HOME
Świadectwa

Beata Bolesławska-Lewandowska, Michał Ceglarek „Partytura. List. Wolność”

 

Krąg, nie szkoła

Siedem biografii przedstawionych na wystawie „Muzycy w kręgu paryskiej «Kultury»” nie układa się w historię wspólnego programu estetycznego. Zygmunt Mycielski, Roman Palester, Andrzej Panufnik i Konstanty Regamey byli kompozytorami o odmiennych językach twórczych. Stefan Kisielewski łączył komponowanie z krytyką, publicystyką i prozą. Witold Małcużyński należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich pianistów swojej epoki. Jan Holcman był pianistą, krytykiem i znawcą fonografii. Nie stworzyli szkoły, zespołu ani trwałego środowiska zawodowego. Łączyło ich coś innego: relacja z Jerzym Giedroyciem oraz zbudowanym przez niego Instytutem Literackim – ośrodkiem, który z Maisons-Laffitte oddziaływał na polską kulturę ponad granicami państw, bloków politycznych i cenzury.

Słowo „krąg” trzeba więc rozumieć tu jako kategorię roboczą i kuratorską. Oznacza ono zmienną sieć kontaktów, współpracy, przyjaźni i konfliktów. Jej materialnym śladem są listy, maszynopisy, egzemplarze czasopisma, fotografie, programy koncertowe, książki, płyty i dokumenty instytucjonalne. W tej sieci rzadko chodziło wyłącznie o muzykę. Korespondencja dotyczyła także możliwości wyjazdu, wiz i paszportów, honorariów, pomocy dla pozostających w kraju, przesyłania czasopism, sprowadzania płyt, zdobywania zamówień kompozytorskich, budowania międzynarodowego zainteresowania oraz reagowania na propagandę. Muzyka pojawia się w niej jako sztuka, zawód, przedmiot krytyki, narzędzie pamięci i pole politycznego nacisku.

Taki punkt widzenia zmienia opowieść o „Kulturze”. Jej zasadniczą domeną była myśl polityczna i historyczna, literatura oraz diagnoza spraw polskich i Europy Środkowo-Wschodniej. Muzyka pozostawała na dalszym planie, lecz właśnie dlatego pozwala zobaczyć mechanizm działania pisma w szczególnym zbliżeniu. Instytut Literacki nie prowadził działu muzycznego ani konsekwentnej polityki repertuarowej. Potrafił jednak rozpoznać sytuację, w której los artysty stawał się sprawą wolności kultury. Wówczas redakcja uruchamiała to, czym dysponowała najlepiej: obieg informacji, kontakty, wiarygodność, druk i długotrwałą pamięć archiwum [1].

Na wystawie najważniejsze okazują się zatem relacje, a nie hierarchie. Autor kilku tekstów może być równie istotny jak wieloletni współpracownik, jeśli staje się pośrednikiem między ludźmi i instytucjami. Pianista może wspierać czasopismo koncertem, zdobywać zamówienie dla kompozytora lub pomagać w przedsięwzięciu technicznym. Kompozytor pozostający w kraju może dostarczać wiedzy niedostępnej emigracyjnej redakcji, a krytyk mieszkający w Nowym Jorku – wprowadzać do polskiego pisma doświadczenie amerykańskiego życia muzycznego. Z tej perspektywy dorobek nie zamyka się w liczbie opublikowanych stron. Miarą obecności stają się również zaufanie, dyskrecja, gotowość do pomocy i zdolność przekraczania odległości.

 

 

Andrzej Panufnik, „Muzyczne myśli N.S. Chruszczowa”, rękopis, s. 1. Z teki redakcyjnej numeru: „Kultura” 1963, nr 5/187. Ze zbiorów AILK

 

Redaktor, który nie musiał znać się na muzyce

Jerzy Giedroyc potrafił bez kokieterii przyznać Romanowi Palestrowi: „Nic się nie znam niestety na muzyce” [2]. Zdanie to trafnie określa granice jego kompetencji, lecz nie znaczenie muzyki w praktyce redakcyjnej. Giedroyc nie pretendował do roli krytyka. Interesował go natomiast artysta jako uczestnik życia publicznego, świadek systemu i partner w pracy nad niezależnym obiegiem kultury. Umiał zadawać pytania, łączyć osoby, wskazywać możliwe czasopisma i instytucje, a przede wszystkim – cierpliwie podtrzymywać kontakt.

Model ten wyrastał z jego doświadczeń przedwojennych. Wokół „Buntu Młodych”, a następnie „Polityki”, spotykali się ludzie o różnych zainteresowaniach i temperamentach. Witold Małcużyński wraz z Pawłem Zdziechowskim przyprowadzili w 1936 roku młodego Stefana Kisielewskiego do Giedroycia. Kisielewski zaczął wkrótce pisać o muzyce. Znajomości z tego czasu nie tworzyły jeszcze późniejszego środowiska „Kultury”, ale ustanawiały charakterystyczny sposób działania: redaktor poszukiwał osobowości, nie wyznawców jednej linii, i pozostawiał im znaczną autonomię [3].

Po wojnie skala przedsięwzięcia była inna. Instytut Literacki powstał w 1946 roku, a pierwszy numer „Kultury” ukazał się w Rzymie w czerwcu 1947. Po przeniesieniu do Francji redakcja stała się trwałym centrum polskiego życia intelektualnego na emigracji. W 2000 roku ukazał się ostatni, 637. numer miesięcznika „Kultura”. „Zeszyty Historyczne”, zainicjowane w 1962 roku, ukazywały się dłużej; ostatni, 171. numer wyszedł w 2010 roku. Instytut opublikował ponadto setki książek. Liczby te nie oddają jednak specyfiki tego miejsca. Niewielki zespół funkcjonował zarazem jako wydawnictwo, redakcja, punkt konsultacyjny, magazyn, adres kontaktowy i nieformalna instytucja pomocy. Dziś zachowane archiwum Instytutu – wpisane w 2009 roku na listę programu UNESCO „Pamięć Świata” – pozwala obserwować codzienną pracę, która stała za publicznym oddziaływaniem pisma [4].

Listy Giedroycia z muzykami pokazują tę pracę w jej najbardziej konkretnym wymiarze. Redaktor prosił Zygmunta Mycielskiego o zdobycie nagrań Rozy Tamarkiny i numerów krajowego czasopisma „Muzyka” potrzebnych Janowi Holcmanowi. Zabiegał o tekst Konstantego Regameya po ucieczce Andrzeja Panufnika z Polski. Wspólnie z Witoldem Małcużyńskim szukał materialnego oparcia dla pisma i jego autorów. Z Romanem Palestrem omawiał tematykę artykułów, możliwości radiowe i sposoby przeciwdziałania marginalizacji kompozytora. Nie były to efektowne gesty mecenatu. Ich siła polegała na sumowaniu drobnych, często niewidocznych czynności, dzięki którym informacja, partytura, płyta albo człowiek mogły przejść z jednego obiegu do drugiego.

Redakcja działała przy tym w warunkach nieustannego napięcia między jawnością a ochroną współpracowników. Kontakty z krajem wymagały kodów, pośredników i pseudonimów. Nazwisko mogło otwierać drogę do międzynarodowej publiczności, ale mogło również sprowadzić represje na autora lub jego rodzinę. „Kultura” była zatem nie tylko przestrzenią wypowiedzi. Była także laboratorium odpowiedzialności za sposób podpisania, przewiezienia, opublikowania i odczytania tekstu.

 

List Zygmunta Mycielskiego do Jerzego Giedroycia, 1963, dołączony do tekstu opublikowanego pod nazwiskiem Andrzeja Panufnika (Muzyczne myśli N. Chruszczowa, „Kultura” 1963, nr 5/187.) Ze zbiorów AILK

 

Przedwojenne nici, powojenne wybory

Losy siedmiu bohaterów wystawy przecinają się w momentach historycznych, które rozdzielały polską kulturę na kraj i emigrację, a zarazem zmuszały do szukania nowych form łączności. Małcużyński i Holcman znaczną część wojny spędzili poza okupowaną Polską. Regamey pozostał w Warszawie, brał udział w oficjalnym i tajnym życiu muzycznym stolicy, współpracował z Armią Krajową, a po Powstaniu Warszawskim znalazł się wraz z matką w Stutthofie. Zwolniony jako obywatel szwajcarski, w listopadzie 1944 roku zamieszkał w Lozannie. Palester, od 1947 roku mieszkający głównie w Paryżu, oficjalnie wybrał emigrację w 1950. Panufnik uciekł z Polski w 1954. Mycielski i Kisielewski pozostali w kraju, poddawani cenzurze, okresowym zakazom druku i ograniczeniom podróży. Te decyzje nie dają się sprowadzić do prostego przeciwstawienia wolności i zniewolenia. Każda biografia odsłaniała inną cenę wyboru.

Emigracja zapewniała dostęp do instytucji Zachodu, ale nie gwarantowała wykonania utworów, stabilności finansowej ani miejsca w historii muzyki. Pozostanie w Polsce dawało kontakt z rodzimą publicznością, jednocześnie wymagając codziennych negocjacji z instytucjami państwa. Można było publikować legalnie i równocześnie przekazywać materiały do Maisons-Laffitte. Można było być wykonywanym na festiwalach, a zarazem pozostawać pod obserwacją władz. „Kultura” nie usuwała tych sprzeczności. Oferowała natomiast miejsce, w którym można je było nazwać i zachować ślad ich istnienia.

Dlatego wystawa nie proponuje galerii jednoznacznych postaw. Pokazuje ludzi podejmujących decyzje w sytuacjach niepełnej wiedzy, nacisku i zmieniających się możliwości. Łączący ich krąg nie miał stabilnego centrum geograficznego. Jego punktami były Warszawa, Paryż i Maisons-Laffitte, Londyn, Nowy Jork, Monachium i Lozanna. Koncert, studio radiowe, mieszkanie prywatne oraz skrzynka pocztowa. Topografia ta pozwala mówić o polskiej kulturze nie jako o jednej scenie, lecz jako o wielu obiegach, które musiały się wzajemnie rozpoznawać.

 

BEATA BOLESŁAWSKA-LEWANDOWSKA, MICHAŁ CEGLAREK

 

Fragment tekstu z katalogu towarzyszącego wystawie „Muzycy w kręgu paryskiej „Kultury”. Warszawa, Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk, 16 IX-30 X 2026.

 

[1] Jerzy Giedroyc i kompozytorzy. Korespondencja. Oprac., wstęp i komentarzami opatrzyli B. Bolesławska-Lewandowska, M. Ceglarek, Warszawa 2026, s. 7–17.

[2] Jerzy Giedroyc do Romana Palestra. Cyt. za: B. Bolesławska-Lewandowska, M. Ceglarek, dz. cyt., s. 8.

[3] Jerzy Giedroyc – Witold Małcużyński. Listy 1949–1957. Opracował, wstępem i przypisami opatrzył M. Ceglarek, Kraków 2024, s. 7–18; K. Kamińska-Chełminiak, Stefana Kisielewskiego związki z paryską „Kulturą”, „Zeszyty Prasoznawcze” 2017, t. 60, nr 3, s. 582–584.

[4] Historia Instytutu Literackiego, portal Kultura Paryska, https://kulturaparyska.com/pl/article/history (dostęp: 18.08.2026).

 

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek