 

Dokument Wernera Herzoga wyświetlany w Polsce pod tytułem Sny o słoniach wydał mi się filmem o pierwotnej, ukrytej w człowieku głębokiej potrzebie podążania za marzeniami. Tylko nieodparte, wręcz miłosne pragnienie wydarcia dzikiej naturze jej tajemnicy, prowadziło niegdyś ludzką rękę kreślącą paleolityczne, naskalne malowidła: konie w galopie w kolorze hematytu, rude bizony, jelenie w odcieniach ochry, ptaki i w końcu odciski ludzkich dłoni – znaki obecności. Doktor Boyes w filmie Herzoga tropiący największe żyjące na świecie słonie, jest jakby krewnym kapitana Ahaba, który polował na białego Moby Dicka. Owładnięty namiętnością ściga sen, który jest tak realny i niebezpieczny, że może go zniszczyć. W pewnym momencie Boyes mówi, że wolałby nigdy nie zobaczyć swojego marzenia, bo wtedy już na zawsze będzie w nim żyło, zaś spełnienie odbierze mu sens wędrowania. W filmie Herzoga jest scena, w której widzimy słonie spod wody. Sylwetka ogromnego zwierzęcia jest rozmyta, ruchy powolne. Światło słońca odbija się w wodzie, drży i migocze potęgując tajemniczą aurę. Słoń pod wodą złocistą od słonecznych refleksów jest w kolorze paleolitycznej ochry, jakby oblany żółtym słodkim miodem bardziej przypomina ducha niż ważące kilka ton zwierzę. Jest w tym coś pociągającego, ale i groźnego zarazem. Jak ludzka natura, która stwarza piękno, a czasem potrafi bezwzględnie je niszczyć. Jak marzenie, które ścigamy, mimo że czasem płacimy za to najwyższą cenę.

ANNA PIWKOWSKA

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek