HOME
Świadectwa

Henryk Jasieński „Wspomnienia”

 

Fragmenty piątego rozdziału części pierwszej, opatrzone podtytułami: Verlaine! – Próby klasyfikacji doświadczeń i spostrzeżeń: rzeczy „godziwe” i rzeczy „parszywe”

 

 

[…] przypominam sobie dalej, w parawanikowej klatce za biurkiem ojca, matkę czytającą głośno, wobec jakichś dwóch czy trzech – jak często u mnie, całkiem niewyraźnie zapamiętanych – osób, z niedużej książki w szaro-brunatnej oprawie. Matka czytała:

 

Une aube affaiblie.

Verse par les champs.

La mélancolie.

Des soleils couchants.

………………………

 

 

Ciągnęło się to dość długo w kołyszącym rytmie, uwydatnionym dźwięcznymi rymami, aż do kontrastowego, głuchego zakończenia:

 

………………………

……………….. soleils

Couchants sur les grèves [1].

 

To è accent grave w ostatnim wyrazie zdawało mi się wyrażać jakiś bezmiar osamotnienia i opuszczenia, a równocześnie wywoływało przed moimi oczami nieomalże zmaterializowany obraz szeroko w obie strony się rozciągającego, płaskiego wybrzeża morskiego pod ciemniejącym niebem z resztkami gasnących różowości, budzących jeszcze jakieś znikające błyski i lśnienia na mokrym piasku na samym brzegu wody. (Słuchałem więc tego wiersza już po bytności na Rugii, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem morze i takie właśnie płaskie, daleko w obie strony rozciągające się wybrzeże, którego obrazu inaczej żaden wiersz nie mógłby był wywołać w mojej wyobraźni).

Admiracja dla tego wiersza i dla człowieka, który zdolny był to napisać, wywoływała u mnie uczucie pogardliwej nienawiści dla głupoty ludzi robiących różne rzeczy całkiem odmienne, niemogące prowadzić do żadnego podobnego, czy tylko pokrewnego rezultatu.

Oczywiście dopiero później, i to dość znacznie później, podzieliłem sobie „materiał obserwacji i doświadczenia” na dwa przeciwstawne ciągi: z jednej strony na ciąg rzeczy „godziwych”, obejmujący „kulturę i sztukę” w bardzo zresztą szerokim rozumieniu, bo z włączeniem wszystkiego, co podpada klasyfikacji w kategoriach „ładnego” i „brzydkiego”, a więc przede wszystkim admirowanych przeze mnie za piękne kształty trąb, lokomotyw i statków parowych, a z drugiej strony na ciąg rzeczy „podłych”, „parszywych” i „chamskich”, czy „za które należy się bicie w mordę”, obejmujący wszelką politykę, interesy, urzędowanie, a przede wszystkim najbardziej znienawidzoną i wzbudzającą trwogę dziedzinę „salonu” i „życia towarzyskiego”.

Ale ten podział dany już był w zalążku w tych falach pogardy i oburzenia – które mnie ogarniały przy słuchaniu Verlaine’a – na wszystko, co nie jest taką właśnie poezją i w ogóle sztuką. Niewątpliwie te „inne rzeczy” niebędące poezją ani inną „sztuką” przedstawiały mi się wówczas bardzo ogólnikowo, szablonowo i schematycznie.

Niewątpliwie też naszkicowany tu podział może służyć do tłumaczenia „ogółu spraw zaobserwowanych” z wielkimi tylko zastrzeżeniami i uzupełnieniami, do których zresztą zawsze byłem skłonny z najdalej posuniętą obiektywnością. Jednakże przy całym uproszczeniu wyraża on pewną rzeczywistą i bardzo zasadniczą prawdę, a obok tego doskonale charakteryzuje pewien typ umysłowości – jak muszę przypuszczać, dość rozpowszechniony – którego byłem może skrajnym, ale na pewno nie jedynym okazem.

 

 

*

Verlaine’a i o Verlainie słyszałem wtedy dużo. Zapewne dlatego, że było to świeżo po jego śmierci, która zawsze wzbudza zainteresowanie dla zakończonej twórczości zmarłego aktora. Musiałem nieraz słyszeć czytane „une aube affaiblie”, a także „les sanglots longs, des violons de l’automne” [2], „il pleut sur la ville, comme il pleut dans mon coeur” [3] itd., skoro całe fragmenty, nie próbując się ich uczyć, znałem jednak na pamięć.

Niekiedy nie pozostawały w pamięci słowa, ale tylko wywołany nimi obraz, jak np. obraz przedmiejskiego, bardzo chyba paskudnego ogródka, z uszkodzoną cynkową Velledą wpośrodku suchego basenu i ostatni tylko wiersz o furtce w sztachetach jeszcze drgającej po czyimś świeżym przejściu:

 

…………………………… porte

Ouverte un peu sur le petit jardin [4].

 

Nie wiem, czy miałem wówczas „pełne pokrycie” na wszystkie te postacie z Commedia dell’arte, weneckie i różne inne masques et bergamasques [5], o których pisze Verlaine w swoich wierszach rokokowych. Ale i bez tego wiersze sugerowały brakujące obrazy, intrygowały i pobudzały wyobraźnię. Pobudzają ją nawet zachowane w pamięci zdekompletowane fragmenty, urywki, zakończenia…

 

………………………..

Qui m’ont conduit et t’ont conduite

………………………………ain

Jusqu’à cette heure dont la fuite

Tournoie au son des tambourins [6].

 

I cóż za wagę mają wobec tych całych światów podanych w kilku wierszach wraz z całym smakiem i zapachem długoletnie, mozolne usiłowania polityków i działaczy wszelkiego możliwego rodzaju, i o ileż ten leniwy i niesumienny urzędnik paryskiego magistratu był w ostatecznym wyniku więcej wart od wszystkich pracowitych i sumiennych urzędników wszystkich na świecie urzędów od początku aż do końca świata.

Owszem, wiem, i bardzo dobrze wiem, co na to można odpowiedzieć, i przyznaję tym zastrzeżeniom bardzo wiele słuszności, ale o tym powiem już kiedy indziej. Tutaj ważne jest podanie na surowo i bez późniejszych refleksji, wrażeń, jakie wywołuje zetknięcie się z naprawdę dobrze wydarzoną sztuką, i stanowiących ważną siłę napędową kultury, która bez nich na pewno ani by nie powstała, ani nie znalazła podtrzymujących ją odbiorców.

Przypadek zrządził, że nazwisko Verlaine’a było bodaj pierwszym przeze mnie poznanym nazwiskiem z francuskiej literatury. Pozostało ono dla mnie na długo nazwiskiem naczelnym. Gdy w wiele lat potem dostałem do ręki pierwszy polski szkolny podręcznik literatury francuskiej, popatrzyłem przede wszystkim, co tam piszą o Verlainie.

Ale podręcznik kończył się na parnasistach. O symbolistach można było wyczytać bodaj tylko tyle, że są „chorobliwi” i „przepojeni niezdrowym erotyzmem”. A więc zarzuty, które wprawdzie nie od początku świata, ale od początku XIX w. stawiane są stale utworom w danej chwili nowym i jeszcze niespotykanego rodzaju.

 

Wybrał, z maszynopisów i rękopisów przepisał i opracował

PRZEMYSŁAW PAWLAK

 

[1]

Zwątlały blask zorzy

Po błoniach rozlewa

Żal nieukojony,

Ślad zachodów słońca. […]

……………… słońca

Zachodzące wśród wydm.

Autorem napisanego w 1866 roku wiersza Soleils Couchants [Zachody słońca] jest Paul Verlaine. W wykorzystanym tu przekładzie Romana Kołonieckiego ostatnie wersy brzmią: „Jak słońca olbrzymie / Wśród wydm zachodzące”.

[2] Tak brzmi początek Chanson d’automne [Piosenki jesiennej] Verlaine’a.

Skrzypcowe łkanie

Już nie ustanie

     Jesienne

Jak to kochanie

Co serce rani

     Niezmienne

 

Gdy jak śmierć blady

Patrzę na ślady

     Dawnego snu,

Bije godzina –

Płaczę, zaklinam

    Padam bez tchu

 

Niepowstrzymanym

Wiatrem porwany

    Muszę tak iść.

I tu i tam,

I wszędzie sam

    Jak zwiędły liść. [Tłum. Jacek Trznadel]

[3] Właściwe brzmienie wersów otwierających wiersz Verlaine’a, Il pleure dans mon coeur [Łzy padają w serce moje], to: „Il pleure dans mon coeur / Comme il pleut sur la ville [w przekładzie Bronisławy Ostrowskiej: „Łzy padają w serce moje / Jak deszcz pada ponad miastem”].

[4] Zakończenie wiersza Verleine’a Sur un vieil air. W oryginale przedostatni wers kończy słowo fenêtre, nie porte.

[5] Pierwsza strofa wiersza Clair de lune [Światło księżyca] z 1869 r., który stał się inspiracją m.in. dla Claude’a Debussy’ego do napisania fortepianowej Suity bergamaskiej, brzmi:

Votre âme est un paysage choisi

Que vont charmant masques et bergamasques

Jouant du luth et dansant et quasi

Tristes sous leurs déguisements fantasques.

[6] Druga strofa wiersza Verlaine’a, Le Faune [Faun]:

Qui m’ont conduit et t’ont conduite,

– Mélancoliques pèlerins, –

Jusqu’à cette heure dont la fuite

Tournoie au son des tambourins.

Warto również przeczytać...
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego
Autorzy
Cenimy państwa prywatność
Ustawienia ciastek
Do poprawnego działania naszej strony niezbędne są niektóre pliki cookies. Zachęcamy również do wyrażenia zgody na użycie plików cookie narzędzi analitycznych. Więcej informacji znajdą państwo w polityce prywatności.
Dostosuj Tylko wymagane Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek
Dostosuj zgody
„Niezbędne” pliki cookie są wymagane dla działania strony. Zgoda na pozostałe kategorie, pomoże nam ulepszać działanie serwisu. Firmy trzecie, np.: Google, również zapisują pliki cookie. Więcej informacji: użycie danych oraz prywatność. Pliki cookie Google dla zalogowanych użytkowników.
Niezbędne pliki cookies są konieczne do prawidłowego działania witryny.
Przechowują dane narzędzi analitycznych, np.: Google Analytics.
Przechowują dane związane z działaniem reklam.
Umożliwia wysyłanie do Google danych użytkownika związanych z reklamami.

Brak plików cookies.

Umożliwia wyświetlanie reklam spersonalizowanych.

Brak plików cookies.

Zapisz ustawienia Akceptuj wszystko
Ustawienia ciastek